Kilka dni temu pisalem o koniecznosci zaszczepienia sie przeciw virus Iamaiensis, zawleczonemu przez marszalka Komorowskiego wirusowi kolonialnej mentalnosci, dupolistwa i sluzalczosci.
Tekst okazal sie na czasie, bo wlasnie Onet wykazal podrecznikowe objawy tej jakze pogardy godnej przypadlosci.
Przytaczany jest wpis z blogu senatora Sidorowicza “Niemiecki socjaldemokrata o Polsce”, ale juz pod udramatyzowanym tytulem: "Niemiłe" słowa na temat Polski w Niemczech”
(http://wiadomosci.onet.pl/1825394,11,item.html ).
Czytamy tam m.in."W Dreźnie wykład inauguracyjny wygłosił Egon Bahr, socjaldemokrata, były minister spraw zagranicznych RFN w kilku rządach.”
I TU UWAGA, BO BEDZIE MOCNE, LEKTURA NA WLASNE RYZYKO!!!
“To co mówił, nie było dla nas mile. W jego opinii Polska godząc się na tarcze, godzi się na bycie protektoratem USA" ( … )Stanowisko Polski wzmacnia zależność Europy od USA, opóźnia niezbędny Jego zdaniem proces emancypacji. Nie krył swych antypatii do "Polskich Bliźniaków" i sympatii do Obamy.Autor bloga wnioskuje stad, iz prezydent powinien podpisac TL.
Nie chce mi sie nawet sprawdzac, z jakiego ugrupowania jest senator Sidorowicz, z PO czy z SLD, bo obie te partie nie moga zyc bez zagranicznego protektora, a wybor tylka do lizania jest przecie kwestia smaku, a nie zasady.
Nie dziwie sie Egonowi Bahrowi, ktory jako powazny polityk powaznego panstwa w sprawach polityki zagranicznej zawsze reprezentuje wlasny interes panstwowy.
Dlaczego jednak NIEMIECKI punkt widzenia narzucany jest nam jako OBIEKTYWNY?
Kogo do kurwy nedzy interesuje opinia jakiegos helmuta nt. “Polskich Blizniakow”
( chyba poza oczywistym wnioskiem, ze skoro powazni niemieccy politycy darza ich antypatia, to swiadczy to o ich skutecznosci w probach emancypacji Polski spod niemieckiej spodnicy )
Kto stoi za tym plugawym Onetem?
Do jakiego skundlenia znizyl sie nasz narod, ze wydaje z siebie takie elity, srajace ze strachu na wypowiedziane mimochodem “NIEMILE SLOWA”.
I czy nie powinno sie w zwiazku z tym “rzucic na rynek” rzadowych zapasow papieru toaletowego, jakby Egon Bahr mial nie daj Bog jeszcze cos powiedziec o Polakach?
Poki co prasa na Jamajce jeszcze milczy, ale blizsza Jaruzelskiemu “Corriere della Sera” juz nie:
Eurodeputowany włoskiej centroprawicy i dziennikarz Jas Gawronski napisał w liście, opublikowanym w "Corriere della Sera", że Jan Paweł II uważał Wojciecha Jaruzelskiego za patriotę.
Onet zamieszcza nawet zdjecie JPII z generalem.
![]() |
| Papież Jan Paweł II podczas spotkania z Wojciechem Jaruzelskim. PAP |
Co na to Napierniczak? Nie dosc, ze "kosciol wtraca sie do polityki", to jeszcze zdjecie z papiezem rekojmia niewinnosci?
Pocieszajce jest tylko, ze “dreczenia” generala nie da sie podciagnac pod akt typowego polskiego antysemityzmu, czyli ani hiszpanski El Pais ani nawet Pilar Rahola z Barcelony nie beda w tym temacie cytowani przez Onet. Nie beda? Qui vivra, verra …
A tymczasem: szczepic sie, poki czas!!!
"CZAS SIE ZASZCZEPIC"
Nie mam na mysli szczepien przeciw wirusowi grypy – choc oczywiscie tez warto
( czytalem niedawno, iz jest nadzieja na nowa, uniwersalna szczepionke, ktora dzialalaby na wszystkie, mutujace szczepy wirusa grypy, eliminujac tym sposobem koniecznosc corocznych szczepien ).
Czas sie nam zaszczepic w sensie przenosnym, tzn. uodpornic na ewentualne powtorzenie antypolskiej agresji medialnej, z jaka mielismy do czynienia za rzadow PiS-u i podczas kampanii wyborczej.
Albo ujmujac to innymi slowy: zaszczepic sie na wirusa z Jamajki.
A czynic to najlepiej teraz, poki jeszcze PO przy wladzy.
Jak wszyscy pamietamy, podczas ogolnej biezaczki i wyuzdanej nagonki za Straszne Blizniaki ( Terrible Twins ), marszalek Bronislaw Komorowski, pod wplywem zidiocenia – a moze tylko udajac zidiocenie – zaslynal twierdzeniem, iz nawet prasa w Malezji i na Jamajce pisze o sytuacji w Polsce ( tzn. o rezimie kaczo-faszystow ) w tonie katastroficznym.
Chociaz Malezja nie mniej wazna niz Jamajka, byc moze ze wzgledu na szacunek dla wybitnego syna tej ostatniej ( scil. Boba Marley’a ), wdzieczny za ostrzezenie Narod nadal marszalkowi agnomen “Jamajka.”
W kraju pozbawionym autentycznych elit narodowych ( wymordowanych pospolu przez obu okupantow ), w ktorym dominuje mentalnosc kolonialna, azeby obalic legalne wladze wystarczy wystawic im zla ocene w zachodniej gazecie.
Nie jest to zadnym problemem w prasie niemieckiej, ta bowiem zawsze chwali tych, ktorzy dzialaja zgodnie z niemieckim interesem panstwowym, a pozostalych gani.
Nawet w neutralnie przyjaznej Polsce, ale zupelnie niezorientowanej w wewnetrznej sytuacji naszego kraju Wielkiej Brytanii nie ma z tym problemu. Wystarczy pojsc droga utarta juz przez komunistow.
Komuna pisala artykul szkalujacy np. “Solidarnosc” do dziennika komunistycznej agentury we Francji, tj.”L’humanite”, a nastepnie drukowala w Trybunie jego polskie tlumaczenie pokazujac, iz nawet na Zachodzie krytykuja “S”.
Wspolczesnie robi sie tak samo: warszawski korespondent “Financial Times”, Jan nomen-omen Cienski pisze do gazety artykul o kaczo-faszyzmie ( ogolnie bzdury, ktore i tak nikogo w Londynie nie interesuja ), a nastepnego ranka plugawy Onet zamieszcza juz wielkimi literami polskie tlumaczenie opatrzone krzykliwym tytulem: “Financial Times o faszyzmie Kaczynskich”.
Przytacza sie jeszcze wypowiedz zdezorientowanego walijskiego profesora, p. Normana Daviesa, ktorego syn boi sie przyznac do polskich korzeni, bo przez kaczorow angielscy ( walijscy? ) koledzy sie z niego smieja.
Prof. Davies jest wybitnym popularyzatorem historii Polski w swiecie anglojezycznym, ale mimo niezaprzeczalnych zaslug, nie jest zadaniem polskich wyborcow zapewnianie komfortu psychicznego jego synowi
( osobiscie mam obawy co do towarzystwa, w ktorym obraca sie mlody Davies, bo z mojego doswiadczenia Anglikom wisza rowno nie tylko wladze w Polsce, ale nawet i w Szkocji ).
Prase wloska jak moze pamietamy obstawial legendarny Lech Walesa, ktory ( jak trafnie podsumowuje Kolega kokos26 ): “ sam obalił komunizm i wyprowadził z Polski radzieckie wojska. Sam, bo jak wiadomo oprócz żony Danki nie miał zaufanych ludzi wśród tych dziesięciu milionów tchórzy”. Regularne wywiady dla Corriere czy Repubblica przedstawialy w niewybrednych slowach kaczorow jako psychopatow.
W tym okresie moglismy sie rowniez dowiedziec o istnieniu hiszpanskiego dziennika socjalistycznego “El Pais”, regularnie pochylajacego sie z troska nad zagrozeniami demokracji w Polsce ( niezwykle zainteresowanie wynikalo zapewne z bliskosci geograficznej obu krajow ).
Co ciekawe, po wygranej PO i po wykorzystaniu napisanych juz paszkwilow ( zaplacone, to trzeba zjesc ), nie znajduje juz na Onecie ani przedrukow z “El Pais”, ani z belgijskiego “Soir” – nad czym bynajmniej nie ubolewam.
Na okrase zawsze mozna bylo przeczytac o odradzajacym sie pod kaczystowskim rezimem odwiecznym polskim antysemityzmie. Na tym odcinku frontu ideologicznego prym wiodla Wyborcza, nie stroniac bynajmniej od wykorzystania znajosci w calej Europie ( vide ciekawy przypadek Pilar “Wpoprzek” Rachola z katalonskiego wydania “El Pais” ).
Szale przewazyl fakt zdominowania polskojezycznego rynku medialnego przez niemieckie ( i nie tylko ) media dla Polakow.Bardzo prosto wyjasnia to Stanislaw Michalkiewicz:
Jaka różnica była między niemieckimi gazetami dla Niemców, a niemieckimi gazetami dla Polaków? Ano taka, ze niemieckie gazety dla Niemców prezentowały niemiecki punkt widzenia, jako niemiecki, podczas gdy niemieckie gazety dla Polaków prezentowały niemiecki punkt widzenia, jako obiektywny.
Na tym wlasnie polegalo wyjatkowe s…synstwo przytaczanej propagandy: niemiecki, francuski czy inny punkt widzenia przedstawiano nam jako obiektywny.
Skrajnym bodaj tego przykladem jest przypadek byc moze i poczciwego, ale zupelnie skretynialego pana Bartoszewskiego. Przy pomocy niemieckich nagrod honorowych i pinieznych napompowano jego autorytet jak balon, by potem juz to jako szef MSZ, juz to jako autorytet-wolny strzelec, suflowal nam niemiecki punkt widzenia jako nie tylko obiektywny, ale jeszcze nasz wlasny.
Trudno sie mowi, mleko wylane, dupa dana i jak trafnie zuwazyl Straszny Jaroslaw, zamiast rzadu mamy teraz jedno wielkie ministerstwo propagandy.
Wazne, zeby kiedy znow bedzie dana nam szansa wybierac, ponownie nie dac sie powalic wirusowi z Jamajki. Nawet jesli - strach pomyslec - Jamajke mialoby wesprzec samo Tobago i Trynidad, musimy byc na tyle silni psychicznie, by to przetrzymac.




Komentarze
Pokaż komentarze