Z zaciekawieniem przejrzalem kilka wpisow na blogu www.religijny.salon24.pl i przyznaje, iz w duzym stopniu rozumiem ich Autora.
Skrotowe i przyznajmy czesto bezrefleksyjnie przyswojone katechetyczne formulki nie sa wystarczajace dla zrozumienia i akceptacji wiary w wieku starszym.
Edukacja religijna, podobnie jak kazda inna, musi byc dostosowana do zdolnosci pojmowania uczniow.
Wazna cezura w swiadomym zyciu religijnym dziecka jest oczywiscie Pierwsza Komunia sw, w Polsce obejmujaca wiekszosc dzieci w wieku 9 lat.
Ze wzgledu na fakt, iz Pierwsza Komunia sw. stanowi wazny element naszej obyczajowosci, jest ona powszechna, zas przygotowanie katechetyczne dzieci jest na zupelnie dobrym poziomie.
Ze wzgledu na wiek “komunistow”, prawdy wiary przekazywane sa w sposob uproszczony i analogalny, a nie analityczny, tym niemniej z zachowaniem wiernosci magisterium Kosciola.
Problem pojawia sie pozniej.
Najpierw sakrament bierzmowania ( =konfirmacji, czyli umocnienia wiary i otwarcia sie na dary Ducha sw, umozliwiajace wytrwanie i wzrastanie w wierze ).
Poniewaz w naszej tradycji chrzci sie niemowleta, bierzmowanie jest swiadomym przyjeciem ( uznaniem ) chrztu i jego skutkow.
Pociaga to za soba koniecznosc doglebnej znajomosci prawd wiary, ale niestety w wiekszosci przypadkow stoi tu wciaz na przeszkodzie zbyt mlody wiek bierzmowanych.
Osobiscie pamietam, iz bierzmowanie nie dosc ze nie pociagalo za soba zadnych prezentow ( typu lepszy rower i zegarek ), za to trzeba bylo wykuc na blache spore i wciaz malo zrozumiale fragmenty skroconego katechizmu.
Nie wszyscy tez “komunisci” przystepowali do bierzmowania, a potem bylo juz tylko gorzej.
Po skonczeniu 8-letniej podstawowki bylo tak:
Uczniowie szkol zawodowych wogole nie chodzili na religie, uczniowie technikow w ilosci 10%, zas licealisci, jako to bardziej miekcy w 30%.
Pamietam, iz w czasach licealnych mielismy wspanialego ksiedza, ale zamiast uczyc nas wg jakiegos sensownego programu, to dyskutowal z nami ostatnio przeczytany przez siebie rozdzial ksiazki, albo dawal sie podpuscic dziewczynom na tematy z gory przegrane, typu seks przedmalzenski.
Raz pamietam, jak cala lekcje dzielil sie z nami wrazeniami z fimu o sw.Tomaszu More, a ja siedzialem jak dupek zoledny, bo akurat w poprzednia niedziele nie moglem tego filmu ogladac i zupelnie nie wiedzialem o co chodzi.
Lata plyna, mlodziez dorasta, dojrzewa ( przynajmniej fizycznie, bo z psychika roznie bywa ), czuje wole Boza i zawiera sakrament mazenstwa – a tymczasem ich wiara i wiedza religijna jest wciaz na poziomie przygotowan do Pierwszej Komunii sw. Jesli, co daj Boze, mowia w domu pacierz, to slowami “do Ciebie Boziu rece swe wznosze”, a w niedziele ida do “kosciolka”.
Koscielne obowiazkowe kursy przygotowawcze do malzenstwa niewiele moga pomoc, bo po pierwsze uczestnicza w nich religijni wtorni analfabeci, ktorzy nie maja akurat glowy do rozwazania, ile Osob ma Trojca Przenajswietsza, po drugie trudno nauczac o czystosci przedmalzenskiej, jak panna mloda w zaawansowanej ciazy i tego typu hocki klocki.
Jak powiadaja u nas na wsi, bywa taki w kosciele trzy razy w zyciu: na swoim chrzcie, slubie i pogrzebie.
Wznoszenie raczek do Bozi i chodzenie do kosciolka nie swiadczy moze o specyjalnej dojrzalosci w wierze, ale nie jest tez samo w sobie zle.
Gorzej jest z identyfikacja religijna w tych dziedzinach, ktore zostaly pominiete podczas katechizacji dziewieciolatka.
Naleza do nich przede wszystkim aspekty plciowosci czlowieka.
A jak jeszcze siegne po niedzielne wydanie Wyborczej i bede poznawal prawdy wiary z religijnego dodatku do tej gazety, czy z fikcji Dana Browna, to juz kompletna kaszanka.
Kto jest winien tej sytuacji?
Po czesci Kosciol, podobnie jak szkola wypuszczajaca absolwenta-analfabete.
W duzym stopniu rodzice, czesto sami potrzebujacy pomocy w tej dziedzinie.
Bedac osoba dorosla musze byc odpowiedzialny i samemu dazyc do uzupelnienia swojej wiedzy religijnej, do poznania swojej wiary oczyma osoby doroslej, a nie malego dziecka.
Dlatego tez kol.Religijny jest na wlasciwym tropie.
Dodalbym tylko, iz nie powinien gardzic katechizmem, nawet tym uproszczonym dla dzieci. Podaje on np. sama tresc wyznania wiary, bez powolywania sie na zazarte dysputy religijne i uchwaly soborow powszechnych, ale jego lektura jest bardzo dobrym wstepem do dalszej, poglebionej nauki.
W czym postepow i sukcesow zycze zarowno Religijnemu, jak i samemu sobie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)