MacGregor MacGregor
42
BLOG

Niesiol razy kilka …

MacGregor MacGregor Polityka Obserwuj notkę 2

Dochodza mnie z Kraju wiesci dziwnej tresci.

Byc moze rozpatrywane miedzy Obama a Barakiem, czy miedzy globalnym ociepleniem a ogolnym zidioceniem nie maja one wiekszego znaczenia, ale miedzy Odra a Bugiem czy Londynem a Warszawa juz i owszem.

 

Rzekomo oliwa bedac sprawiedliwa wyplynela na wierzch ujawniajac, iz “wynajety przez PO na chlopca  do pyskowania” senator Niesiolowski, swego czasu zamiast sypiac z narzeczona, to ja sypal, podobnie zreszta jak kolegow – o czym potem zapomnial wyborcow poinformowac ( memoria minuitur nisi exerceatur ).

 

Wynikaloby z tego, ze jak bolszewicy mieli swego Pawlika Morozowa, tak PO-lszewicy Stefka Doniesiolowa.

Wprawdzie Niesiol zaprzecza i usty przysiega ( pewnie w sercu swoim przysiege uniewazniajac, niczym Rabbi Akiba ), ale nawet pomijajac daleka przeszlosc, najwyzszy czas by Niesiola z Senatu wyniesc, bowiem nie godzi sie, by marszalkiem byl ktos epatujacy nas na codzien jezykiem wlasciwym rynsztokowi.

 

Nawiazujac do mojego porzedniego wpisu, w ktorym staram sie sila i godnoscia osobista sprzeciwic chamstwu nijakiego Chlopeckiego z www.liberte.pl :

 

Oto Elita wg publicysty Liberté 

 

 

A oto motloch:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

POPRZEDNI WPIS:

 

Motloch wg Liberté-Chlopeckiego czyli Szumowiny i ich uzurpacje

 

 

Nie czytalem wczesniejszych wpisow zwolennikow spoleczenstwa otwartego ( www.liberte.salon24.pl ), a to glownie z dwoch powodow:  Primo: “Spoleczenstwo otwarte” kojarzy mi sie z “malzenstwem otwartym”, a majac sliczna zone jestem przeciwko takowemu ( jak powiedzial tu niedawno jeden z angielskich komikow: “I am against gay marriages because they will result in gay divorces and that would be bitchy” ).   Samo pojecie rozpowszechnil wybitny filozof i nawrocony marksista, Karl Popper, w swoim opus magnum  “Spoleczenstwo otwarte i jego wrogowie”.Aczkolwiek dzielo Poppera jest bardzo waznym przyczynkiem do krytyki heglizmu, marksizmu i pokrewnych mu totalitaryzmow ( rzekomo jego lektura pozwolila przejrzec na oczy Vackovi Havlovi z Hradczan ), dla normalnego czlowieka  ( np. babinki kosciolowej w moherze ) wnioski K.Poppera w tej materii sa tak oczywiste, ze stowarzyszenie zwolennikow spoleczenstwa otwartego jawi mu sie czyms na wzor grupy AA, leczacych sie z ukaszenia heglowskiego.Podobnie “niepokasany Heglem” wsiowy glupek nie potrzebuje wcale czytac tego co intelektualista Havel, by miec identyczne z nim zdanie na temat marksizmu – nie pil, nie potrzebuje odwyku.( Pro forma: po formalna definicje S.O. odsylam do latwo dostepnych zrodel on-line ). Secundo: Nie mam tyle czasu, by czytac, kiedy widze, ze autor nie potrafi zwiezle i prostymi slowy wyjasnic, o co mu chodzi.  Tym razem jednak jakis diabel podkusil, bym przeczytal pana Jerzego Chlopeckiego i niestety dostalem za swoje: spod maski bowiem uczonosci, jak szydlo z worka, wyszlo chamstwo, bufonada i manipulacja.Po odcedzeniu wody, omawiany wpis sprowadza sie do nastepujacych twierdzen:  Historia to lancuch nastepujacych po sobie epok w rozumieniu heglowskim. Zakonczy sie ona zdeterminowanym dialektycznie uwienczeniem:dla samego Mistrza bylo nim najprawdopodobniej panstwo pruskie.dla paleomarksistow - Zwiazek nasz bratni obejmujacy ludzki rod.dla Francisa Fukuyamy ( aka Kukuna Mu-Nyu ) – demoliberalizm.  Tymczasem, Houston, mamy problem:Demokracja przezywa schylek i wladze przejmuje motloch. Pojecie “motlochu” wprowadzila do nauk spolecznych Hannah Arendt ( do analizy totalitaryzmow ). “Motloch byl zbiorowoscia, w ktorej spoleczna i polityczna przystan znalazly wyrzutki wszystkich klas (… ) Jego spoiwem jest mieszanka negatywnych emocji, frustracji, ksenofobii, irracjonalnych wyobrazen, niskich instynktow i poczucia bezradnosci”.Pojecie “motlochu” uzywane jest tu w znaczeniu opisowo-diagnostycznym, a nie wartosciujacym. Ale pan Chlopecki to nie pani Arendt, dla niego akurat “motloch” to synonim przeciwnika politycznego.Przytoczmy zatem, kogo nasz otwarty “leberał”raczy uprzejmie zaliczyc do motlochu ( pamietajmy, iz nasz liberté  jedynie opisuje i diagnozuje, Jehowo uchowaj zeby wartosciowal ) – takie male florilegium: *Pojecie ( scil. motlochu ) odniesc mozna do zdecydowanej wiekszosci elektoratu PiS. *Motloch byl spoleczna baza faszyzmu i chyba wlasnie dlatego niektorzy intelektualisci sklonni sa nazywac rzady braci Kaczynskich “miekkim faszyzmem”. *Motloch to ludzie o niskim poziomie wyksztalcenia, zamieszkujacy raczej prowincje niz aglomeracje ( innymi slowy nie spelniajacy kryterium “mlodych, wyksztalconych, z duzych miast “ ) … Do wymienianych przez Lipseta “twardych” i “miekkich” faszyzmow dopisac mozna – z pewnymi wszakze zastrzezeniami – polski “kaczyzm”. *Metafora salonu pojawila sie niedano ( … ). Czytajac takiego Ziemkiewicza (“Michnikowszczyzna” 2006) nie ma sie watpliwosci, ze obsesja antymichnikowa ma swoje zrodlo w urazonej ambicji publicysty, ktorego nie wpuszczono na salony. Kaczynscy zreszta takze nie mieli don wstepu, ich miejsce bylo w przedpokoju – nie tylko z racji zalug, ktory dzilil ich od ludzi takich jak Walesa, Geremek, Mazowiecki, Kuron, Hall, Frasyniuk ( … ), ale takze z racji pewnego specyficznego dystansu kulturowego.( dodam od siebie, iz najlatwiej ten kulturowy dystans dostrzec miedzy kaczorami a Walesa, do ktorego dokoptowalbym jeszcze Niesiolowskiego z Palikotem ).  *Psycholog E.Necka zauwazyl w czasach rzadow PiS-u, ze “politycy sprawujacy obecnie dwa najwyzsze urzedy w Polsce prezentuja postawy paranoidalne”( co potwierdzil zreszta swoim autorytetem prezydent Walesa: Kaczynscy to paranoicy ).(…)Dokladnie w tym samym czasie, Wladyslaw Bartoszewski ( … ) odpowiada:“Moge pania tylko skierowac do pana Bogdana Klicha, ktory ma jako jedyny kwalifikacje ( by wypowiedziec sie na temat Kaczynskich ), bo do chwili objecia swojego urzedu byl praktykujacym lekarzem psychiatra”. *Psychopatologia nienawisci trafia dzis w Polsce na spolecznie zyzna glebe.  Oswiecony przez pana Liberté-Chlopeckiego, a sfrustrowany wiecznym antyszambrowaniem u moralnych autorytetow, proponuje tak:  Zainteresowanych zdrowiem psychicznym Kaczora odsylam tutaj:http://www.polishamericancongressnj.org/EwaThompson.htm. Pozostalym proponuje inna teorie, bez siegania po skadinad wazne i madre prace Poppera czy Arendt: Elity sa wazne i potrzebne, bo one wskazuja ludziom cele trudne.Wskazuja, iz choc pewne czyny nie sa prawnie nakazane lubo zakazane, te pierwsze nalezy wypelniac, tych drugich sie wystrzegac. Dla przykladu: honor nie jest prawnie nakazany, ale prawy czlowiek bedzie go strzegl itp. Cham, klamca, czlowiek bez honoru ipso facto do elity nigdy nie nalezal. Po wymordowaniu polskich elit przez niemieckich i sowieckich zbrodniarzy, po polwieczu zniewolenia i rzadach “ciemniakow” ( wg okreslenia Kisiela ),powstalą proznie zaczely zagarniac Szumowiny.( bez obawy: terminu “szumowiny” uzywam tu tylko w znaczeniu opisowo-diagnostycznym, a nie  wartosciujacym ). Zarowno Elita jak i Szumowiny znajduja sie na wierzchu, ale nie maja ze soba nic wspolnego ( tyle co gowno z twarogiem: w NRD za Honeckera probowano produkowac twarog z gowna, udalo sie osiagnac wlasciwa konsystencje,kolor, smarownosc, po dodaniu witamin i mineralowErsatz-Quark byl nawet pozywny, tyle ze smak ciagle pozostawal ten sam ). Wedlug Szumowin modercy i bandyci stawali sie nagle ludzmi honoru, zas dawni koledzy z antykomunistycznej opozycji stawali sie jaskiniowymi antykomunistami czyli motlochem.Wedlug Szumowin ci, co donosili na swoich kolegow za pieniadze, paszport czy inne wygody, robili dobrze, nikomu nie szkodzili, poszerzali przestrzen duszpasterska wsrod esbekow, zas politycznymi troglodytami sa ci, ktorzy chcieliby poznac prawde  o swoich donosicielach.Wedlug Szumowin uwlaszczenie sie postkomunistycznej nomenklatury bylo rzecza dobra, bo przyspiesza tworzenie kapitalizmu, ale juz powszechne uwlaszczenie jest zle, bo odtwarza naturalne zaplecze elektoratu nielewicowego i konserwatywnegoWedlug Szumowin, p.Antoni Macierewicz ma oczy pelne nienawisci, elektorat PiSu to motloch, ale za to posel Palikot to fachowiec i trafny diagnosta zdrowia Prezydenta. Nie bedac heglista ( marksista, neomarksista, otwartym spolecznie leberalem ) nie wierze w dialektyczny determinizm ani w schylek demokracji.Problemem naszego kraju nie jest bynajmniej zdeklasowany i sfrustrowany motloch. Problem dostrzegam w Szumowinach, uzurpujacych sobie miejsce elit.Zas podsumowujac wpis pana Chlopeckiego powiem tak:Zeby nie wiem jak swistak zawijal gowno w sreberko, to i tak nie bedzie z tego czekolada ani szwajcarska, ani zadna inna. 
MacGregor
O mnie MacGregor

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka