Postanowiłem podjąć na swoim blogu temat oceny władzy państwowej. Temat jest chyba bardziej złożony, niż może się wydawać, i moim podstawowym celem jest ukazanie Czytelnikowi jego wewnętrznej złożoności niezależnie od tego, jakiej odpowiedzi na postawione w tytule pytanie udziela.
Pierwszy aspekt zagadnienia jest taki: wyobraźmy sobie dwa światy. Jeden z tych światów to nasz świat, gdzie władza państwowa istnieje. Wyobraźmy sobie drugi świat: świat, w którym władza państwowa nie istnieje, bo nie ma potrzeby, aby istniała. Która z sytuacji: istnienia władzy państwowej czy jej nieistnienia - jest lepsza? Moim zdaniem ta druga. Na tym poziomie dostrzegamy też, że władza państwowa nie jest dobrem samym z siebie. Jeżeli jest możliwa organizacja życia społecznego bez wykształcania się władzy, widać jasno, że taki stan jest bardziej pożądany, bo panowanie jednego człowieka nad drugim może być uzasadnione tylko koniecznością. W relacji panowania nie ma niczego, co czyniłoby ją dobrem samym w sobie, a nawet wprost przeciwnie - relacja taka, jeżeli nie jest uzasadniona koniecznością, sprzeciwia się prawdzie: prawdzie o człowieku, który jest osobą. Na tym poziomie refleksji można pokazać zasadniczą przyczynę, dla której nie można powiedzieć, że władza państwowa jest czymś istotowo dobrym. Jeżeli w naszej refleksji nie wyjdziemy poza ten poziom, musimy przyznać rację współczesnym anarchistom w ich negatywnej ocenie władzy państwowej. Refleksja jednak nie jest zakończona; należy ją pociągnąć dalej.
Kolejnym jej etapem powinna być odpowiedź na pytanie o nasz świat. Zobaczyliśmy dwa różne światy; zadaliśmy sobie pytanie o to, który z tych dwóch światów byłby lepszy. Teraz rozpatrzyć należy obie możliwości w ramach jednej, przez nas doświadczanej, a nie wyłącznie wyobrażanej, rzeczywistości. Władza państwowa w obrębie takiego spojrzenia zaczyna jawić się jako uzasadniona w pierwszym rzędzie jej koniecznością; człowiek jest istotą społeczną, aby móc istnieć, potrzebuje relacji z innymi ludźmi; organizacja społeczeństwa nie wydaje się możliwa bez władzy państwowej. W dalszej kolejności - i tutaj już zbliżamy się do kluczowej tezy tej notatki - powinniśmy postawić pytanie o to, dlaczego organizacja społeczeństwa nie jest możliwa bez władzy państwowej. Skoro osoba ludzka realizuje się w relacjach, to takie działanie, które sprzeciwia się istnieniu w tych relacjach, jest sprzeczne z tym, co jest wewnętrzną potrzebą jej samej. Dokładna analiza naszej rzeczywistości odkrywa jednak istnienie przeciwwagi dla tego prawa, które kieruje osobę do jej realizowania się - siłę, która zwraca człowieka tylko ku sobie, w rzeczywistości wprowadzając w jego egzystencję fałsz, będąc niezgodną z tym, co pozwala zrealizować się człowiekowi w głębi jego bytu.
W tym momencie - ponieważ ten blog prowadzony jest przez chrześcijanina, który nie kryje się ze swoim chrześcijaństwem i nie uważa, aby wypychanie tez czerpanych z Objawienia poza obszar racjonalnej refleksji było czymś słusznym - chciałbym zobaczyć to wszystko, co zostało wyżej powiedziane, z perspektywy Biblii, przede wszystkim z perspektywy opowieści o początku, jakie zawiera Księga Rodzaju. Są dwie takie opowieści, które możemy określić jako pierwszy i drugi opis stworzenia, z zastrzeżeniem, że drugi opis stworzenia to nie jest tylko ten składający się z kilku wersetów fragment o stworzeniu Adama, ale że to opowiadanie ciągnie się aż do opisu wygnania pierwszych rodziców z Edenu. Dlatego może precyzyjniej będzie mówić - i w tym tekście zostanie takie nazewnictwo przyjęte - o hymnie ku czci Boga Stwórcy (pierwszy opis stworzenia) i opowiadaniu o początkach rodzaju ludzkiego (drugi opis stworzenia).
Nie sposób nie zadać sobie pytania: czy na podstawie tego fragmentu Biblii można w ogóle udzielać odpowiedzi na postawione w tytule pytanie? Czy nie jest to wykorzystywanie tekstu, który zasadniczo tym tematem się nie zajmuje, do swoich ideologicznych celów? Moja odpowiedź jest taka, że bardzo często jest; w wielu interpretacjach dwóch opowieści wychodzi się tak daleko poza obszar tego, o czym mowa na poziomie samego tekstu, że ciężko nie uznać, że te interpretacje naginają tekst do poglądów osoby interpretującej. Wiąże się to też z tym, że tekstowi biblijnemu - nie tylko w tym przypadku, ale w tym także - stawiamy wymagania, które on niekoniecznie spełnia. Mam tu na myśli to, że Biblia, zwłaszcza protokanoniczna część Starego Testamentu (w pewnym momencie myśl żydowska zaczęła się spotykać z dziedzictwem intelektualnym Grecji, co w pewnym stopniu odciska się przynajmniej w niektórych księgach deuterokanonicznych, które starają się intelektualnie połączyć dwa światy i, będąc semickimi, wykazują wpływy greckie - chyba szczególnie wyraźnie widać to w księdze Mądrości; oczywiście, to, co przed chwilą napisałem o księgach deuterokanonicznych, bardziej jeszcze dotyczy części ksiąg Nowego Testamentu) powstała w innej rzeczywistości intelektualnej, niż rzeczywistość grecka, do której my intelektualnie przynależymy. My opieramy się w naszym opisie rzeczywistości przede wszystkim na elemencie dyskursywnym; myśl semicka opiera się w pierwszej kolejności na obrazie, opowieści. Nieprzypadkowo w księdze Rodzaju nie znajdziemy choćby rozważań nad wolnością ludzkiej woli, czego - przyzwyczajeni do tego przez katechezę w szkole - moglibyśmy się spodziewać. Jeżeli chcemy odkryć tę prawdę w tekście biblijnym, musimy nauczyć się innego sposobu jej wyrażania, niż ten, do którego przywykliśmy.
Te krótkie rozważania nad Biblią i podejściem do niej zakończę następującym stwierdzeniem: gdy wysnuwamy coś z tekstu, trzeba ten tekst głęboko poznać, a nie tylko przeczytać, i się go trzymać. Teksty z początku księgi Rodzaju- co trzeba zaznaczyć od razu - nie odpowiadają na pytania z zakresu polityki. Ale jednak udzielają odpowiedzi na coś, co następnie warunkuje odpowiedź na niektóre pytania polityczne: mówią o człowieku, człowiek jest jednym z ich tematów.
W hymnie ku czci Boga Stwórcy znajdujemy nie tylko określenie tego, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga; znajdujemy także pierwszą - jak sądzę, nie wyczerpującą tematu, zaledwie go pogłębiającą, więc nie jedyną - odpowiedź na pytanie, co to znaczy: "A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemięi uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi»." (Rdz 1,26-28) W tym tekście przeplatają się dwa - wyróżnione przeze mnie - czynniki stanowiące o podobieństwie człowieka do Boga. Jeden z nich trzeba wyrazić w formie paradoksu, który niestety - choć sam temat jest fascynujący, a w dodatku na jego podstawie można ukazać myśl semicką w całej jej, w pewnym sensie nieosiągalnej dla intelektu wychowanego na dziedzictwie greckim (nic mu zresztą nie ujmując), głębi - z uwagi na temat tej notatki, nie może być w niej rozwinięty. Podobieństwo do Bezcielesnego Boga stanowi ludzka cielesność, w szczególności życie płciowe (w tekście fragmenty podkreślone). Druga myśl to ta, o którą nam tutaj chodzi: człowiek jest podobny do Boga w swojej podmiotowości wobec świata stworzonego (w tekście fragmenty pogrubione). Ta myśl ukazuje swoją głębię w kontekście całego hymnu ku czci Boga-Stwórcy, który ukazuje Boga jako Podmiot stwarzający świat. Kresem stworzenia jest stworzeniem nowego, drugiego podmiotu, który właśnie w swojej zdolności do bycia podmiotem wobec rzeczywistości stworzonej ukazuje to, że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Tekst także wspaniale - w wersecie 28 - ukazuje wewnętrzne powiązanie pomiędzy pierwszym a drugim czynnikiem stanowiącym o podobieństwie do Boga.
Co to wszystko znaczy dla naszego tematu? Skoro człowiek w swojej podmiotowości wobec świata jest podobny do Boga, a podobieństwo do Boga jest najgłębszą treścią jego bytu, oznacza to, że takie działanie, które zwraca się przeciwko jego podmiotowości, jest zwracaniem się przeciwko niemu samemu, a w konsekwencji niszczy Boże dzieło. Ustanowienie władzy w świecie rajskim jest nie do pomyślenia; władza w tym stanie rzeczywistości, który jest tam opisany, w rzeczywistości nie skażonej grzechem, nie może powstać, bo stanowiłaby utrudnienie dla realizowania się tej podmiotowości. Dlatego właśnie relacja Adama do Ewy nie jest w raju relacją władczą - opowiadanie o początkach rodzaju ludzkiego zamieszcza następującą reakcję Adama na stworzenie Ewy: "Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»." (Rdz 2,22-23)
Określenie "kością z moich kości i ciałem z mego ciała" co najmniej dwukrotnie jeszcze pojawia się w Biblii, i można w nim dostrzec wymiar wspólnego pochodzenia, które warunkuje pewną równość (chodzi o fragmenty 2 Sm 5,1 i Sdz 9,2). Nie ma tu miejsca na, znaną autorom tego tekstu z ich codzienności, relację mężczyzny do kobiety w społeczeństwie patriarchalnym.
Relacja panowania pojawia się w innym miejscu tego opowiadania. Po grzechu w pierwszej relacji społecznej, relacji mężczyzny i kobiety, pojawia się coś nowego: "Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą»." (Rdz 3,16) Grzech, który został popełniony, wprowadza zupełną nowość w sytuację rajską: władza rodzi się z grzechu, który należy rozumieć nie tylko jako jednostkowy czyn, ale także jako skażenie całej rzeczywistości. Tylko w rzeczywistości skażonej, upadłej, może mieć miejsce relacja panowania.
W tym miejscu wyjdźmy na chwilę poza tekst. Czy można uznać, że Bóg poprzez ustanowienie władzy anuluje swój zamiar włączenia człowieka w swoje dzieło stwórcze jako drugiego podmiotu? Przy przyjęciu biblijnej optyki jest niemożliwe, aby o to tutaj chodziło. Chodzi o coś znacznie głębszego - władza, która w sytuacji rajskiej byłaby sama w sobie skażeniem, niszczyłaby ludzką podmiotowość, tutaj ukazuje się jako warunek realizowania się tejże w rzeczywistości skażonej, która zwraca się przeciwko człowiekowi. Władza po grzechu pomaga człowiekowi w realizowaniu się jego podmiotowości w warunkach rzeczywistości skażonej. Nastąpiło zasadnicze przekształcenie, które rodzi skutki dla pojmowania władzy: to, co wcześniej uderzałoby w ludzką wolność, teraz w pewien sposób ją umożliwia, bo bez niej do głosu jako decydujące doszłoby to, co znacznie bardziej ją ogranicza - skażenie całej rzeczywistości.
Ale nie w tym miejscu należy powiedzieć ostatnie słowo. Syn Boży, który stał się człowiekiem, przywrócił w sobie sytuację rajską. W Chrystusie to, co w tekście o początkach rodzaju ludzkiego odczytaliśmy jako początek relacji władczej, zostało odwrócone: "Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On odpowiedział: «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela». Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?» Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było." (Mt 19,3-8)W innym miejscu św. Paweł pisze: "Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie." (Ga 3,28) Powrót do raju jest możliwy poprzez zwrot w egzystencji i oparcie jej na Chrystusie, w którym raj został przywrócony. Im bardziej, mówiąc słowami św. Pawła, "żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20), tym bliżej jestem kondycji człowieka rajskiego. Ale nie tylko raj został przywrócony - stało się jeszcze coś więcej. Jedność Boga z człowiekiem w Jego Synu jest większa niż jedność rajska - od wolności raju w Chrystusie możemy przejść do Wolności Królestwa Bożego. Tylko w Chrystusie, w nadziei na Królestwo, oparte na czystej komunii miłości, a nie na relacji panowania, ukierunkowanie anarchistyczne ujawnia swoją zasadniczą prawdę. Jest to jednak prawda, która wymaga końca, kresu historii. W historii nie może być zrealizowana.
Podsumujmy krótko to wszystko, co zostało powyżej powiedziane. W pierwszej kolejności trzeba powiedzieć, że błąd anarchizmu polega na błędzie antropologicznym - na złym rozpoznaniu sytuacji człowieka, o której wiemy nie tylko z danych Objawienia, ale także z naszego codziennego doświadczenia. Chciałem uprzedzając odpowiedzieć na jeden z możliwych kierunków krytyki: refleksja nad danymi Objawienia nie jest jedyną, która tutaj została zaprezentowana - tak daleko, jak umiem, starałem się dojść bez niej, dopiero potem, dla pogłębienia refleksji, wkroczyłem na to pole. Zarazem w podejściu anarchistycznym jest coś, co można nazwać jego wewnętrzną prawdą - nawet jeżeli łączy się ono często z postawami antychrześcijańskimi, to właśnie w ramach chrześcijaństwa można pokazać prawdę anarchizmu jako ukierunkowania ducha ku Nowemu Królestwu. Jednocześnie należy kategorycznie odrzucić na gruncie chrześcijaństwa i Objawienia wszelkie ubóstwienie roli państwa, ukazywanie go jako czynnika zbawczego. Jest zupełnie inaczej - władza, a więc także państwo, ma swoje źródło w grzechu, jej konieczność dogłębnie świadczy o skażeniu rzeczywistości. Nie chcę wkraczać teraz na grunt rozważań o tym, jakie powinny być kompetencje państwa - nie to jest przedmiotem tej notatki. Z niej można wysnuć tylko taki wniosek, który powinien stać się założeniem dla rozważań w tym temacie: władza może być uzasadniona tylko działaniem na rzecz podmiotowości człowieka, każdego człowieka, w rzeczywistości skażonej.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)