W zeszłym tygodniu, w piątek 24 października, zapadł w końcu wyrok w sprawie znanej powszechnie jako "afera Szeremietiewa". Wyrok ostatecznie potwierdził, to, czego Ci, którzy mieli szerszy ogląd rzeczywistości III RP, spodziewali się już od dawna: nie mieliśmy tutaj do czynienia z największą aferą korupcyjną w polskim wojsku, tylko z największym skandalem w historii polskich mediów po 1989 roku. Dwójka dziennikarzy w lipcu 2001 roku nie tylko dokonała publicznego linczu na bardzo zasłużonym dla Polski człowieku, ale uczestniczyła w czymś jeszcze większym - w akcji, której istotą było obalenie wiceministra obrony narodowej przez służby specjalne, konkretnie Wojskowe Służby Informacyjne.
Sprawa Romualda Szeremietiewa odsłoniła prawdziwe oblicze większości polskich mediów. Nie wierzę w to, aby Anna Marszałek (obecnie w "Dzienniku") i Bertold Kittel (obecnie w TVN), wówczas dziennikarze "Rzeczpospolitej", nieświadomie wzięli udział w obalaniu wiceministra, który stanął na drodze szemranym interesom wokół polskiego wojska. Po zwycięstwie PO w 2007 roku kolejna gazeta, w której zatrudnienie znalazła pani Marszałek, próbuje dezawuować tych ludzi, którzy skutecznie zmieniali oblicze polskiej armii: mam tu na myśli publicystykę tej gazety dotyczącą komisji weryfikacyjnej WSI i Antoniego Macierewicza osobiście. Nie istnieje coś takiego, jak współczesne państwo demokratyczne bez niezależnych mediów. A w Polsce o niezależnych mediach przed 2005 rokiem nie mogło być mowy, a proces likwidowania barier stojących na drodze rozwoju niezależnego dziennikarstwa w Polsce, który próbowało prowadzić Prawo i Sprawiedliwość, ciągle nie jest zakończony. Zresztą, od początku, choćby z uwagi na to, że PiS długo nie dostrzegał potrzeby likwidacji słynnego art. 212 KK, pomysł PiS na stymulowanie pozytywnych przemian w polskim dziennikarstwie był niepełny.
Wyrok, który zapadł w sprawie tzw. "afery Szeremietiewa", nie skłania wyłącznie do refleksji nad kondycją polskich mediów. Romuald Szeremietiew jest postacią symboliczną: człowiek szczególnie zasłużony dla Polski, walczący o nią nie tylko przez 1989 rokiem, ale także w czasach, kiedy niejeden dawny opozycjonista walczyć przestał, przyjmując na siebie projektowaną opozycji przez służby specjalne PRL rolę parawanu w mających się toczyć przemianach. Trzeba w tym miejscu o byłym dwukrotnym wiceministrze obrony narodowej, który przez krótko pełnił obowiązki ministra obrony narodowej po odwołaniu Jana Parysa w 1992 roku, powiedzieć dwie rzeczy: że jest polskim patriotą i że jest człowiekiem o krystalicznej uczciwości. Po piątkowym wyroku powinny przez obóz zwolenników IV RP zostać podjęte działania zmierzające do zrehabilitowania Romualda Szeremietiewa w oczach opinii publicznej. To nie jest działanie polityczne, to jest moralny obowiązek wszystkich tych, którzy rzeczywiście pragną zmian w Polsce, pragną demontażu postkomunizmu. Prawo i Sprawiedliwość lub Prezydent Kaczyński powinni stworzyć Romualdowi Szeremietiewowi możliwość powrotu do aktywnej polityki. Romuald Szeremietiew to nie tylko polski patriota i krystalicznie uczciwy człowiek, to także człowiek o wielkim potencjale i kompetencjach, który może jeszcze coś dobrego dla Polski zrobić, i tego potencjału marnować nie wolno.
W piątek 24 października zapadł bardzo ważny wyrok. Sprawa, która zajmowała wszystkie media w 2001 roku, doczekała się swojego finału. Mimo to większość mediów milczy. Spośród gazet codziennych o sprawie napisał "Nasz Dziennik", napisała "Gazeta Wyborcza", krótką notatkę zamieścił "Super Express"... i to chyba wszystko. Większość mediów elektronicznych też unika informowania o tej sprawie, ja szczerze mówiąc nie natknąłem się na jakąkolwiek informację w którejś z oglądanych przeze mnie stacji, no ale też nie wszystko oglądam, więc nie mogę użyć słowa "nikt". Najwyraźniej wyrok, który zapadł, jest dla większości polskiego środowiska dziennikarskiego bardzo niewygodny. Milczenie mediów nakłada na nas obowiązek: każdy z nas musi zrobić wszystko, co w jego mocy, aby w oczach opinii publicznej zrehabilitować Romualda Szeremietiewa.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)