Polski Trybunał Konstytucyjny niejednokrotnie w swojej krótkiej historii dowodził, że nie jest w stanie podołać zadaniu, jakie prawo stawia przed tak ważnym ośrodkiem władzy. Ilość werdyktów i sytuacji, w których Trybunał Konstytucyjny oraz jego konkretni sędziowie reprezentowali interesy określonych grup, jest szeroka. W mijającym tygodniu miała jednak miejsce sytuacja bez precedensu: Trybunał Konstytucyjny, uznając uchwałę powołującą tzw. komisję śledczą ds. rzekomych nacisków za zgodną z Konstytucją, w sposób oczywisty wystąpił przeciwko swojemu werdyktowi sprzed dwóch lat, w którym uznał za niezgodnę z Konstytucją uchwałę powołującą tzw. komisję bankową.
Mimo, że Trybunał Konstytucyjny w trakcie rządów PiS wielokrotnie stawał się ostatnią przystanią broniących swoich interesów tzw. "elit" (czego najdobitniejszym przykładem była postawa tego organu władzy z maja 2007 roku, gdy zajął się ustawą lustracyjną), akurat w sprawie tzw. komisji bankowej ciężko odmówić mu słuszności. Istotnie, niezależnie od tego, czy PiSowi i mi osobiście się to podoba, czy nie, uchwała powołująca komisję bankową była niezgodna z obowiązującym prawem, bo nie był w niej precyzyjnie określony zakres badanych spraw.
Dlatego byłem przekonany, że Trybunał Konstytucyjny powtórzy swój werdykt w sprawie jeszcze mniej precyzyjnie definiującej zakres prowadzonych badań uchwały powołującej komisję ds. rzekomych nacisków. Mówię zupełnie szczerze: nawet nie dopuszczałem do siebie myśli, że Trybunał w sposób tak bezpośredni i bezczelny da sygnał, że prawo stosuje się do PiS, ale nie stosuje się do PO, że stosuje się je wtedy, kiedy chodzi o wyjaśnienie patologicznych zjawisk wokół prywatyzacji banków, natomiast nie stosuje się go wtedy, kiedy jedynym celem działania komisji jest gnębienie ludzi, którzy mieli odwagę walczyć z mającymi miejsce w Polsce patologiami. Niestety tylko tak da się logicznie wytłumaczyć fakt, że Trybunał Konstytucyjny na przestrzeni zaledwie dwóch lat wydał dwa całkowicie sprzeczne ze sobą wyroki.
Komisja ds. rzekomych nacisków od początku z pełną premedytacją była tworzona z pogwałceniem obowiązującego w Polsce prawa. Ludzie Platformy znali już w momencie tworzenia uchwały werdykt Trybunału Konstytucyjnego z 2006 roku odnośnie komisji bankowej, więc nie mogli nie wiedzieć, że to, co robią, jeszcze mniej precyzyjnie definiując przedmiot badań, jest jeszcze bardziej niekonstytucyjne od tamtej uchwały. Brak precyzyjnie określonego zakresu tej komisji był jednak bardzo potrzebny wszystkim tym, którzy chcą pogrążyć PiS: dzięki temu stworzyli komisję od wszystkiego, która może bez żadnego powiązania zmieniać tematy w poszukiwaniu haka. Oczywiste jest bowiem, że znacznie łatwiej jest znaleźć haka wtedy, kiedy ma się szersze spectrum spraw, jakimi można się zająć, niż wtedy, kiedy trzeba się na coś konkretnego zdecydować. A obecnie mamy sytuację, w której przed komisją może stanąć właściwie każdy we właściwie każdej sprawie z okresu dwóch lat rządów PiS.
Jestem głęboko przekonany o tym, że Trybunał Konstytucyjny ma w Polsce do odegrania olbrzymią rolę, że jest instytucją bardzo potrzebną. Tyle tylko, że na dzień dzisiejszy większość w tym Trybunale mają ciągle sędziowie, którzy nigdy tam być nie powinni, czego po raz kolejny dowiedli omawianym w tej notatce werdyktem. Jedyne, z czego można się cieszyć, to fakt, że ten werdykt nie został podjęty jednomyślnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (65)