Machabeusz Machabeusz
163
BLOG

Moja ocena projektu Partnerstwa Wschodniego

Machabeusz Machabeusz Polityka Obserwuj notkę 0

Partnerstwo Wschodnie jest najważniejszą z dotychczas zgłoszonych przez rząd Donalda Tuska inicjatyw w zakresie polityki wschodniej. Na początku bieżącego miesiąca został zakończony kolejny ważny etap na drodze do realizacji polsko-szwedzkiego projektu: Komisja Europejska przyjęła go i określiła szczegółowy zakres i cel, jaki ma realizować Partnerstwo Wschodnie. Pierwsza połowa przyszłego roku doprowadzi do finalizacji i wprowadzenia w życie naszego projektu. Do tego faktu, jak zresztą do prawie wszystkiego, co wiąże się z polską polityką zagraniczną, w wysokonakładowych mediach nie przywiązuje się należytej wagi. W polskiej debacie publicznej ciągle bardzo niewiele jest sensownej dyskusji nad podstawowymi założeniami naszej polityki zagranicznej, choć na szczęście stan ten systematycznie się poprawia (w kwestiach polityki wschodniej godne odnotowania są nowe inicjatywy, jak choćby pojawienie się kwartalnika "Nowa Europa Wschodnia"; bardzo interesujące artykuły dotyczące polskiej sytuacji w świecie można było znaleźć w odnowionym kwartalniku "Nowe Państwo", który wyszedł we wrześniu - obecnie wychodzi właśnie nowy numer tego czasopisma). W tej notatce chciałbym określić swój, dosyć złożony stosunek do projektu Partnerstwa Wschodniego.

 

Wtedy, gdy minister Sikorski zaprezentował po raz pierwszy projekt Partnerstwa Wschodniego polskiej opinii publicznej, moje pozytywne nastawienie do tego projektu było umiarkowane. Należy tu przypomnieć, że pierwsza połowa bieżącego roku była okresem, kiedy jeszcze można było żywić złudzenia, że da się wywalczyć dla Ukrainy i Gruzji szybszą drogą prowadzącą do integracji z NATO i Unią Europejską. I, o ile projekt Partnerstwa Wschodniego oceniałem jako coś pozytywnego w odniesieniu do pozostałych państw objętych działaniami w jego ramach: czyli Mołdowy, Azerbejdżanu, Armenii i Białorusi, o tyle wydawało się, że z perspektywy zwłaszcza Ukrainy, a także Gruzji jest to projekt niekoniecznie korzystny, i to co najmniej z dwóch przyczyn: po pierwsze dlatego, że nie daje na obecnym etapie perspektywy członkostwa w Unii Europejskiej (a wydawało się wówczas, że jest możliwość relatywnie szybkiego wywalczenia takowego) oraz z tego powodu, że stworzenie takiej grupy państw oznacza de facto możliwość uzależnienia dalszych kroków wobec każdego z nich od sytuacji innych państw w tej grupie. A jak będzie się rozwijała sytuacja w Mołdowie, Azerbejdżanie i Armenii (Białoruś tutaj wyłączam z tego powodu, że jest ona tylko częściowo objęta Partnerstwem) nie może być przedmiotem żadnej pewności, podobnie zresztą jak nie możemy być pewni, co się wydarzy w nieodległej przyszłości w Gruzji i Ukrainie. Moglibyśmy w efekcie za jakiś czas doprowadzić w ten sposób do sytuacji trochę podobnej do tej, którą na początku lat dziewięćdziesiątych dla Czechosłowacji i Węgier stworzyła polska niechęć do otwarcia się na NATO, przełamana dopiero na szczeblu partyjnym przez Porozumienie Centrum, a na szczeblu rządowym przez rząd Jana Olszewskiego przy szczególnym zaangażowaniu ministra obrony narodowej Jana Parysa w tymże kierunku. Otóż wtedy niechęć Polski, z uwagi na naszą pozycję w regionie, miała wpływ hamujący także na rozmowy tych dwóch państw z NATO.

 

Z dzisiejszej perspektywy oceniam już znacznie lepiej projekt Partnerstwa Wschodniego, także w jego odniesieniu do Ukrainy i Gruzji. Przede wszystkim prysły złudzenia, że istnieje jakakolwiek możliwość zapewnienia tym państwom perspektywy członkostwa w Unii Europejskiej w relatywnie szybkim okresie czasu. Radosław Sikorski okazał się tu być stąpającym twardo po ziemi realistą, czego nie można powiedzieć o Ukraińcach, których wyrażony na początku sceptycyzm wobec projektu był wyrazem braku politycznego realizmu. To, że nie da się dzisiaj przeforsować perspektywy członkostwa w UE dla Ukrainy i Gruzji, jest bezpośrednio związane z faktem, że takiej perspektywy nie da im NATO. Nie jest przypadkiem, że państwa dawnego bloku komunistycznego, w tym Polska, najpierw wchodziły do NATO, a dopiero potem do UE. Unia Europejska nie ma ani odpowiedniej siły, ani też takiej woli, aby wpływać na zmianę układu sił w regionie objętym dawniej wpływami sowieckimi lub należącymi do Związku Sowieckiego. Taką siłę i wolę ma za to NATO, i właśnie dlatego danie perspektywy członkostwa, co samo w sobie jest już istotną zmianą układu sił w regionie, któremukolwiek z państw, nie może zostać zrealizowane w innej kolejności, gdyż ewentualne danie perspektywy członkostwa przez UE pozostaje w ścisłym związku z tym, czy NATO podejmie taki krok zmieniający układ sił w regionie. Tymczasem Amerykanie zostali ostatnio zmuszeni do zmiany ich polityki wobec Ukrainy i Gruzji, do zrezygnowania z dążeń do dania obu tym państwom perspektywy szybkiego członkostwa przez NATO. Aktualna polityka wobec Ukrainy i Gruzji m.in. Stanów Zjednoczonych w bardzo skrótowym ujęciu może być określona jako mająca za cel dalsze zbliżenie i stymulowanie zmian w obu tych państwach i poprzez to przybliżanie ich do perspektywy członkostwa. Świetnie w taką politykę wpisuje się polski projekt Partnerstwa Wschodniego, i dlatego można powiedzieć, że był on naprawdę przewidujący, zwłaszcza z dzisiejszej perspektywy widać, że wzmacnia on pozycję Polski jako ważnego inicjatora działań Zachodu wobec sześciu państw.

 

Sam fakt, że Unia Europejska będzie realizowała ten projekt, nie oznacza jednak jeszcze, że osiągniemy sukces. Partnerstwo Wschodnie jest dobrym punktem wyjścia, jest dobre na tym etapie, ale, z uwagi na jego nieostrość w kwestii przyszłego członkostwa państw nim objętych w Unii (konieczną w obecnej sytuacji politycznej, więcej nie da się zrobić) może być także wykorzystany przez przeciwników członkostwa tych państw w UE. Powiedzmy sobie szczerze, że walka o Partnerstwo Wschodnie dopiero nas czeka: a będzie to walka o to, czy Partnerstwo Wschodnie będzie etapem, projektem znacząco zbliżającym do perspektywy członkowstwa, czy też stanie się ono rodzajem wiecznej poczekalni, w której trwanie nie daje niczego państwom nim objętym. Bo ten projekt, który przedstawiliśmy, może zostać rozwinięty zarówno w jedną, jak i w drugą stronę, i właśnie ta możliwość wykorzystania tego projektu na swoją korzyść, to, że w punkcie wyjścia nie zawiera on ostrych deklaracji, jest przyczyną, dla której został on przyjęty przez wszystkie państwa Unii, a więc także te wyraźnie sprzeciwiające się integracji rzeczonych państw z UE.

 

W podsumowaniu można przytoczyć wypowiedź Premiera Donalda Tuska, która dobrze charakteryzuje to, czym w polskim zamierzeniu ma być Partnerstwo Wschodnie wobec Ukrainy: "Polska sama nie rozstrzygnie, kiedy Ukraina stanie się członkiem UE. Ale dzięki inicjatywie Partnerstwa Wschodniego szybciej można będzie osiągnąć standardy członkostwa." (cyt. za: Anna Słojewska, Wojciech Lorenz, "26 razy tak dla polskiej propozycji", http://www.rp.pl/artykul/151656.html ) Bardzo chciałbym, aby wobec Ukrainy i Gruzji dało się prowadzić inną politykę, niestety jednak dzisiaj jest już ona niemożliwa. Partnerstwo Wschodnie jest jedną z tych dróg, na których powinna się obecnie realizować polska polityka wschodnia, co oczywiście w żadnym wypadku nie może oznaczać porzucenia starań o jak najszybsze członkostwo dla państw nim objętych. Musimy zapobiec całkiem realnej możliwości przekształcenia przez przeciwników naszej polityki tego projektu w wieczną poczekalnię; a doskonale z naszej historii najnowszej wiemy, jak bardzo nieoczekiwanie mogą działać przeciwnicy tego projektu, robiąc coś, co pozornie miałoby być korzystne dla państw objętych Partnerstwem Wschodnim: wystarczy tutaj przypomnieć sposób, w jaki swego czasu swój sprzeciw wobec otwarcia Polski na NATO wyraził Belweder w koncepcji NATO-bis. Podobnej do tej próby torpedowania rozmów z NATO prowadzonej przez Lecha Wałęsę, czyli de facto przez kontrolującego go i realizującego interesy rosyjskie Mieczysława Wachowskiego i jego otoczenie, należy się spodziewać także i w tym przypadku ze strony państw widzących swoje interesy w zbliżeniu politycznym z Rosją.

Machabeusz
O mnie Machabeusz

Człowieka najlepiej określają te myśli, które przemawiają do niego w jego głębi. Poniżej zamieszczam kilka takich myśli, które przemawiają do mnie: "Juda odparł: Bez trudu wielu może być pokonanych rękami małej liczby, bo Niebu nie czyni różnicy, czy ocali przy pomocy wielkiej czy małej liczby. Zwycięstwo bowiem w bitwie nie zależy od liczby wojska; prawdziwą siłą jest ta, która pochodzi z Nieba. Oni przychodzą do nas pełni pychy i bezprawia po to, aby wytępić nas razem z żonami naszymi i dziećmi i aby nas obrabować. My zaś walczymy o swoje życie i o swoje obyczaje. On sam skruszy ich przed naszymi oczami. Wy zaś ich nie obawiajcie się!" (1 księga Machabejska 3, 18-22) "Zawsze w Polsce było tak, że gdy politykom brak odwagi - następne pokolenie płaci krwią. My mamy szansę nie zapłacić." (Antoni Macierewicz, 1993 rok) "To, czego naprawdę mi brak, to wyjaśnienia sobie, co powinienem czynić [...], a nie tego, co powinienem wiedzieć, z wyjątkiem przypadków, w których wiedza musi poprzedzać każdy czyn. Chodzi o zrozumienie swojego celu, by dostrzec, czym w istocie jest to, co Bóg chce, abym czynił; chodzi o znalezienie prawdy, która byłaby prawdą dla mnie [...], o znalezienie idei, dla której chciałbym żyć i umierać." (Soren Kierkegaard) "Autentyczna droga nie jest ruchem na prawo lub na lewo na płaszczyźnie "świata", ale ruchem ku górze lub też wgłąb po linii pozaświatowej, ruchem w duchu, a nie w świecie." (Mikołaj Bierdiajew)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka