MaciekBigos MaciekBigos
252
BLOG

Kto lemingi adoptuje?

MaciekBigos MaciekBigos Polityka Obserwuj notkę 2

Wszyscy przez ostatnie dni pytają, co dalej z Platformą? Ja pytam, co dalej z elektoratem Platformy?

Emocje związane z wyborem Premiera Tuska na stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej co prawda nie minęły, ale opadły na tyle, że można rozpocząć spokojnie przemyślenia. Świadczyć może o tym chociażby fakt, że już słyszymy nazwiska ewentualnych następców Donalda Tuska. Na nowych sterników PO typuje się Ewę Kopacz i Tomasza Siemoniaka. Nie ulega wątpliwości, że Platforma bez Tuska nie będzie nigdy taka sama. Pewne jest jednak, że przetrwa. Pytanie, czy odejście "serca" i "mózgu" partii rządzącej przetrwa jej elektorat?

Człowiek-drogowskaz

Dla żelaznego i wiernego elektoratu PO partia ta - mówiąc w skrócie - jest Donaldem Tuskiem, ale - co ciekawe - Tusk, nie jest Platformą. Nie znaczy to, że ci najbardziej oddani, zwani "lemingami" nie wiążą postaci Premiera z partią rządzącą. Rzecz w tym, że  głosowali oni na PO tylko dlatego, że był w niej Donald Tusk - człowiek wizjoner, człowiek-drogowskaz, człowiek, który sprawił, że leming poczuł się lepszy, doceniony, dostrzegł, że jest fajny pożądany. To Pan Premier wzbudził w tej części społeczeństwa poczucie, aż nadto wysokiej wartości. Poczucie, że "leming", który bądź, co bądź nie wiele o polityce wie, staje się głównym, wyborczym celem prowadzonej polityki, a więc jej największą siłą sprawczą. Tak oto ci, którzy o polityce i historii wiedzieli tyle, że jest, poczuli powiew siły dominującej, siły tożsamej z ich założeniami: nie trzeba interesować się polityką, nie trzeba wikłać się w dysputy i dyskursy historyczne, czy ideologiczne - wystarczy być fajnym, otwartym i radosnym.

Donald Tusk uosabiał to wszystko najlepiej, jak było można. Wypadał dobrze w mediach: uśmiechnięty, żartował z dziennikarzami i niezwykle często sięgał retorycznie po te najważniejsze, uniwersalne wartości dla każdego racjonalnego, młodego człowieka. Mawiał "wierzę", "ufam", rozgadywał się o "polityce miłości", a dodatkowo, gdy było trzeba nie klękał przed kościołem, popierał in-vitro itd. Tusk był więc nie tylko wizjonerem (proponującym "lepszy" kraj), drogowskazem (co robić, myśleć, by w tej "lepszej Polsce" czuć się dobrze), ale też symbolem nowoczesności, tolerancji, otwartości i spokoju. Pieniactwo bowiem i wszelkiego rodzaju spory zostawiał politycznym oponentom.

Przykład Kwaśniewskiego

Tego człowieka już za sterami nie będzie. Nie będzie odważnego Premiera, który w trudnych czasach objeżdżał kraj "tuskobusem" i stawał oko w oko z rozczarowanymi wyborcami. Nie będzie wodza, który cało przeprowadził nas przez kryzys i nie będzie bohatera, który w obliczu ludzkiej tragedii otwarcie i stanowczo mówi przed kamerami o znalezieniu tego, kto "coś spieprzył".

Z całą pewnością Donald Tusk przy okazji różnego rodzaju ważnych wydarzeń krajowych będzie zapraszany do mediów, gdzie będzie się wypowiadał, jako brukselski autorytet. Będzie stamtąd doradzał, piętnował i oceniał. Będzie także wskazywał, sugerował kto i jak według niego powinien platformą rządzić. Jak jednak wiadomo stary idol, gdy staje się "autorytetem" przestaje mieć swą moc. Dochodzimy więc do wniosku, że Donald Tusk i Platforma mogą podzielić los Aleksandra Kwaśniewskiego i SLD. Partia będzie dołowała, a jej dawny sztandar, choć często zapraszany do radia, telewizji, to nie będzie już głosem GPS-u zagubionych wyborców.

Adopcja

PO bez Tuska, niczym wyłączona maszyna parowa, będzie toczyła się jeszcze siłą rozpędu przez jakiś czas. Wszyscy jednak wiemy, jak wyglądają polskie koleje, przede wszystkim te losu. Chcąc nie chcąc "lemingi" muszą się pogodzić z nieuniknionym osieroceniem. Życie jednak uczy, że zawsze znajdzie się ktoś chętny do adopcji.

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka