Od wczorajszego wieczoru różnego rodzaju media starają się wcisnąć mi - jako widzowi - na siłę, że te wybory samorządowe były czymś wręcz niezwykłym.
Niezwykłość tegorocznych "samorządowych" miałaby polegać na zaiste historycznym zwycięstwie PiS-u i zaskakującej porażce Platformy. Przynajmniej tak wyniki tych wyborów widzą media. Ja jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że od strony zdrowego rozsądku rzecz wyglądała zupełnie inaczej.
Otóż w tych wyborach samorządowych (cytując piosenkę Roberta Gawlińskiego) "myślę, że nie stało się nic". A z pewnością nic nadzwyczajnego, nic czego byśmy nie mogli przewidzieć. Ale wróćmy do "obalania" medialnych narracji. Sukces PiS? Jaki sukces drodzy Państwo. Po takim czasie rządów PO, po tylu aferach, niedociągnięciach, błędach z jakimi mieliśmy do czynienia ze strony polityków partii rządzącej, wygraną z tak małą różnicą procentową, jak między PiS, a PO śmiało nazwać można klęską.
Żeby jednak nikt nie stwierdził, że "nawalam" tylko w Prawo i Sprawiedliwość, to stwierdzić muszę w pełni szczerze, że porażka PO nie jest niczym, co mogłoby kogokolwiek zaskoczyć. Jeśli ktoś twierdzi, że uplasowanie się Platformy na drugim miejscu jest zaskakujące, to znaczy, że stracił dawno temu kontakt z rzeczywistością.
Nie trzeba było bowiem ani oglądać telewizji, ani specjalnie czytać gazet, by wiedzieć, że poparcie społeczne dla PO topnieje. Wystarczyło porozmawiać ze zwykłymi ludźmi, aby zrozumieć, że zmęczenie materiału zwanego wyborcami rządami PO i sposobem uprawiania polityki przez tą partię jest ewidentne.
Dlatego też uważam, że tegoroczne wybory samorządowe nie są niczym przełomowym i nie wydarzyło się w nich nic nadzwyczaj specjalnego. Ale to tylko moje zdanie.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)