MaciekBigos MaciekBigos
214
BLOG

O Smoleńsku inaczej... Z szacunkiem

MaciekBigos MaciekBigos Polityka Obserwuj notkę 4

Jako zwykły obywatel, pięć lat po katastrofie smoleńskiej wiem jedynie, że ten dramatyczny moment polskiej historii się odbył.  Czy to historia śmieje się z nas, czy my z historii?

Czytając tę notkę, proszę nie liczyć na oceny wydarzeń okiem fachowca. Nie łapię się za to, bo specem w materii lotnictwa, ani też katastrof powietrznych nie jestem. Jestem jedynie jednym z wielu Polaków, którzy w katastrofie smoleńskiej stracili swoich rodaków. Celowo nie używam tu określeń takich, jak elita, a tym bardziej łże-elita. Nie. Chcę być dobrze zrozumiany. Nie mam wszak przeświadczenia, że wtedy, dziesiątego dnia kwietnia śmierć ponieśli przedstawiciele politycznych sztandarów. Uważam, że w takim wypadku należałoby zapomnieć o partyjnych, czy ideologicznych chorągwiach. Trzeba schylić głowę i powiedzieć: tam zginęli ludzie. Ktoś teraz ordynarnie i bezczelnie może „złapać mnie za słówko” i odpowiedzieć, że logiczne – zginęli ludzie, a nie małpy.

Taki poziom dyskusji z góry skazuje na brak jakiejkolwiek rozmowy. Ja wychodzę z założenia, że przy tak ogromnej tragedii nie ma co bawić się w kolorowanki i każdą ofiarę zamalowywać politycznie. Proszę mi wybaczyć, ale jeszcze raz jasno powtórzę: tam zginęli ludzie. Mogliśmy ich nie lubić, lub lubić bardzo. Mogliśmy się z nimi zgadzać albo nie. Koniec końców, bez względu na naszą opinię, winniśmy pochylić głowę z szacunkiem i w zadumie nad ofiarami tamtego wydarzenia…

… … … … … … …

Pamiętam tamten poranek, gdy wyrwany ze snu słowami „prezydent nie żyje” jeszcze nie rozbudzony, a już mocno zszokowany i zaaferowany informacją starałem się nieporadnie ubrać, by przejść czym prędzej do pokoju z telewizorem. To było jak sen… Czy ktoś mnie jednak wciąż nie obudził?! Kolejne nazwiska pasażerów samolotu czytane przez dziennikarzy głosem pełnym nerwów, dezorientacji i smutku… Każda sylaba imion i nazwisk wracała mnie coraz bardziej do rzeczywistości…

Nie spałem przez dobrą dobę, albo i więcej, śledząc doniesienia mediów, skacząc pilotem po różnych kanałach. Historia się wydarzyła, historia się „zadziała”. Nikt z nas, nawet najbardziej zaprawiony w bojach nie ucieknie przed tym, co w zanadrzu   ma „matka dziejów”. Wtedy nie chciało mi się z tego żartować. Nie widziałem w tym kolejnego przyczynku do głupich kpin. Tamtego dnia byłem po prostu Polakiem, który stracił swoich rodaków. Brzmi patetycznie? Nie powinno, ponieważ nie widziałem w tej śmierci – i nie widzę dotąd – podniosłości, heroizmu. Dostrzegam natomiast tragedię, dramat, smutek i stratę, której odrobić się nie da…

… … …

W jakiś czas potem większość z nas stała się samozwańczymi specami od lotnictwa. Wiedzieliśmy co to TAWS, choć jakby głębiej się temu przyjrzeć to różnego typu spory „domorosłych ekspertów” nie pomagały, lecz szkodziły, zaogniały i jątrzyły. Bo jak ktoś się nie zna, to plecie bzdury, a bzdury do woda na młyn dla głupoty i waśni.

Nie jestem specem od lotnictwa. Nie mi oceniać poszycia skrzydeł, rolę kontrolerów, pilotów, nie mi doszukiwać się w czarnych skrzynkach spisku bądź jego braku. To wszystko moim zdaniem jedynie rozmywa sens tamtych wydarzeń. A sensem tym jest dla mnie pamięć, godna pamięć o ludziach, którzy odeszli. Odeszli za wcześnie i w za dużej ilości.

Media grają tą sprawą w lewo, lub w prawo… Przeradzają tym samym pamięć w medialną kpinę. Bo wielu osób katastrofa smoleńska już „nie grzeje”, lecz śmieszy. Śmieszy nieudolnością władz, śmieszy ekscytacja mediów, która ustępuje miejsce rzetelnej analizie…

… … … … …

Tak oto my sami, zamieniamy tragiczne dzieje historii w złowrogi chichot historii. A wystarczy po prostu pamiętać…

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka