MaciekBigos MaciekBigos
324
BLOG

Wybory prezydenckie. Miałkość, nijakość, strach i olewka

MaciekBigos MaciekBigos Polityka Obserwuj notkę 7

Czasem napisać po prostu coś trzeba. Nie po to, żeby napisane było, lecz po to, by przez słowa dać – choćby pozorny – odpór własnej bezsilności. Tak jest właśnie w przypadku tej notki.

Wkurza mnie, że sytuacja moja, jako wyborcy, jest tak naprawdę sytuacją bez (dobrego) wyjścia.  Od dawna przy wszelkich wyborach wielu z Nas powtarza, że musimy wybierać mniejsze zło. Problem w tym, że z roku na rok, to zło nie jest mniejsze, a coraz większe.

Kandydaci są nijacy. Ich poziom zaangażowania w kampanię oraz rozmach tych kampanii wskazuje moim zdaniem na to – jak bardzo niepoważnie – kandydaci traktują swoich wyborców. Gdy piszę ten tekst padła właśnie informacja o tym, że Prezydent będzie w „Kropce na i”, a Andrzej Duda w „Faktach po faktach”. Żart i kpina! Czyż istotą demokracji nie jest dyskusja i spór? Oczywiście ustrój ten również daje możliwość, by w dyskusjach nie uczestniczyć. Bez wątpienia jednak Nam –wyborcom – nie zaszkodziłoby obejrzenie „mięsistej”, otwartej debaty przynajmniej między Dudą, a Komorowskim. Po co? Po to, by czarno – na białym móc ich porównać w skali 1:1. Różnice zarysowujące się w wystąpieniach i założeniach to jedno. Fakt, są one też ważne, ale nie dają „żywego” materiału porównawczego.

W odizolowaniu i bez kontry każdy argument można przepchnąć i obronić. Prawdziwy sprawdzian dla lidera, czy polityka zaczyna się wraz z rozpoczęciem polemiki z jego zdaniem. Wtedy dopiero okazuje się, czy jakaś wypowiedź jest rzeczywistym poglądem wynikającym z przekonań danej osoby, czy jest tylko PR-owo przygotowaną „wrzutką” bez żadnego fundamentu w światopoglądzie.

Być może tego boją się kandydaci. Tego, że przestaną brylować i zachwycać elokwencją, rozmachem lub opanowaniem i spokojem, tak szybko, jak wyjdą z bezpiecznego azylu schematów gotowych i wyreżyserowanych wystąpień. Strach przed odkryciem prawdy o nagim królu paraliżuje tych, którzy chcą przewodzić Polsce! Strach przed własnymi słabościami i niedoskonałościami sam w sobie, nie jest niczym złym. Każdy go odczuwa. Bez względu na zawód, status społeczny, majątkowy czy wykształcenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie potrafimy tym strachom stawić czoła. Jak mam wierzyć, że dobrze rządzić moim krajem będzie ktoś, kto ucieka od zwykłej normalnej debaty!

Główni kandydaci na stanowisko Prezydenta nie traktują więc wyborców poważnie. Mamią Nas i zwodzą, ale przecież taka jest polityka. Jest sztuką bardziej zakulisową niż wprost. Jest sztuką tworzenia wizerunku i wyobrażenia. OK. Tutaj jednak nawet nikt nie stara się zrobić wrażenia! Każdy siedzi we własnym okopie i czeka, aż społeczeństwo samo sobie wrażenie w głowach „sklei”.

Z tego „sklejania” wychodzi jednak smutny witraż z pejzażem miałkich i nijakich kandydatów. Jeden jest senną do przesady ostoją spokoju, drugi stara się być do przodu, ale wie, że trzymają go z tyłu, kolejny rozwiesza plakaty tylko po to by było o nim głośno, a jedyna – z tego, co wiem – kobieta w tym gronie jest w moim mniemaniu tak niewiarygodna, że nie wiem czy lepiej jest słuchać jej, czy oglądać programy o UFO. W tych drugich chociaż czasem widać jakiś przebłysk.

Mógłbym tak pisać o reszcie kandydatów, ale nie w tym rzecz. Chodzi mi o to, że tu się nic nigdy nie zmieni, jeśli wciąż, jako wyborcy będziemy traktowani w myśl zasady, że nie trzeba usilnie zabiegać o Nasze głosy, bo i tak pójdziemy zagłosować. W liczbie mniejszej lub większej, ale wybór się dokona. Po co się wysilać i przekonywać? – myślą (być może) politycy. – Siedźmy w swoich ziemiankach, a ludzie przekonają siebie nawzajem. Przekonają, albo „pozagryzają”. Czy to ma znaczenie? Nie, bo walka idzie o stołki, a nie o społeczeństwo, czy państwo. 

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka