MaciekBigos MaciekBigos
842
BLOG

Ksiądz Charamsa, jak Jóżef K

MaciekBigos MaciekBigos Polityka Obserwuj notkę 12

Ksiądz Charamsa – słyszę ostatnio – przysłużył się środowiskom homoseksualnym, a zaszkodził Kościołowi. Moim skromnym zdaniem jest odwrotnie.

 

Bohater Kafki wyszedł z szafki

Słucham i czytam od kilku dni o tym, jak wielkiej odwagi wymagał od księdza Charamsy jego coming out. Według niektórych czyn ten wymagał odwagi, gdyż ksiądz, niby bohater „Procesu” Kafki, był sam jeden, mały i stłamszony wobec ogromnej, nieprzejednanej i opresyjnej machiny zwanej Kościołem. Zamiast Józefa K., mamy więc Księdza Ch, który był tak wystraszony perspektywą ujawnienia własnej orientacji seksualnej, że w trakcie wywiadów i (zaaranżowanej) konferencji prasowej drżał ze strachu, jak Eskimos w iglo, a oczami dyskretnie i lękliwie szukał na ścianach i suficie cienia karzącej ręki wszechwładnego Kościoła, by w ostatniej chwili uskoczyć przed nią wprost w objęcia partnera.

Przypomnijmy sobie proszę wizerunek ofiary jakiejkolwiek opresji trwającej długotrwale. Tacy ludzie, gdy wszystko wychodzi na jaw, gdy wreszcie mogą odetchnąć, mimo wszystko w swoich zachowaniach (gestach, wypowiedziach, mimice) zdradzają wciąż lęk, niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa. Czy to było widać u księdza Charamsy?

Bilans sytuacji

Na moje oko wygląda następująco: Kościół - 1 : Homoseksualiści – 0.  Dlaczego? Odrzućmy na chwilę to pełne ironii porównanie do Józefa K. Ksiądz Charamsa wcale nie wyglądał na uciśnionego. Wręcz odwrotnie: wyglądał na żądnego. Żądnego blasku fleszy, zainteresowania mediów itp. Nie odbieram temu człowiekowi prawa do bólu, przeżyć, rozterek i emocji. Trudno jednak było mi je dostrzec pośród słów zainteresowanego i  obrazów telewizyjnych oraz medialnych. Akt księdza miał być pokazany, jako akt trudny, bolesny, ciężki, ale przełomowy. Nie wyglądał jednak na żaden z wymienionych.

Teraz spójrzmy na to przez pryzmat krajowy. Ksiądz Charamsa homoseksualistom zaszkodził i to w bardzo ważnym dla nich kulturowo i społecznie momencie. Oto bowiem Polska, przecież jeszcze niedawno zaciekle homofoniczna zaczęła się zmieniać, otwierać, tolerować. Najlepszym przykładem na to jest Prezydent Słupska Pan Robert Biedroń. Kto by się jeszcze parę lat temu spodziewał, że homoseksualista, który swej orientacji nie ukrywa zostanie wybrany prezydentem miasta? Tu kieruję – bez ironii – wyrazy szacunku do Pana Biedronia, który nie afiszując nadto, przesadnie i obrazoburczo swojej orientacji seksualnej pokazał, że homoseksualista, to nie tylko dziwak paradujący w dziwnym stroju, na jeszcze dziwniejszej platformie. Okazało się, że gej, to nie (a przynajmniej nie zawsze) zboczeniec i „perwer”. Gej może być zwykłym kulturalnym, kompetentnym, inteligentnym człowiekiem, którego seksualność nie jest sprawą nadrzędnym wobec innych jego przymiotów.Właśnie w momencie, gdy Nasze społeczeństwo dojrzało do takiego postrzegania osób homoseksualnych, zza murów Watykanu wyłonił się ksiądz Charamsa i wszystko to runęło. Znów okazało się, że geje, to ci, którzy lubią się grzać  w blasku jupiterów przesadnie eksponując swoje preferencje. Oto bowiem uciśniony zatrudnił firmę PR, by lepiej można było dostrzec jego cierpienie, gdyż przez perlisty i radosny uśmiech zwykłemu człowiekowi, bez interwencji speców od marketingu, trudno byłoby nad księdzem Charamsą się pochylić w geście solidarności z ofiarą nienawiści. Znów homoseksualista to ten przesłodzony i nawet jeśli inteligentny, to i tak na czoło wysuwający swą orientację.

Nie miałbym pretensji do opisywanego tu duchownego, gdyby, jako osoba inteligenta, kulturalna stanął przed kamerami i dokonał  coming outu, lecz w formie i treści dopasowanego do piastowanego stanowiska. Gdyby więc ksiądz zupełnie pokornie, nawet z pewną dozą skruchy wynikającej ze świadomości własnego trwania w grzechu powiedział po prostu, że jest homoseksualistą i gdyby miało to charakter bardziej „wsobnej” refleksji, niż epatowania sobą na lewo i prawo, to jestem przekonany, że ksiądz znalazłby o wiele większą liczbę sojuszników, bo postąpiłby, jak należy – z klasą. Po prostu.

Dlaczego skorzystał na tym Kościół? Pytanie wydaje się być retoryczne, ale może warto o odpowiedź. Kościół skorzystał, gdyż nie ma już w swoich szeregach człowieka, który własne pragnienia przedkłada nad sprawy wiary i lojalność instytucji, której podlega. To dobrze.

Być może ksiądz Charamsa przyczyni się jeszcze kiedyś w jakikolwiek sposób do krzewienia Słowa Bożego, niechaj jednak ze zrozumieniem patrzy na to, dlaczego winien to robić poza szeregami duchowieństwa. I nie chodzi mi o fakt jego homoseksualności, lecz o pewien sposób jej wyrażania, by nie rzec – chwalenia się nią. Ponadto, co ważniejsze; ksiądz złamał celibat. To winno zakończyć dyskusję.

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka