mad z Polski B mad z Polski B
281
BLOG

"Cicho!"

mad z Polski B mad z Polski B Polityka Obserwuj notkę 0

Cisza wyborcza jest już chyba przeżytkiem, z tym się zgadza wielu. Plakaty wcześniej powieszone i tak wiszą, a środki transportu nadal na swych szybach goszczą uśmiechnięte twarze ewentualnych radnych czy burmistrzów (co najgorsze, także wiele miesięcy po wyborach). Agitacja więc trwa, czy tego zakazuje ustawa czy nie. To, że nie można w oznaczonym czasie o tym pisać czy mówić w mediach nie oznacza, że propaganda się zakończyła - działa po prostu milcząco na ścianach i oknach.

Zasadnym być może byłoby nie całkowite zniesienie ciszy wyborczej, ale na przykład zastosowanie jej wyłącznie przy punktach wyborczych. Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy działacze polityczni stoją przed wejściem do szkoły, w której czekają urny, namawiając na piwko czy pyszną szyneczkę na koszt polityka. Takie działanie byłoby raczej niechętnie widziane, ponieważ choć sporo osób idących na wybory nie dałoby się wciągnąć w tak prostackie namawianie na oddanie głosu, to jestem w stanie uwierzyć, że znalazłoby się wielu, którzy za browar są w stanie postawić "X" przy nazwisku danego kandydata. Ale teraz pojawia się pytanie - jak dokładnie oznaczyć odległość od punktu wyborczego, gdzie taka agitacja jest zakazana? Występuje również problem natury praktycznej - do np. 50 metrów od urn nie można prowadzić agitacji, ale za tą granicą już tak? Nie ma rozwiązania idealnego.

Jak widać problemy są - może więc pozbyć się go w postaci pozbycia się całej instytucji ciszy wyborczej? I pozostawić wszystko zdrowemu rozsądkowi wyborcy? Można przyjąć, że idąc na wybory obywatele są już zdecydowani, na kogo oddać głos, choć jest to chyba nazbyt optymistyczne założenie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka