Andrzej.Madej Andrzej.Madej
36
BLOG

Przedsionek rynku (1). Niedokończona idea samorządności gospodarczej.

Andrzej.Madej Andrzej.Madej Gospodarka Obserwuj notkę 0
Polacy już raz próbowali urządzić przedsionek rynku. Czas podjąć tę pracę na nowo.

Dobra firma powinna rosnąć dlatego, że podejmuje trafne decyzje, potrafi wykazać jakość swojej pracy i uczy się na błędach. Coraz częściej jednak o jej rozwoju przesądza coś innego: widoczność, pozycja w sieci powiązań, zgodność z narzuconym formatem, dostęp do danych i zdolność przejścia przez bramki finansowania. Rynek pozostaje otwarty formalnie, lecz droga do niego staje się coraz mniej przejrzysta.

To właśnie tę przestrzeń — znajdującą się pomiędzy przedsiębiorstwem a rynkiem — nazywam Przedsionkiem Rynku.

Nie jest to kolejny sektor gospodarki ani nowa platforma internetowa. Jest to obszar, w którym rozstrzyga się, czy przedsiębiorstwo zostanie uznane za wiarygodne, czy jego jakość będzie porównywalna, czy znajdzie partnerów, czy otrzyma finansowanie i czy będzie mogło przejść od małej skali do wzrostu.

Społeczna gospodarka rynkowa była dotąd opisywana za pomocą trzech podstawowych instytucji: przedsiębiorstwa, rynku i państwa. W gospodarce cyfrowej pomiędzy przedsiębiorstwem a rynkiem powstaje jednak trwała, czwarta warstwa. To tam buduje się wiarygodność decyzji jeszcze przed ich pełną weryfikacją przez transakcję. Przedsionek Rynku nie powinien przejmować funkcji przedsiębiorcy, rynku ani państwa. Powinien pomóc odbudować związek pomiędzy jakością decyzji a zdolnością przedsiębiorstwa do wzrostu.


Polska historia niedokończonego pytania

Pytanie o to, kto powinien decydować o rozwoju przedsiębiorstwa, kto ma ponosić konsekwencje decyzji i kto jest właścicielem kryteriów jakości, nie pojawia się w Polsce po raz pierwszy.

Jedną z najważniejszych prób odpowiedzi był program 3×S: samodzielność, samorządność i samofinansowanie, rozwijany w okresie Solidarności.

Nie warto patrzeć na niego wyłącznie jak na historyczny epizod samorządności pracowniczej ani tym bardziej jak na gotowy model, który można po czterdziestu pięciu latach po prostu odtworzyć. Znacznie ciekawsze jest odczytanie 3×S jako polskiego laboratorium samoregulacji gospodarczej.

    • Samodzielność oznaczała, że przedsiębiorstwo powinno mieć realne alternatywy działania, a nie tylko wykonywać decyzje podjęte poza nim.

    • Samofinansowanie miało połączyć decyzję z jej gospodarczymi konsekwencjami. Wynik nie powinien rozpływać się w anonimowym systemie redystrybucji, lecz wpływać na zasoby, możliwości i odpowiedzialność przedsiębiorstwa.

    • Samorządność miała wskazywać rzeczywistego suwerena decyzji — wspólnotę zdolną nie tylko wybierać, ale również oceniać skutki, dokonywać korekt i zachowywać pamięć doświadczeń.

Pomiędzy tymi trzema zasadami znajdowało się jeszcze pytanie o porównywalność jakości. Samodzielność niewiele bowiem znaczy, jeżeli przedsiębiorstwo nadal musi posługiwać się miarami narzuconymi przez zewnętrzny aparat.

Program 3×S miał krótkie okno instytucjonalizacji — od 14 kwietnia do 13 grudnia 1981 roku. We wrześniu 1981 roku samorządność została wprowadzona do języka ustaw regulujących przedsiębiorstwa państwowe. Nie powstał jednak dojrzały system. Część decyzji pozostała zawieszona pomiędzy załogą, dyrekcją i instancją polityczną, a wiele warunków działania nadal określano poza przedsiębiorstwem. Próba została następnie przerwana.

Nie zmienia to znaczenia jej ustrojowej intuicji: decyzja, odpowiedzialność i uczenie się powinny pozostawać w jednym obiegu.


Dawniej plan, dzisiaj algorytm

Nie należy porównywać gospodarki PRL ze współczesną gospodarką cyfrową w sposób mechaniczny. Dzisiejsze przedsiębiorstwo działa w warunkach własności prywatnej, konkurencji i formalnej wolności gospodarczej.

Podobne pozostaje jednak zasadnicze pytanie: kto kontroluje drogę prowadzącą od jakości do wzrostu?

W gospodarce centralnie sterowanej bramkami były plany, normy formalne, przydziały i decyzje organów nadrzędnych. Dzisiaj są nimi często platformy, rankingi, systemy reputacyjne, standardy informacyjne, procedury zakupowe, zamknięte sieci współpracy oraz kryteria finansowalności.

Przedsiębiorstwo może podejmować lepsze decyzje od konkurentów, a mimo to pozostać niewidoczne. Może dysponować większą wiedzą, lecz nie mieć sposobu, aby przedstawić ją bez ujawniania tajemnicy przedsiębiorstwa. Może systematycznie naprawiać błędy, ale nie otrzymać za to żadnej premii reputacyjnej. Może przegrać z firmą nie lepszą, lecz sprawniej poruszającą się wśród bramek dopuszczenia.

W ten sposób konkurencja jakości ustępuje miejsca konkurencji układów. To właśnie tutaj historyczna intuicja 3×S spotyka się ze współczesnym wyzwaniem. Nie chodzi już o samorząd przedsiębiorstwa państwowego. Chodzi o zdolność całych środowisk gospodarczych do samodzielnego wytwarzania miar jakości, organizowania uczciwego porównania oraz tworzenia pamięci doświadczeń.


Od 3×S do Publicznej Infrastruktury Wiarygodności

Współczesną odpowiedzią nie powinien być powrót do centralnego sterowania ani stworzenie państwowego rankingu przedsiębiorstw. Nie potrzebujemy również jednej narodowej platformy, która przejęłaby dane, reputację i decyzje uczestników rynku.

Potrzebujemy Publicznej Infrastruktury Wiarygodności — nowej warstwy instytucjonalnej, dzięki której przedsiębiorstwa i ich wspólnoty branżowe będą mogły budować wiarygodność decyzji bez utraty własności informacji i bez oddawania suwerenności zewnętrznemu operatorowi.

Pierwszą rozwijaną warstwą PIW jest Przedsionek Rynku. Jedną z hipotez instytucjonalnych, które mogą być w nim badane, jest branżowy Węzeł Jakości. Węzeł nie powinien być portalem z gwiazdkami, katalogiem firm ani wystawcą jednego certyfikatu.

Jego zadaniem byłoby tworzenie warunków, w których przedsiębiorstwo może pozostawić wiarygodny zapis jakości:

    • jakie miało alternatywy;

    • według jakich kryteriów je porównywało;

    • kto podjął decyzję;

    • jakie były jej konsekwencje;

    • co później poprawiono.

Decyzje progowe mogłyby być dokumentowane w Kartach Rozstrzygnięcia, a późniejsze zmiany w Kartach Korekty. Ich jawna, porównywalna część tworzyłaby Księgę Jakości, podczas gdy dowody, know-how i dane wrażliwe pozostawałyby w warstwie chronionej. Wspólny, jawny rdzeń interoperacyjny umożliwiałby porównywanie jakości bez powoływania centralnego właściciela wszystkich informacji.

Nie chodzi o zastępowanie przedsiębiorcy w podejmowaniu decyzji. Zasada pomocniczości infrastrukturalnej wymaga czegoś przeciwnego: infrastruktura ma pomagać przedsiębiorcy widzieć alternatywy, dokumentować wybory i uczyć się na konsekwencjach, ale decyzja oraz odpowiedzialność muszą pozostać po jego stronie.


Które branże są gotowe ?

Nie każda branża powinna od razu tworzyć własny Węzeł Jakości. Nie każda posiada też warunki, aby taki eksperyment miał wartość poznawczą i gospodarczą.

Dlatego zwracam się do liderów izb, związków przedsiębiorców, organizacji zawodowych, klastrów i środowisk naukowych z propozycją przeprowadzenia prostego testu.

1. Czy w waszej branży istnieją realne alternatywy?

Węzeł ma sens tam, gdzie przedsiębiorstwa regularnie podejmują decyzje wymagające wyboru pomiędzy różnymi metodami, technologiami, sposobami organizacji lub modelami współpracy. Jeżeli wszystko sprowadza się do wykonania jednej obowiązkowej procedury, przestrzeń samoregulacji jest niewielka.

2. Czy jakość może być porównywana?

Branża powinna posiadać język pozwalający rozmawiać o jakości bez sprowadzania jej do ceny, liczby reklamacji albo jednego rankingu. Nie muszą istnieć gotowe miary. Potrzebna jest jednak wspólnota kompetencji zdolna do ich uzgadniania i korygowania.

3. Czy wiadomo, kto jest suwerenem decyzji?

Warto tworzyć Węzeł tam, gdzie można jednoznacznie wskazać podmiot podejmujący decyzję i ponoszący za nią odpowiedzialność. Infrastruktura nie może rozmywać odpowiedzialności ani przekazywać jej recenzentom, algorytmom lub administratorowi systemu.

4. Czy decyzje pozostawiają mierzalne konsekwencje?

Pilotaż jest szczególnie obiecujący w branżach, w których po pewnym czasie można ocenić rezultat wyboru: trwałość wykonania, bezpieczeństwo, koszty eksploatacji, liczbę poprawek, niezawodność, zdolność współpracy lub zadowolenie użytkownika.

5. Czy branża potrafi zachować pamięć korekt?

Największą wartością Węzła nie będzie zbiór pochwał, lecz wiedza o tym, co nie zadziałało, dlaczego dokonano zmiany i jaki był jej skutek. Branża gotowa do pilotażu musi uznać, że odpowiedzialnie opisana korekta jest dowodem dojrzałości, a nie powodem do reputacyjnego wykluczenia.

Pięć tych pytań odpowiada pięciu ogniwom Pętli samoregulacji: alternatywom, porównywalności jakości, suwerenowi decyzji, konsekwencjom oraz pamięci korekt.

Potrzebne są również warunki praktyczne: ślady dowodowe powstające w codziennej pracy, grupa przedsiębiorstw gotowych do pilotażu oraz reprezentatywne środowisko gospodarcze lub zawodowe zdolne do współtworzenia miar jakości. W rozważanym obecnie roboczo pomyśle pilotażu w branży geodezyjnej za ważne przesłanki uznajemy między innymi wysoki poziom profesjonalizacji, bogatą dokumentację procesów, możliwość identyfikowania decyzji progowych i gotowość środowiska do eksperymentu. 


Laboratorium, a nie nowy urząd

Aby nie zastąpić jednego zamkniętego układu drugim, Węzłów Jakości nie wolno projektować jako rozwiązań o kształcie przesądzonym z góry. Dlatego warto rozpocząć od Polskiego Laboratorium Przedsionka Rynku — wspólnego przedsięwzięcia badawczo-rozwojowego służącego: projektowaniu, porównywaniu i doskonaleniu instytucji Przedsionka Rynku. 

Laboratorium nie powinno a być regulatorem branż, właścicielem ich danych ani centralnym wystawcą wiarygodności. Branżowe Węzły Jakości traktowane są w nim jako hipotezy instytucjonalne. Powinny być rozwijane poprzez pilotaże, ocenę rzeczywistych konsekwencji i zapisywanie pamięci korekt. Bo podstawową formą badań powinny być laboratoria branżowe tworzone razem z ich przedstawicielami.

Udział przedsiębiorstw w Węźle Jakości powinien być dobrowolny. Infrastruktura ma wzmacniać ich autonomię, a nie ingerować w zarządzanie. Powinna umożliwiać współdziałanie przy zachowaniu niezależności organizacyjnej oraz ochrony informacji będących własnością uczestników.


Zaproszenie dla liderów branż

    • Liczymy nie na te środowiska, które chcą otrzymać gotową platformę, lecz na te, które rozpoznają problem ustrojowy własnej branży.

    • Liczymy na liderów, którzy widzą, że dobre przedsiębiorstwa nie zawsze rosną dzięki jakości, ponieważ jakość nie ma własnego języka, własnej pamięci i wiarygodnej drogi do finansowania.

    • Liczymy na organizacje gotowe nie tylko bronić interesów swoich członków, ale także podjąć odpowiedzialność za warunki uczciwego rozpoznawania jakości.

    • Liczymy na branże, które zgodzą się potraktować własne rozwiązania jako hipotezy: porównać alternatywy, uzgodnić kryteria, pozostawić decyzje przedsiębiorcom, zbadać konsekwencje i zapisać korekty.

Laboratorium powinno wnieść wspólną architekturę instytucjonalną, metodę prowadzenia eksperymentu, standard jawnego rdzenia interoperacyjnego oraz możliwość uczenia się pomiędzy branżami. Środowisko branżowe musi natomiast wnieść własny język, realne przypadki, przedsiębiorstwa uczestniczące w pilotażu i gotowość do wzięcia odpowiedzialności za swoje miary jakości.

Tak rozumiana współpraca nie oznacza oddania branżowej autonomii. Przeciwnie — ma umożliwić jej odzyskanie.


Dokończyć aspirację 3×S

Pamięć 3×S dawnej Solidarności przypomina nam, że Polacy już raz próbowali zbudować porządek gospodarczy, w którym wspólnota posiada realne alternatywy, decyzja ma swojego suwerena, a odpowiedzialność finansowa wraca do miejsca gospodarowania.

Tamtej próby nie należy kopiować. Należy ją twórczo kontynuować w warunkach gospodarki cyfrowej.

    • Dzisiejszym odpowiednikiem walki o samodzielność jest prawo przedsiębiorstwa do wyboru pomiędzy rzeczywistymi alternatywami.

    • Dzisiejszym odpowiednikiem samorządności jest zdolność wspólnot branżowych do współtworzenia i ochrony własnych miar jakości.

    • Dzisiejszym odpowiednikiem samofinansowania jest przywrócenie związku pomiędzy jakością decyzji, wiarygodnością, dostępem do kapitału i wzrostem.

Publiczna Infrastruktura Wiarygodności nie ma w tym celu tworzyć nowego centrum sterowania. Ma urządzić przestrzeń, w której przedsiębiorstwa mogą ponownie uczyć się na skutkach własnych decyzji, a jakość może odzyskać drogę do rozwoju.

Być może XX wiek był epoką instytucjonalizacji rynku. XXI wiek może stać się epoką instytucjonalizacji jego przedsionka.

Warto, aby Polska — korzystając z własnego doświadczenia 3×S — nie była w tym procesie jedynie odbiorcą cudzych platform, rankingów i standardów. Bo może stać się miejscem, w którym powstanie nowy język samodzielności, samorządności i odpowiedzialności gospodarczej.

-----------------------

Pisane na ziemi włoskiej z pomocą Chata GPT.

Posiwiały szatyn, 182 / 82.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka