Społeczna gospodarka rynkowa nie traci aktualności. Traci jednak wystarczalność swojej dotychczasowej architektury. Jeżeli przedsiębiorstwo, rynek i państwo nie obejmują już wszystkich miejsc, w których powstają przewagi rozwojowe, potrzebujemy debaty nie tylko o kolejnych instrumentach polityki gospodarczej, lecz także o uzupełnieniu samego ustroju gospodarowania. Jednym z najważniejszych pól tej debaty powinien stać się przedsionek rynku — przestrzeń, w której jakość przedsiębiorstwa zostaje rozpoznana i otrzymuje albo traci możliwość przejścia do większej skali.
W poprzednim tekście, poświęconym niedokończonej idei samorządności gospodarczej, przedstawiłem przedsionek rynku jako nową warstwę instytucjonalną znajdującą się pomiędzy przedsiębiorstwem a rynkiem.
Nie jest to przestrzeń samej produkcji, ponieważ decyzje i wartość powstają w przedsiębiorstwie.
Nie jest to jeszcze rynek, ponieważ nie doszło do pełnej weryfikacji oferty przez konkurencję i wymianę.
Nie jest to również państwo, choć państwo nadal odpowiada za prawo, bezpieczeństwo oraz ochronę otwartości ładu gospodarczego.
W przedsionku rynku rozstrzyga się coś wcześniejszego: widoczność przedsiębiorstwa, wiarygodność jego decyzji, porównywalność jakości, dostęp do partnerów, danych, zamówień i kapitału. Jest to zatem przestrzeń warunkująca skuteczne uczestnictwo w konkurencji, a coraz częściej również możliwość przejścia od małej skali do wzrostu.
Hipoteza przedsionka rynku prowadzi do pytania ustrojowego.
Jeżeli współczesna gospodarka rzeczywiście wykształciła trwałą warstwę poprzedzającą rynek, to czy społeczna gospodarka rynkowa może być nadal opisywana wyłącznie za pomocą przedsiębiorstwa, rynku i państwa ?
Proponuję uznać, że wymaga ona uzupełnienia o czwartą warstwę: instytucje budowania wiarygodności decyzji przed ich pełną weryfikacją przez rynek.
Pierwszym wyzwaniem tej warstwy jest przedstawiona wcześniej racjonalność informacyjna.
Drugim — racjonalność finansowa.
Od racjonalności informacyjnej do racjonalności finansowej
Branżowy Węzeł Jakości został pomyślany jako odpowiedź na pierwszy z tych problemów. Jego zadaniem nie jest wystawianie firmom ocen ani tworzenie rankingu. Chodzi o zbudowanie środowiska, w którym przedsiębiorstwa mogą przedstawiać wiarygodne zapisy jakości: wskazywać rozważane alternatywy, przyjęte kryteria, autora decyzji, osiągnięte konsekwencje oraz późniejsze korekty.
Węzeł Jakości ma więc umożliwiać rozpoznawanie jakości bez redukowania jej do reklamy, certyfikatu, pozycji na platformie albo opinii anonimowego użytkownika. Ma tworzyć branżową pamięć decyzji, przy jednoczesnym zachowaniu ochrony know-how, tajemnicy przedsiębiorstwa i danych wrażliwych. Jest to wyzwanie ustrojowe dla racjonalności informacyjnej, ponieważ dotyczy pytania:
W jaki sposób jakość może stać się społecznie czytelna, nie przestając być własnością podmiotu, który ją wytworzył ?
Sama racjonalność informacyjna jednak nie wystarcza. Możemy stworzyć najlepszy system rozpoznawania jakości, ale jeżeli informacja o jakości nie wpłynie na dostęp do zasobów rozwojowych, pozostanie jedynie uporządkowaną wiedzą. Przedsiębiorstwo może zostać uznane za rzetelne, może wykazać zdolność uczenia się i może przedstawić wysoką jakość decyzji, a mimo to nadal nie mieć kapitału koniecznego do zwiększenia skali działania.
Dlatego obok Branżowego Węzła Jakości potrzebne jest drugie wyzwanie instytucjonalne: Fundusz Wzrostu Jakości.
Rynek kapitałowy jako precedens ustrojowy
Rozwinięty rynek kapitałowy opiera się na pewnej szczególnej umowie instytucjonalnej. Przedsiębiorstwo, które chce pozyskiwać kapitał od szerokiego grona inwestorów, rezygnuje z części swojej informacyjnej prywatności. Publicznie przedstawia plany, ryzyka, wyniki, zobowiązania i raporty z działalności. Poddaje się regułom przejrzystości, audytu i odpowiedzialności informacyjnej.
W zamian otrzymuje dostęp do kapitału, którego nie byłoby w stanie zgromadzić wyłącznie z własnych nadwyżek albo kredytu bankowego.
Nie jest to rozwiązanie bezproblemowe. Rynek kapitałowy może promować krótkoterminowość, modę inwestycyjną, przewagę skali i zachowania stadne. Może premiować przedsiębiorstwa zdolne do atrakcyjnego opowiadania przyszłości, nie zawsze zaś te, które najlepiej tworzą trwałą wartość.
Mimo tych ograniczeń ustanawia ważny związek:
większa przejrzystość może prowadzić do szerszego dostępu do kapitału.
Przedsiębiorstwo ujawnia część swoich zamierzeń i rezultatów, ponieważ dzięki temu może przekonać innych, że warto powierzyć mu zasób na rozwój.
Analogiczna relacja powinna zostać zbudowana w przedsionku rynku. Jeżeli przedsiębiorstwa dobrowolnie tworzą wiarygodne zapisy jakości, poddają swoje decyzje branżowej recenzji, zachowują pamięć korekt i zgadzają się na porównywalność według jawnych kryteriów, to wysiłek ten powinien otwierać im drogę nie tylko do reputacji, ale również do finansowania wzrostu.
Problem przedsiębiorstw przed wejściem na rozwinięty rynek kapitałowy
Tradycyjny rynek kapitałowy najlepiej obsługuje podmioty, które osiągnęły już pewną skalę. Muszą one być wystarczająco duże, aby udźwignąć koszty raportowania, obsługi prawnej, audytu, relacji inwestorskich oraz samego wejścia do regulowanego obrotu.
Wiele małych i średnich przedsiębiorstw znajduje się jednak wcześniej. Mają kompetencje, doświadczenie i zdolność tworzenia wartości. Być może wypracowały innowacyjną metodę albo potrafią rozwiązywać problemy lepiej od większych konkurentów. Nie posiadają jednak rozpoznawalności, zabezpieczeń i historii finansowej pozwalającej pozyskać kapitał na korzystnych warunkach.
Powstaje paradoks. Aby przedsiębiorstwo mogło udowodnić jakość w dużej skali, potrzebuje kapitału. Aby otrzymać kapitał, często musi wcześniej udowodnić zdolność działania w dużej skali.
To właśnie jedna z podstawowych luk przedsionka rynku. W tej luce jakość może przegrać z pozycją, relacją, majątkiem zabezpieczającym albo zdolnością dostosowania się do oczekiwań dominującego inwestora. Jeżeli społeczna gospodarka rynkowa ma zachować obietnicę otwartej drogi rozwoju, musi znaleźć instytucjonalny sposób finansowania jakości, zanim zostanie ona w pełni potwierdzona przez wielką skalę.
Fundusz Wzrostu Jakości jako hipoteza instytucjonalna
Fundusz Wzrostu Jakości nie jest pomyślany jako kolejny publiczny program dotacyjny. Nie powinien działać jak urząd wybierający przedsiębiorstwa zasługujące na rozwój. Nie powinien zastępować banków, funduszy inwestycyjnych ani rynku kapitałowego. Jego zadaniem jest stworzenie przejścia pomiędzy wiarygodnością budowaną w Branżowym Węźle Jakości a kapitałem umożliwiającym zwiększenie skali działalności.
Podstawowym instrumentem tego przejścia powinna być obligacja posagowa.
Obligację posagową proponuję rozumieć jako papier wartościowy emitowany przez przedsiębiorstwo uczestniczące w Branżowym Węźle Jakości, przeznaczony na finansowanie określonego przedsięwzięcia rozwojowego albo przejścia do większej skali działania. Określenie „posagowa” wskazuje, że nie chodzi o finansowanie bieżącego trwania przedsiębiorstwa ani o administracyjne wsparcie podmiotu, który nie jest zdolny do samodzielnego rozwoju.
Posag jest zasobem przekazywanym po to, aby umożliwić podjęcie samodzielniejszej odpowiedzialności. Podobnie obligacja posagowa nie powinna być dotacją ani nagrodą za dobre zachowanie. Powinna być zobowiązaniem finansowym przedsiębiorstwa wobec inwestorów, związanym z konkretnym celem rozwojowym, terminem, ryzykiem i odpowiedzialnością za wykorzystanie pozyskanego kapitału.
Udział przedsiębiorstwa w Branżowym Węźle Jakości nie oznacza automatycznego prawa do emisji obligacji ani gwarancji ich zakupu. Dostarcza natomiast nowej klasy informacji pozwalającej oceniać nie tylko sytuację finansową podmiotu, ale również jakość jego procesów decyzyjnych, zdolność rozpoznawania alternatyw, ponoszenia konsekwencji i dokonywania korekt.
Fundusz Wzrostu Jakości można zatem zdefiniować jako konkurujący podmiot finansowy, który:
• analizuje zapisy jakości przedsiębiorstw uczestniczących w Branżowych Węzłach Jakości;
• ocenia warunki emisji obligacji posagowych;
• tworzy własną strategię wyboru przedsięwzięć rozwojowych;
• lokuje kapitał w obligacje przedsiębiorstw wykazujących zdolność podejmowania i korygowania dobrych decyzji;
• buduje zdywersyfikowany portfel;
• ponosi odpowiedzialność za wyniki swojej strategii;
• pozostaje oceniany przez oszczędzających, regulatorów i innych uczestników systemu.
Nie chodzi więc o jeden państwowy Fundusz Wzrostu Jakości. Potrzebna jest konkurencja różnych funduszy, metod analizy i filozofii inwestowania. Jeden fundusz może specjalizować się w projektach technologicznych. Inny w przedsiębiorstwach produkcyjnych, usługach profesjonalnych, energetyce lokalnej albo przedsięwzięciach o szczególnym znaczeniu dla odporności gospodarczej. Jeden może preferować obligacje krótsze i lepiej zabezpieczone. Inny może akceptować wyższe ryzyko w zamian za możliwość udziału w finansowaniu bardziej ambitnych projektów rozwojowych.
Każdy powinien jednak korzystać z tych samych podstawowych dóbr instytucjonalnych:
• wiarygodnych, porównywalnych i wersjonowanych zapisów jakości;
• wspólnych zasad emisji obligacji posagowych;
• przejrzystych reguł ochrony interesu oszczędzających.
Branżowy Węzeł Jakości ma tworzyć racjonalność informacyjną.
Fundusze Wzrostu Jakości ma tworzyć konkurencyjne mechanizmy racjonalności finansowej.
Dlaczego oszczędności emerytalne ?
Współczesne społeczeństwa gromadzą znaczne środki z myślą o przyszłej konsumpcji i bezpieczeństwie na starość. Oszczędności te są z natury długoterminowe. Powinny być inwestowane w sposób uwzględniający bezpieczeństwo, dywersyfikację, płynność oraz oczekiwaną stopę zwrotu. Jednocześnie rozwój krajowych przedsiębiorstw wymaga kapitału cierpliwego — gotowego finansować wzrost nie tylko na podstawie krótkookresowej popularności, ale także na podstawie jakości procesów decyzyjnych i zdolności organizacji do uczenia się. Instytucjonalnym nośnikiem takiego finansowania mogłyby być obligacje posagowe emitowane przez przedsiębiorstwa uczestniczące w Branżowych Węzłach Jakości i nabywane przez konkurujące Fundusze Wzrostu Jakości.
Powstaje zatem możliwość spotkania dwóch potrzeb. Z jednej strony społeczeństwo potrzebuje bezpiecznego i zróżnicowanego sposobu pomnażania części długoterminowych oszczędności. Z drugiej strony przedsiębiorstwa potrzebują kapitału umożliwiającego przejście od potwierdzonej jakości do większej skali.
Nie oznacza to, że oszczędności emerytalne powinny zostać administracyjnie skierowane do wskazanych firm. Taki model prowadziłby do upolitycznienia inwestycji, przerzucenia ryzyka na obywateli oraz osłabienia odpowiedzialności zarządzających. Rola państwa powinna być ustrojowa, a nie właścicielska.
Państwo powinno stworzyć ramy, w których ograniczona i odpowiednio zabezpieczona część długoterminowych oszczędności może być lokowana przez konkurujące Fundusze Wzrostu Jakości w obligacje posagowe emitowane przez przedsiębiorstwa budujące wiarygodność w Branżowych Węzłach Jakości.
To zasadnicza różnica. Państwo nie wskazuje przedsiębiorstwa. Nie wybiera konkretnej emisji. Nie ustala jednej strategii inwestycyjnej. Nie zastępuje oceny ryzyka. Nie gwarantuje, że każda obligacja zostanie wykupiona. Tworzy natomiast prawne i instytucjonalne warunki, w których jakość może stać się jednym ze źródeł finansowalności.
Udział środków emerytalnych w takim systemie powinien być ograniczony, dobrowolny, zdywersyfikowany i objęty podwyższonymi standardami bezpieczeństwa. Obligacja posagowa nie może być przedstawiana jako instrument pozbawiony ryzyka. Jej znaczenie polega właśnie na tym, że pozwala kapitałowi długoterminowemu uczestniczyć w finansowaniu wzrostu, ale zachowuje odpowiedzialność emitenta, funduszu i inwestora za podjęte decyzje.
Państwo jako projektant ładu, nie selekcjoner firm
Społeczna gospodarka rynkowa nie sprowadza roli państwa do bieżącego sterowania gospodarką. Państwo powinno chronić reguły konkurencji, własność, bezpieczeństwo obrotu oraz interes publiczny. Powinno również projektować ramy dla tych obszarów, w których spontaniczne mechanizmy rynkowe nie tworzą wystarczającej przejrzystości albo prowadzą do trwałych barier wejścia.
Przedsionek rynku jest właśnie takim obszarem. Państwo nie powinno stać się właścicielem miar jakości poszczególnych branż. Kryteria te powinny być rozwijane przez środowiska dysponujące wiedzą praktyczną i ponoszące konsekwencje ich zastosowania. Nie powinno także przejmować odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne funduszy.
Państwo powinno natomiast ustalić:
• warunki dopuszczenia Funduszy Wzrostu Jakości;
• zasady ochrony oszczędzających;
• wymogi dywersyfikacji;
• standardy przejrzystości i audytu;
• zasady zarządzania konfliktem interesów;
• minimalne wymagania wobec emisji obligacji posagowych;
• reguły ochrony informacji i własności danych;
• warunki informowania obywatela o ryzyku.
Do zadań państwa powinno należeć również przeciwdziałanie sytuacji, w której pojedynczy Węzeł Jakości, fundusz, izba albo operator technologiczny przejmuje kontrolę nad całą drogą od informacji o jakości do kapitału.
Ustrój przedsionka rynku powinien bowiem oddzielać:
• podmioty wytwarzające zapisy jakości;
• wspólnoty branżowe rozwijające kryteria;
• operatorów infrastruktury;
• recenzentów;
• fundusze podejmujące decyzje finansowe;
• emitentów obligacji;
• instytucje publiczne chroniące reguły;
• oraz podmioty odpowiedzialne za późniejszą wycenę i obrót instrumentami.
Takie rozdzielenie funkcji jest warunkiem odpowiedzialności i ochrony przed przechwyceniem systemu.
Nie jeden fundusz, lecz konkurencja sposobów rozpoznawania wzrostu
Racjonalność finansowa nie powinna zostać zamknięta w jednym modelu inwestowania. Nie istnieje jedna uniwersalna definicja przedsiębiorstwa rozwojowego. Różne fundusze mogą inaczej oceniać wagę doświadczenia, innowacyjności, odporności organizacyjnej, jakości korekt, sposobu zarządzania ryzykiem albo zdolności współpracy.
To dobrze.
Konkurencja Funduszy Wzrostu Jakości powinna obejmować nie tylko wysokość osiąganej stopy zwrotu, ale także jakość procesu inwestycyjnego, trafność rozpoznawania potencjału przedsiębiorstw oraz skuteczność wspierania przejścia do skali. Fundusz powinien również pozostawiać własny zapis jakości. Powinien ujawniać, według jakich kryteriów dokonywał wyborów, jakie ryzyka rozpoznawał, jakie rezultaty osiągnęły finansowane przedsiębiorstwa oraz jakie korekty wprowadził do swojej strategii.
W ten sposób Pętla samoregulacji obejmowałaby nie tylko przedsiębiorstwo, ale również instytucję finansującą.
Fundusz nie byłby nieomylnym recenzentem jakości. Sam podlegałby ocenie, konkurencji i uczeniu się. Obligacje posagowe pełniłyby w tym systemie jeszcze jedną ważną funkcję. Pozwalałyby porównywać nie tylko rezultaty przedsiębiorstw, ale także trafność decyzji poszczególnych funduszy.
Jeżeli jeden fundusz systematycznie wybierałby emisje przedsiębiorstw zdolnych do rozwoju i terminowej obsługi zobowiązań, jego strategia zyskiwałaby wiarygodność. Jeżeli inny fundusz podejmowałby nadmierne ryzyko albo ignorował sygnały ostrzegawcze, konsekwencje powinny znaleźć odzwierciedlenie w wartości jego portfela.
Warunkiem jest jednak wiarygodna wycena tych instrumentów.
Od zgodności do zdolności uczenia się
Dzisiejszy system finansowy często ocenia przedsiębiorstwo poprzez zestaw wskaźników historycznych, zabezpieczenia, prognozy oraz zgodność z wymaganym formatem.
Elementy te są potrzebne. Nie obejmują jednak całej jakości rozwojowej. Przedsiębiorstwo może posiadać dobry bilans, a jednocześnie nie umieć uczyć się na błędach. Może przedstawić atrakcyjną prognozę, ale ukrywać konflikty odpowiedzialności. Może spełniać wszystkie wymogi proceduralne, lecz nie posiadać zdolności rozpoznawania alternatyw i korygowania decyzji.
Fundusz Wzrostu Jakości powinien szukać czegoś więcej niż zgodności. Powinien analizować zdolność organizacji do odpowiedzialnego uczenia się. Właśnie temu służyłyby Karty Rozstrzygnięcia, Karty Korekty i Księga Jakości.
Nie dawałyby pewności sukcesu. Żadna infrastruktura nie może usunąć ryzyka z działalności gospodarczej. Mogłyby jednak dostarczyć wiedzy o tym, czy przedsiębiorstwo działa w sposób zwiększający prawdopodobieństwo racjonalnej reakcji na niepewność. A to jest jedna z najważniejszych informacji dla inwestora długoterminowego.
Obligacja posagowa ma łączyć tę wiedzę z konkretną odpowiedzialnością finansową. Przedsiębiorstwo nie otrzymywałoby kapitału dlatego, że uzyskało administracyjne uznanie. Emitowałoby zobowiązanie, którego obsługa zależy od powodzenia przedsięwzięcia, jakości zarządzania ryzykiem i zdolności reagowania na nieprzewidziane zdarzenia. W ten sposób zapis jakości nie zastępowałby analizy finansowej. Rozszerzałby jej podstawę poznawczą.
Własność informacji i granice jawności
Powiązanie Węzłów Jakości z finansowaniem wymaga szczególnej ostrożności. Jeżeli dostęp do kapitału będzie uzależniony od ujawnienia zbyt szerokiego zakresu informacji, system może prowadzić do wywłaszczenia przedsiębiorstwa z jego know-how. Jeżeli natomiast wymagany zakres informacji będzie zbyt wąski, zapis jakości stanie się kolejnym materiałem promocyjnym.
Dlatego potrzebna jest zasada jawności kontrolowanej.
Publiczne powinny być:
• kryteria;
• struktura procesu decyzyjnego;
• podstawowe uzasadnienie;
• rejestr korekt;
• informacje potrzebne do porównania jakości;
• podstawowe dane dotyczące celu i warunków emisji obligacji posagowej.
Chronione powinny pozostać:
• tajemnice technologiczne;
• dane kontrahentów;
• szczegóły negocjacji;
• informacje osobowe;
• materiały dowodowe, których ujawnienie naruszałoby bezpieczeństwo;
• inne informacje stanowiące uzasadniony interes przedsiębiorstwa.
Fundusze mogą uzyskiwać szerszy dostęp w ramach odpowiedzialnej analizy inwestycyjnej. Nie powinny jednak przejmować własności danych ani wykorzystywać ich poza uzgodnionym celem. Nabycie obligacji nie może oznaczać przejęcia kontroli nad wiedzą przedsiębiorstwa. Własność informacji pozostaje jednym z fundamentów suwerenności przedsiębiorstwa.
Od emisji do publicznej wyceny
Samo ustanowienie obligacji posagowych i Funduszy Wzrostu Jakości nie domyka jeszcze modelu. Pozostaje bowiem pytanie o sposób późniejszego ustalania wartości obligacji znajdujących się w portfelach funduszy. Jeżeli każdy Fundusz Wzrostu Jakości samodzielnie oceniałby wartość posiadanych obligacji, powstałby konflikt interesów. Fundusz byłby jednocześnie nabywcą aktywa, zarządzającym portfelem i autorem wyceny własnego wyniku.
Mógłby zbyt późno rozpoznawać utratę wartości obligacji.
Mógłby przyjmować nadmiernie optymistyczne założenia.
Mógłby przedstawiać stabilną wartość portfela mimo pogorszenia sytuacji emitentów.
Byłoby to szczególnie niebezpieczne w systemie, w którym fundusze konkurują o lokaty oszczędności emerytalnych obywateli. Fundusz stosujący bardziej optymistyczne modele mógłby wykazywać lepsze wyniki od funduszu ostrożnego, choć rzeczywista jakość jego portfela byłaby niższa. Konkurencja strategii inwestycyjnych zostałaby wypaczona przez konkurencję arbitralnych wycen.
Porównywalność funduszy wymaga zatem nie tylko wspólnych zasad raportowania, lecz także zewnętrznego mechanizmu odkrywania ceny obligacji posagowych. Naturalnym dopełnieniem Branżowych Węzłów Jakości i Funduszy Wzrostu Jakości powinno stać się stworzenie publicznej infrastruktury obrotu i wyceny tych instrumentów.
Jej zadaniem byłoby zapewnienie:
• publicznej informacji o cenach i transakcjach;
• możliwości zbywania obligacji przed terminem wykupu;
• porównywalności wartości portfeli funduszy;
• zewnętrznej weryfikacji decyzji inwestycyjnych;
• ograniczenia arbitralności wycen wewnętrznych;
• ochrony interesów obywateli powierzających funduszom oszczędności emerytalne.
Taką instytucją mogłaby być Giełda Obligacji Posagowych. Nie rozstrzygałaby ona o jakości przedsiębiorstwa. Nie zastępowałaby decyzji Funduszu Wzrostu Jakości. Nie gwarantowałaby również, że każda rynkowa cena jest ostateczną prawdą o wartości przedsiębiorstwa. Jej funkcją byłoby publiczne odkrywanie ceny, organizowanie zbywalności oraz tworzenie wspólnego punktu odniesienia dla wyceny aktywów.
W ten sposób architektura przedsionka rynku zyskiwałaby trzeci element:
• Branżowe Węzły Jakości — racjonalność informacyjna;
• Fundusze Wzrostu Jakości — racjonalność finansowa;
• publiczny obrót obligacjami posagowymi — racjonalność inwestycyjna.
Pełne rozwinięcie tego trzeciego elementu wymaga jednak osobnej debaty.
Ryzyko przechwycenia przedsionka rynku
Każdy projekt instytucjonalny może ulec degeneracji. Węzeł Jakości może zamienić się w branżową oligarchię recenzentów. Fundusz Wzrostu Jakości może stać się narzędziem politycznej alokacji kapitału. Operator technologiczny może przejąć kontrolę nad danymi i algorytmami selekcji. Duże przedsiębiorstwa mogą dostosować kryteria do własnych modeli działania, wypychając mniejsze podmioty. Państwo może potraktować system jako kolejne narzędzie sprawozdawczości. Rynek obrotu obligacjami może stać się miejscem manipulowania cenami przy niewielkiej płynności. Emitenci, fundusze i operatorzy infrastruktury mogą tworzyć powiązania osłabiające niezależność wyceny.
Dlatego nie powinniśmy mówić o jednym gotowym rozwiązaniu.
Węzły Jakości, Fundusze Wzrostu Jakości, obligacje posagowe i mechanizm ich publicznego obrotu należy traktować jako hipotezy instytucjonalne wymagające pilotaży, porównywania alternatyw, oceny konsekwencji oraz pamięci korekt. Ich projektowanie powinno samo podlegać Pętli samoregulacji. Instytucja, która ma wspierać uczenie się przedsiębiorstw, sama musi być zdolna do uczenia się.
Modernizacja społecznej gospodarki rynkowej
Debata o Funduszu Wzrostu Jakości nie powinna zostać sprowadzona do pytania o stworzenie nowego instrumentu finansowego. Stawką jest coś większego. Chodzi o to, czy społeczna gospodarka rynkowa zachowa zdolność modernizacji własnej architektury.
Dotychczasowy model opierał się na założeniu, że przedsiębiorstwo tworzy wartość, rynek dokonuje selekcji, a państwo ustanawia reguły. Tymczasem w gospodarce algorytmicznej selekcja coraz częściej zaczyna się przed rynkiem. To wcześniej rozstrzyga się, kto zostanie zauważony, kto będzie porównywalny, kto otrzyma status wiarygodnego partnera i kto uzyska kapitał na rozwój.
Jeżeli pozostawimy tę przestrzeń wyłącznie platformom, zamkniętym sieciom, zewnętrznym rankingom i koncentracji kapitału, społeczna gospodarka rynkowa może zachować formalną otwartość, tracąc jednocześnie otwartą drogę do wzrostu. Jeżeli natomiast państwo spróbuje przejąć tę przestrzeń administracyjnie, osłabi przedsiębiorczość i odpowiedzialność.
Potrzebujemy trzeciej drogi.
Jest nią samorządowa samoregulacja przedsionka rynku, działająca w publicznych ramach ochrony konkurencji, informacji, inwestorów i oszczędności.
W tej architekturze:
• Branżowe Węzły Jakości tworzą warunki racjonalności informacyjnej;
• konkurujące Fundusze Wzrostu Jakości tworzą warunki racjonalności finansowej;
• obligacje posagowe łączą wiarygodność przedsiębiorstwa z odpowiedzialnością finansową;
• publiczny obrót tymi obligacjami może tworzyć warunki racjonalności inwestycyjnej;
• przedsiębiorcy zachowują suwerenność decyzji;
• wspólnoty branżowe współtworzą miary jakości;
• państwo chroni reguły, bezpieczeństwo i otwartość systemu;
• oszczędzający zachowują prawo do ochrony swoich długoterminowych interesów.
Wyzwanie dla środowiska ekonomicznego
Przedstawiona koncepcja nie jest gotowym projektem reformy emerytalnej ani zamkniętym modelem funduszu inwestycyjnego. Nie jest również gotowym projektem obligacji ani rynku ich obrotu. Jest zaproszeniem do debaty ustrojowej.
• Przed ekonomistami instytucjonalnymi stawia pytanie, czy przedsionek rynku może być uznany za odrębną warstwę koordynacji gospodarczej.
• Przed ekonomistami finansowymi — czy zapisy jakości mogą stać się nową klasą informacji użytecznej w długoterminowej alokacji kapitału.
• Przed badaczami systemów emerytalnych — w jakich granicach i przy jakich zabezpieczeniach część długoterminowych oszczędności mogłaby uczestniczyć w finansowaniu jakościowego wzrostu krajowych przedsiębiorstw.
• Przed specjalistami rynku obligacji — jak powinien wyglądać instrument finansujący przejście od potwierdzonej jakości do większej skali działania.
• Przed badaczami wyceny aktywów — w jaki sposób ograniczyć arbitralność wartości obligacji znajdujących się w portfelach konkurujących funduszy.
• Przed specjalistami polityki konkurencji — jak zapobiec monopolizacji Węzłów Jakości, danych, mechanizmów finansowania i rynku obrotu.
• Przed przedstawicielami rynku kapitałowego — jak zbudować przejście od przedsiębiorstwa zbyt małego dla publicznego rynku do podmiotu zdolnego pozyskiwać kapitał dzięki wiarygodnej historii decyzji.
• Przed badaczami samorządności gospodarczej — jak zapewnić branżom realny udział w tworzeniu miar jakości, nie zamieniając ich organizacji w zamknięte korporacje interesu.
• Przed prawnikami i regulatorami — jak rozdzielić odpowiedzialność emitenta, funduszu, Węzła Jakości, operatora obrotu, depozytariusza i instytucji nadzorczej.
Nie potrzebujemy od razu zgody na jeden model. Potrzebujemy uznania, że problem istnieje i ma charakter ustrojowy.
Dokończyć architekturę rozwoju
Przedsionek rynku jest miejscem, w którym informacja o jakości spotyka się z decyzją o finansowaniu. Jeżeli spotkanie to pozostanie nieprzejrzyste, dobra firma może nadal przegrywać z lepszym dostępem do bramek.
• Jeżeli zostanie upaństwowione, jakość może zostać zastąpiona politycznym wyborem.
• Jeżeli zostanie przejęte przez jednego operatora, wiarygodność stanie się usługą platformową.
• Jeżeli wycena instrumentów finansowych pozostanie w rękach instytucji, które same je nabyły, konkurencja funduszy może zostać wypaczona przez arbitralne wartości portfeli.
Dlatego przedsionek rynku trzeba urządzić ustrojowo.
Branżowy Węzeł Jakości może dać przedsiębiorstwu możliwość wiarygodnego przedstawienia sposobu podejmowania decyzji.
Fundusz Wzrostu Jakości może przekładać tę wiarygodność na dostęp do kapitału poprzez inwestowanie w obligacje posagowe emitowane na potrzeby przejścia przedsiębiorstwa do większej skali działania.
Publiczny mechanizm obrotu obligacjami posagowymi może natomiast zapewnić zewnętrzną weryfikację wartości tych instrumentów, możliwość ich zbywania oraz porównywalność wyników konkurujących funduszy.
Państwo może chronić bezpieczeństwo oszczędności, otwartość systemu i rozdzielenie funkcji. Wspólnoty branżowe mogą odzyskać odpowiedzialność za rozwój własnych miar jakości. Tak rozumiany przedsionek rynku nie jest dodatkiem do polityki gospodarczej. Jest propozycją modernizacji społecznej gospodarki rynkowej.
Być może XX wiek był czasem instytucjonalizacji rynku i zabezpieczania jego konkurencyjności. XXI wiek może stać się czasem instytucjonalizacji drogi prowadzącej do rynku — drogi, na której jakość uzyskuje wiarygodność, wiarygodność otrzymuje możliwość finansowania, a decyzja finansowa podlega publicznej wycenie.
To właśnie tam rozstrzygnie się, czy przyszły rozwój będzie nagrodą za zdolność uczenia się i odpowiedzialność, czy przywilejem tych, którzy kontrolują informacyjne i finansowe bramki. Debata o przedsionku rynku nie jest więc debatą o jednym funduszu ani o jednym instrumencie finansowym. Jest debatą o ustroju gospodarczym zdolnym połączyć jakość, kapitał, publiczną wycenę i rozwój.
------
Pisane na ziemi włoskiej z pomocą Chata GPT. AM.


Komentarze
Pokaż komentarze