Wydaje się mocno prawdopodobne, że za ostatnimi "taśmami prawdy" stoi pałac prezydencki.
Komorowski staje się eksponentem interesów którejś z frakcji władzy, można mu też przypisać szczere zatroskanie niektórymi sprawkami w zapleczu Tuska. Udane występy z Obamą wzmocniły prezydenta w jego środowisku politycznym, stał się więc obiektem apeli o reakcję w obliczu spadających notowań Platformy i postępującej lichości rządów.
Rocznicowe wystąpienie Komorowskiego w Sejmie ocierało się o wiele spraw leżących raczej w kompetencji Rządu niż Prezydenta, co było wyraźnym sygnałem w otwartej rzeczywistości politycznej
Taśmy byłyby żóltą kartką dla premiera, a ewentualne przesilenie rządowe w obecnej sytuacji martwego sezonu nie zaszkodziłoby Platformie. Komorowski powierzyłby sformowanie nowego rządu komuś tam, mniejsza o to komu, w ten sposób stałby się zbawcą kraju, zbawcą Platformy i w ogóle ho ho ho, a nowy premier ustawiłby Platformę w korzystniejszej sytuacji przed kolejnymi wyborami
Moment jest idealny, umożliwia bowiem przeformowanie władzy dostatecznie długo przed wyborami i daje szasnsę paru popisów ewentualnemu następcy Tuska



Komentarze
Pokaż komentarze (1)