Zjednoczonemu Królestwu Wielkiej Brytanii zagraża rozpad - niczym dawnemu imperium sowieckiemu. Szkocja odłączy się niczym Ukraina. Na wyspach pozostanie coś na kształt ZBIR-a (związku Białorusi i Rosji), czyli Królewska Unia Regionu Walijsko-Angielskiego (bez skrótu).
Republika Szkocka, w obawie przed angielską interwencją - casus Irlandii - poszuka gwaranta swojej niepodległości poza wyspami. NIe jest wykluczone, że najpierw nawiąże porozumienie z Irlandią, która jest niczym Gruzja tamtego regionu i ma swoją Osetię - Irlandię Północną.
Szkocja i Irlandia zechcą dokonać wolty politycznej i zwrócą się z propozycją sojuszu wojskowego do jakiegoś odległego mocarstwa, podejmą też kroki nad wejściem do Unii Celnej Europy i Azji. Oczywiście pojawi się problem przynależności Orkadów i Szetlandów - swoistego Krymu Morza Północnego.
Dojdzie do zaostrzenia sytuacji, ale wezwane przez Londyn na rozjemcę USA i UE poprą z całą mocą aspiracje tak Szkocji jak i Irlandii. Tej ostatniej udzielą moralnego wsparcia, gdy w chwili rozpoczęcia najbliższej olimpiady irlandzkie oddziały ruszą na Belfast z misją wyzwoleńczą.
Gdyby Anglia próbowała pod jakim pretekstem terytorialnym destabilizować Szkocję, wówczas cały świat zachodu niezwłocznie obłoży Londyn sankcjami - gdyż samostanowienie najwyższą wartością jest.
Takie postępowanie Waszyngtonu i UE będzie kontynuacją zasad wypracowanych w odniesieniu do Gruzji i Ukrainy. To, że na terenie Irlandii i Szkocji zostana zainstalowane bazy rosyjskiej armii nie będzie miało znaczenia, bo te nie będą zagrażały okrojonemu królestwu Windsorów zupełnie tak samo, jak bazy natowskie na Ukrainie i w Gruzji miałyby być neutralne względem Rosji.
Będzie też problem innych autonomicznych obszarów dzisiejszej Wielkiej Brytanii - wysp Man i Jersey . Ta swoista pribałtika Anglii zyska jakiś tam protektorat - nie chce mi się przed drugim śniadaniem decydować jaki.
W każdym razie ciekawie jest patrzeć sobie na perspektywy rozpadu kolejnego imperium i bawić się w różne analogie. Nie jest to czcza zabawa - zapraszam do udziału nie tylko w rozważaniach o przyszłości wysp brytyjskich, ale też w rozważaniach o dzisiejszych działaniach na obrzeżu Rosji. W atmosferze myślenia lekko zdystansowanego, odległego od polonocentryzmu. Czasem warto.



Komentarze
Pokaż komentarze (34)