Obłok Obłok
994
BLOG

Myśl polska, czyli Niderlandy dla Ukrainy

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 8

 Pies drapał banderowców  razem z  demokratami,  bo najważniejsza jest gospodarka - głupcy!  Nasi politycy sporo plotą, jak to możemy pomóc Ukrainie w drodze do Europy, ale w zanadrzu nie mają zbyt wielu konkretów

 
Polska gospodarka przeszłą przez olbrzymią zmianę struktury gospodarczej.  Upadły sztandarowe molochy gospodarcze z czasów realnego socjalizmu - większość zakładów przemysłu ciężkiego i stoczniowego, a prócz tego mnóstwo zakładów produkujących dobra codzienne.
Niektóre nasze siły polityczne kładą to na karb złodziejskiej prywatyzacji. No cóż, Ukraina  złodziejską prywatyzację ma już za sobą, dawni rabusie stali się zacnymi oligarchami i ratują ojczyznę przed kacapstwem. Na nic tu nasze doświadczenia i ewentualne przestrogi.
 
Trzeba optyki brutalnej i rzeczywiście pomocnej. 
Rozpad  polskiej wielkoprzemysłowej  gospodarki socjalistycznej był następstwem rozpadu RWPG, czyli imperialnej, sowieckiej struktury  międzynarodowej. Nasza gospodarka była kompatybilna z tym tworem, a w większości nie dostosowana do potrzeb koopercyjnych wolnego świata. Nikt na świecie nie potrzebował naszych statków, które wcześniej "armatorzy radzieccy" kupowali na pęczki, a nasze towary straciły wzięcie w ówczesnym "trzecim świecie", który kupował je pół darmo za sowieckie  pieniądze pomocowe - bo tak imperium komunistyczne chciało rozszerzać swoje wpływy.
 
Dzisiejsza gospodarka Ukrainy - w tym właśnie ciężkim sektorze, głównie zbrojeniowym, jest kompatybilna z gospodarką rosyjską. Są to więzi dwustronne - które w uproszczeniu można ująć w model "przetworzone żelazo za energię". Dochodzi do tego zaopatrzenie na rosyjski rynek konsumpcyjny - pięknym przykładem jest czekolada z fabryk Poroszenki. 
Układ połączeń gospodarki Ukrainy z Rosją i jej satelitami to takie mniejsze RWPG. Powiązane jest to wszystko  wzajemnymi ulgami celnymi i  innymi ułatwieniami handlowymi czy kooperacyjnymi. Co będzie, gdy Ukraina utraci ten, oparty na preferencjach, rynek zbytu dla większości swego eksportu.? Czy wpasuje się w światowy system gospodarczy? Czy bezboleśnie, czy za cenę opustoszałych hal fabrycznych i fali bezrobocia?
 
Dziś Ukraina stara się grać na dwie strony. Chce mieć preferencje ze strony Rosji i układ stowarzyszeniowy z Unią. 
 
Rosja określiła warunki na jakich utrzyma przywileje Ukrainy po jej stowarzyszeniu z Unią  i przedstawiła je jako swoje uwagi do układu stowarzyszeniowego. Jest tego 4 tysiące szczegółowych zapisów. Takie szczegółowe i rzetelne podejści oznacza, że Rosja przyjęła proeuropejski kurs Ukrainy za fakt (na długo przed wyborami zresztą), ale uzmysłowiła stronom układu stowarzyszeniowego, że nie pozwoli, aby Ukraina stała się jednym wielkim obszarem przemytniczym, pasożytującym na ulgach rosyjskiej unii celnej.
 
Rosja i jej kraje satelickie są w stanie zrezygnować z dostaw ukraińskich, nawet za cenę większych kosztów zakupu substytutów czy nakładów na uruchomienie produkcji własnej.  Może to spowodować podwyższenie kosztów życia w Rosji, ale to dziwny kraj i dziwny naród, gotowy  - w imię ojczyzny - zgodzić się na nawet na biedę w miejsce jako takiego dostatku.
 
Co będzie z Ukrainą, gdy Rosja zamknie przed nią swój rynek.? Czy Unia uniesie jej zapaść  gospodarczą? Kto da kredyty na przestawienie gospodarki ? Ile  będzie na to potrzebne? Ile trzeba będzie wyrzucić forsy na zbrojenia, jeżeli za granicą będzie gniewna i wzgardzona Rosja? Ile pieniędzy trzeba będzie wydać na utrzymanie  - kijem i marchewką - własnego, ubożejącego społeczeństwa, które w wielkiej grupie optuje ku Rosji?
 
Czy my możemy Ukrainie pomoć w jej problemach na bazie naszych doświadczeń? Ależ nie. 
1.  Nasza transformacja była wymuszona i nie mieliśmy alternatywy wobec upadku RWPG, musieliśmy obrócić się na świat bezwarunkowo. Ukraina ma alternatywę i pole manewru, którego myśmy nie mieli.
2.  Nasza sytuacja zagrożenia militarnego była żadna. Rosja ledwie dychała, swobodnie weszliśmy do NATO i armia nie pożerała forsy, bo nie było takiej konieczności.  Ukraina może przez najbliższe 20 lat o NATO pomarzyć i wroga Rosja wzdłuż kilkusetkilometrowej  granicy to konieczność ponoszenia wielkich wydatków zbrojeniowych.
3.  Nasza sytuacja wewnętrzna w czasach transformacji była stabilna. Jesteśmy państwem jednolitym narodowo. Nie mamy żadnych doświadczeń w sprawie rozwiązywania problemów ze zróżnicowaniem narodowościowym w warunkach kryzysu ekonomicznego państwa. Tymczasem Ukraina już płonie w ogniu różnic między wschodem a zachodem kraju.
 
Pchamy się na wschód z naszą rzekomą mądrością  - w sprawach, o których nie mamy pojęcia. Wspieramy kurs antyrosyjski nie bacząc, co z tego może wynikać dla Ukrainy - gdy tymczasem durne embargo na jabłka każe nam bić na alarm, szukać wsparcia w Unii i padać  na kolana przed Obamą, aby wysłał nam dwa plutony marines do obrony przed Rosją. Co poradzimy Ukrainie, gdy Rosja obetnie  wzajemną wymianę choćby o połowę?
 
Niektórzy płaczą nad upadkiem autorytetu Polski, bo nikt nas nie chce przy rozwiązywaniu problemów Ukrainy. A cóż my mamy do zaoferowania przy stole negocjacyjnym lub doradczym? Hasło - "Kijowianie, ruszajcie na Moskwę" ?
Sami jeszcze nie całkiem otrząsneliśmy się z szoku transformacji gospodarczej, nie ułożyliśmy wszystkiego - ale próbujemy pchać się ze swoimi trzema groszami tam, gdzie punkt wyjścia jest inny niż ten, którego doświadczyliśmy.
 
Nie dysponujemy nawet odpowiednim potencjałem ekonomicznym, aby ponieść choć drobinę odpowiedzialności za ewentualne, niekorzystne następstwa ekonomiczne kursu politycznego, z którym narzucamy się Ukrainie. No ale mamy Zagłobę, który komuś darowywał  Niderlandy. 
Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka