PiS zgłosił wniosek o odwołanie Sikorskiego z funkcji Marszałka Sejmu - ale w takiej formie, że jest on z góry nie do przyjęcia przez posłów inych, niż związanych z PiSem. Istotą wniosku jest bowiem równoczesne - w jednym akcie głosowania - odwołanie Sikorskiego i powołanie w to miejsce kandydata zgłoszonego przez PiS.
Zatem Kaczyński zaproponował usunięcie Sikorskiego - pod warunkiem obsadzenia na fotelu marszałka swojego człowieka. Ponieważ Kaczyński nie jest idiotą, i wie, że taki numer nia ma szans, to wszystko wskazuje na to, że celem wniosku Kaczyńskiego było uratowanie stołka Sikorskiemu.
Dlaczego Kaczyński chroni Sikorskiego takim manewrem oskrzydlającym jest tajemnicą pisowskiego wodzusia, ale przypomnijmy, że nie jest to pierwsze działanie na rzecz koalicji, jakiego Kaczyński się podjął.
Ważny przykład - jesienią ubiegłego roku PiS opuścił salę sejmową i poszedł na spacer - gdy głosowano ustawy okołobudżetowe, łamiące między innymi progi ostrożnościowe zadłużenia. Był to czas rokoszu Gowina i wcale nie było pewne, że koalicja zdobędzie większość. Rejterada PiSu tę większość gwarantowała.
Oczywiście niedojdy umysłowe słabo artykułowały, że sprzeciw PiSu nie miałby znaczenia, bo większośc i tak by była, ale była to argumentacja śmieszna.
Podobnie jutro PiS ogłosi, że chciał usunąć Sikorskiego, ale wredny sejm nie podjął tej próby ratowania Rzeczpospolitej. Niedojdy przyklasną i zapłaczą nad osamotnieniem wodzusia, a potem wezwą do boju o pełnię władzy.
Nie sugeruję merkantylnej agenturalności PiSu na rzecz obcego mocarstwa, ale odnoszę czasem wrażenie, że PiS robi w Polsce to, co podoba się amerykańskiej ambasadzie, nawet za cenę swojej tożsamości ideowej i własnych (deklarowanych) celów politycznych.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)