Obłok Obłok
206
BLOG

Bełkot

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 0

    Mocarstwowa Polska, silna, zwarta i gotowa na konflikt z Rosją (no może nie w tej chwili, ale zaraz po zaciągnięciu pożyczek ponad miarę) zabrania przejazdu przez swoje terytorium grupie ruskich motocyklistów. Może dojść do prowokacji, a my nie potrafimy i nie mamy pieniędzy, aby im zapobiec. Ruscy nie powiedzieli, gdzie będą siusiać, gdzie jeść, gdzie nocować i ewentualnie kopulować – co narusza naszą rację stanu.

     Bełkot uzasadniający odmowę jest oparty na antycypacji – co też za zarazę nocne wilkiprzyniosą na nasze piastowskie i jagiellońskie ziemie. Formalnie ruski MSZ poprosił Polskę o nadzorowanie przejazdu motocyklistów – tak aby uniknąć zadrażnień. Tym samym Rosja potwierdziła, że kilkunastu jej obywateli zamierza przejechać w zwartej grupie przez Polskę i w zasadzie nic więcej. Durne kacapy z Kremla sądziły, że oficjalna nota ułatwi Polsce organizację ochrony przejazdu motocyklistów – choćby pod kątem uruchomienia rezerwy budżetowej dla stosownej akcji policyjnej. Rosji nie chodziło chyba o ochronę Polaków przez nocnymi wilkami, a raczej odwrotnie.

    Minister Schetyna uznał, że Polska nie jest dość mocarna, żeby ochronę zapewnić, ale dość mocarstwowa, żeby ruskim zabronić wjazdu i przejazdu. To istotnie najtańsza demonstracja potęgi.

    Kabaretowe opowiastki o wodzu ruskich motocyklistów są pełne grozy – wszak to kumpel samego Putina, więc diabeł wcielony co najmniej. Pierd jego motocykla skaziłby na wieki świętą ziemię państwa polskiego.

    Nie ma sensu powoływać się na rajdy katyńskie, kiedy setka polskich motocyklistów jedzie do Rosji niezagrożona, mając nocne wilki za asystę. Rosyjską rację stanu stać na przyjmowanie Polaków, nawet gdy ich wizyty trącają trudną nutę historii.

    Sami rozdęliśmy zagrożenie na miarę, której nie potrafimy podołać. Nie da się zmagać realnie z mirażem, ale Polak potrafi. MSZ niby coś zakazał, ale niczego takiego nie zrobił, bo nie ma takich uprawnień. Coś tam coś tam ble ble ble, bo Polska czegoś tam nie może czy nie potrafi, ale można to traktować jak zakaz. Mętnymi oświadczeniami wystawiamy się na pośmiewisko całkiem realne – patrzajta ludziska, jak bohatersko my się na ruskiego wypięli.

   Polski MSZ stał się oberministerstwem, wyrażającym ocenę możliwości organów ministerstwa spraw wewnętrznych. Minister Schetyna pewnie uzgadniał swoją decyzję z konstytucyjnym wtrącajsiem, czyli Prezydentem RP. Pan Prezydent nie może wiele rozkazywać MSW-u, ale może posterować MSZ-etem. Pewnie to ze strony pana Komorowskiego wypłynęła sugestia o słabości Polski – gdy idzie o przejazd motocyklistów. Rozumiem.

    Pan Prezydent – wystawiany na Ukrainie na afronty jajeczne i parlamentarne - chce obronić Polskę przed innymi barbarzyńcami ze wschodu zwykłym zapobieżeniem przejazdu kilkunastu motocykli. Chwała mu za to. Zapobiegliwość niezwykła. Może gdyby Putin zafundował Polsce ze dwie fajne rakiety, to tak wzmocnione państwo mogłoby, za przyzwoleniem pana Komorowskiego, znieść nawet trzy przejazdy nocnych wilków. Niestety - w obecnym stanie naszej potęgi musimy bronić polskiej niepodległości wątpliwej jakości demonstracjami politycznymi.

   Jaka władza takie metody- łaskawy Panie Ministrze Schetyna i jeszcze łaskawszy Prezydencie i Kandydacie Bronisławie Komorowski. Coś Panom śmiesznawo wychodzi ten brawurowy kontratak na ruskie motocykle. Kontratak o mocy motoroweru komar.

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka