Marzeniem polityka jest poświęcony mu pomnik, więc w trakcie swej kariery stara się o coraz większą posągowość swego wizerunku, tak aby przyszłemu rzeźbiarzowi łatwiej przyszło oddać jego figurę w formie nakłaniającej do oddawania czci.
Kulawa demokracja polega na uprawianiu kultu Władcy, który Inicjuje i Spełnia Pragnienia Ludu. Dzisiejsi szamani sięgają przy tym do wywoływania zachowań charakterystycznych dla społeczności pierwotnych i plemiennych. Oczywiste różnice kulturowe i cywilizacyjne sprawiają, że same ceremoniały uległy ewolucyjnym zmianom – wcale jednak nie tak wielkim, gdy przyjrzymy się ogołoconym mechanizmom.
Po pierwsze – cel. Tak dawniej jak i dziś celem kultu jest osiągnięcie jednolitej tożsamości plemiennej - wokół wizerunku konkretnego Bałwana. Plemię jednoczyło się przez ekstatyczne przyjęcie objawienia woli czczonego Bałwana. Mechanizmem objawienia zarządzają szamani – ongiś funkcjonujący bezpośrednio i osobiście wewnątrz społeczności, ale na prawach tajemnej odrębności poczynań i magicznego nimbu ich jaskiń, namiotów czy lepianek.
Dzisiaj szamani funkcjonują wewnątrz społeczności nie tyle osobiście, co posługując się mediami. Przez to istota używanej przez nich magii jest nadal niedostępna ogółowi – wszak ten ma do czynienia z ekranem, głośnikiem lub płachtą papieru. Lud otrzymuje nie samą myśl wiodącą, lecz wypreparowane przesłanie, nad oddziaływaniem którego nie ma – jak za czasów pradawnych – żadnej kontroli.
Ideałem jest ekstatyczne i bezkrytyczne przyjmowanie „objawień” - jakoby pochodzących od samych Bałwanów. Narzędziem jest wyegzekwowanie rezygnacji ze świadomości osobistej jednostki na rzecz plemiennej świadomości zbiorowej. Członkowie plemienia odnajdują swoją nową tożsamość jako współwyznawcy Bałwana. Odczuwają indywidualnie siłę zbiorowości i przenoszą to na poczucie osobistej potęgi.
Szamani oferują swemu plemieniu Pomyślność i Posłannictwo, które się wypełnią przez oddanie czci Bałwanowi. Teraźniejsze apogeum rytuału czci wobec Bałwana to ceremoniał nad urną – wyborczą, rzecz jasna. Pomyślność to strumień, który wolą Bałwana wypłynie z trzewi ziemi i wkrótce jego brzegi porosną wierzby, obsypane zimą i latem najsłodszymi na ziemi gruszkami. Posłannictwo to ugór do bezustannego szarpania radłem, aby wreszcie znieść ofiarny plon pod stopy Bałwana.
Dawniej Bałwany ucieleśniały się w przedmiotach o naturze martwej. Były to resztki kostne potężnych zwierząt, pnie drzew czy głazy narzutowe – staranie lub byle jak rzeźbione, co zależało od pracowitości plemienia i troski szamanów. Dzisiaj Bałwanami Kultu Władcy są żywi ludzie, resztki po świadomości potężnych przodków, starannie lub niechlujnie rzeźbieni – w zasadzie na tyle, żeby tylko plemię mogło się wokół nich zebrać. Dzieje się tak, bo przedmioty kultu stały się częścią sacrum wielkich religii (albo i sacrum konsumpcji). W rolę plemiennego Bałwana może się wcielić tylko człowiek.
Demokratycznie rzecz ujmując – Bałwanem może stać się każdy. Teoretycznie też mamy wolność wyboru między nimi. Teoretycznie, bo - tak jak niegdyś – to szamani kreują Bałwanów.
Szamani, dziś już skryci, ale jak dawniej nietykalni – prawdziwi władcy ludzkich losów, serc i myśli. Plemiona scaliły się w narody, te utworzyły swoje państwa, zbudowały cywilizację, uwierzyły w Boga (lub ideologię) – ale po dawnemu mają potrzebę jakiś pierwotnych więzi, odróżniania się od innych poprzez zatracenie się w rzekomej potędze zbiorowej tożsamości.
Będziecie dziś Państwo uczestniczyć w rytuale konfrontacji Bałwanów kultu Naszego Dobrego Władcy. Ekstatycznie będziecie wielbić swego i nienawidzić obcego wam Bałwana.
Niektórzy z Was zechcą skoczyć do gardła wyznawcom tego drugiego, niemiłego. Niektórzy z kolei zatracą się w szczęściu utożsamienia z oczekiwanym od dawna bałwańskim objawieniem - niby to wymarzonym, spełniającym najskrytsze pragnienia. Miłego wieczoru życzę, uczcijcie swego Bałwana, a na trzeci dzień dopełnijcie rytuału. Od prima aprilis minęło niewiele czasu, więc aura sympatycznego zwodzenia tylko troszkę przesiąkła absurdem.



Komentarze
Pokaż komentarze