Obłok Obłok
379
BLOG

Ostateczny koniec IV RP

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 2

 Projekt polityczny pod nazwą IV RP upadł w listopdzie 2007 roku – w chwili samorozwiązania rządu J. Kaczyńskiego. Od tego czasu minęło osiem lat i elektorat zasiliły roczniki 1990-97, zatem ci dzisiejsi wyborcy, którzy tamten czas obserwowali jako 10-17 latki. Jest to wiek, kiedy młodzież funkcjonuje w środowisku rówieśniczym i ma problemy z ocenami szkolnymi i hormonami, a nie z Kaczyńskim, Ziobrą, czy Macierewiczem.

Jedną z osi kampanii Komorowskiego było przeciwstawienie polityki ciepłej wody widmu zamordystycznego reżimu. O ile na ten numer mogli się nabrać starcy i mocno dojrzali dorośli, to już młodym wyborcom taka alternatywa zwyczajnie zwisała – po prostu nie bardzo wiedzieli o czym Komorowski gada, odwołując się do czasów dla nich „pradawnych i nieznanych”. Nawet gdyby, to próba łączenia Dudy z widmem IV RP - przez pracę w kancelarii zmarłego Lecha Kaczyńskiego – spełzła na niczym, bo to Jarosław, a nie Lech, jest twarzą tamtego „strasznego” systemu.

Duda dość zręcznie stanął obok pułapki i wygrał II turę głosowania wyraziściej niż przedbiegi. Drugie głosowanie przebiegało - dla wcześniej niezdeklarowanych wobec powstałej alternatywy – wokół „wyboru mniejszego zła”. Definiując IV RP jako zło Komorowski trafił kulą nie tyle w płot, ale w w próznię. Bez sensu akcentował też swoje doświadczenie polityczne, przeciwstawiając je emocjom i zapałowi młodego kontrkandydata. To akurat odstręczało od niego młode roczniki, które z natury rzeczy poszukują dynamiki, a nie zastoiny „starców systemu i systemu starców”.

Nowy (i neutralny) elektorat zadecydował dość powierzchownie, ale ma to znaczenie także dla PiS-u. Kampania Dudy, jako że omijała kardynalne hasła radykalnego PiS-u, była pierwszym od lat wyrazistym zwycięstwem tego obozu. Oznacza to konieczność zmiany wizerunku medialnego tej partii, ale nie tylko. Duda operował tylko swoją twarzą – przy tym świeżą, odległą od zajadłości sporów, które wybuchły po rozpadzie projektu POPiS-u. Nadchodzące wybory parlamentarne będą wymagały od PiS-u podobnego odświeżenia wizerunku – a chodzi nie tylko o twarze, ale i zestaw podstawowych haseł i postaw politycznych. Inaczej efekt „zużytego polityka”, który legł u podstaw porażki Komorowskiego, dotknie też PiS, a przede wszystkim jego Prezesa.

J. Kaczyński będzie musiał przewartościować walor medialny tak swojej osoby i metody ekspansji społecznej tak, aby uzyskać poparcie tej „nadwyżki”, która - obok wiernego elektoratu - dała zwycięstwo Dudzie. Wydaje się, że Kaczyńskiemu pozostał wizerunek „dobrego dziadunia”, patrona grupy kompetentnych i pragmatycznych zarządców Rzeczpospolitej. PiS musi przejść wizerunkowe, personalne i programowe reformy – jeżeli chce utrzymać się na powierzchni polityki.

Stare programy i projekty fajne są – ale idą nowe pokolenia, które tę fajność mają w nosie.

Pseudo-rewolucja z roku 1989 (i jej późniejsze paroksyzmy) nie wymiotła z mentalności starszych roczników syndromu oczekiwania na władzę dobrą i sprawiedliwą,, która deus ex machina obdarzy naród rządem dusz, serc i umysłów i jedynym słusznym porządkiem. Wchodzące roczniki są bardziej kapryśne i zapatrzone w siebie i swoje codzienne sprawy, nie chcą zamkniętych rozwiązań modelowych, tylko otwartej przestrzeni bytowej – a ich głos zaczyna decydować. Minione ćwierćwiecze odchodzi w przeszłość jako rozdział zamknięty, bo młodzi nie zechcą pokornie przejmować zbankrutowanych dogmatów takiej czy innej transformacji– bo i po co.

Oni urodzili się w świecie swobodnego rozwoju i wolność jest dla nich stanem naturalnym. Oni rozumieją, że to im władza jest winna posłuszeństwo, a nie oni posłuszeństwo władzy.

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka