Było już o krok od ujawnienia prawdziwego dysponenta taśm z „Sowy”. Amerykanie mają rozpatrzyć lada dzień, jeszcze w czerwcu, wniosek polskiej prokuratury o pomoc prawną w sprawie – konkretnie zaś odpowiedzieć, kto zabezpieczył w wirtualnej „chmurze” (a)feralne nagrania.
Tymczasem wybuchł skandal z wyciekiem danych z tejże prokuratury. Rzecz jasna, taki fakt może być przesłanką do negatywnej decyzji Amerykanów. Zatem oczywiste jest – ten, kto uruchomił Stonogę chciał skompromitować prokuraturę, aby Ameryka nie ujawniła danych o prawdziwym źródle taśm „Wprost”.
Najordynarniejszy tropem byłoby wskazanie Falenty – oto jego pełnomocnicy fotografują akta, puszczają je do sieci i jednocześnie dają linki Stonodze. Falenta ma interes – bo nie chce, żeby Amerykanie ujawnili go jako inicjatora afery taśmowej - więc kompromituje naszych śledczych. Takie „oczywistości” kreują na użytek gamoniowatej publiczności „specjaliści” ze służb.
Byłoby wszystko cacy i może nawet rzecz by tak przeszła, gdyby nie reakcja pani Kopacz na wystąpienie sejmowe pana Seremeta. Wydawało się oczywiste, że pani premier zareaguje następująco: - proszę państwa o chwilę cierpliwości, lada dzień prokuratura dostanie materiały pomocowe z USA. Mój rząd postara się wszystkimi dostępnymi środkami wpłynąć na naszych przyjaciół za oceanem, aby pozytywnie i jak najrychlej zrealizowali obiecaną pomoc prawną. Wszystkim nam zależy na postępie tego trudnego śledztwa i położeniu kresu kolejnym wykwitom tej afery.
Tymczasem pani Kopacz zabrała się za dyskredytowanie prokuratury, wręcz wprost wyraziła brak zaufania do jej szefa, zapowiadając odrzucenie jego sprawozdania. Czy celem pani Kopacz jest storpedowanie amerykańskiej pomocy prawnej – przez ustawienie prokuratury w pozycji instytucji niegodnej zaufania? Czy ma to pomóc ukryciu prawdziwych źródeł i inspiratorów afery taśmowej? Czy polska administracja rządowa będzie wpływała na Amerykanów, aby prośbę naszej prokuratury „załatwili” odmownie?
Jak się ma do tego wszystkiego czystka w rządzie i przygotowanie elit Platformy na publikację dalszych nagrań, czyli kolejne trzęsienie ziemi? Czy ta seria wydarzeń jest już zaprogramowana i uruchomiona, a chodzi tylko o to, aby w toku dochodzenia prokuratorów nie ujawniono spiritus movens całej afery?
O moich przypuszczeniach co do wykorzystania taśm w rozgrywkach wewnątrzpartyjnych w PO pisałem w poprzedniej notce (Podrygi) – i wszystko wskazuje, że drugi etap tej operacji wchodzi w życie - choć mocno spóźniony.
Martwi mnie jedno – jeżeli mam rację, to rząd mego kraju pozwala sobie grać pozycją niezależnej instytucji państwowej (prokuratury) w imię zakulisowych interesów partii (obecnie) rządzącej. Równia pochyła staje się coraz bardziej śliska.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)