Obłok Obłok
682
BLOG

Kaczyński, hejt i nieistotny komunikat

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 28

Obłok nie zamierza mierzyć się z pustosłowiem i hejtem, jakie opanowały tutejszy portal na użytek kampanii wyborczej.

To, że kampania wyborcza paraliżuje racjonalne myślenie i działanie jest oczywistością, którą potwierdził Jarosław Kaczyński w czasie ostatniej debaty sejmowe (16.09 b.r.). Nawiązując w swoim uzupełniającym wystąpieniu do krytyki działań swoich i brata [rokowania lizbońskie w Brukseli 21-23.06.07] powiedział (cytat ze stenogramu sejmowego):

" Druga sprawa jest następująca.Lech Kaczyński, kiedy prowadził te rokowania, wiedział - nie będę już tłumaczył dlaczego, ale wiedział doskonale - że zbliżają się wybory.[wcześniejsze wybory parlamentarne w 2007]I wiedział, że jeżeli chodzi o konfrontację z Unią Europejską, te te wybory wygrają formacje proeuropejskie, które zgodzą się dokładnie na wszystko.Wiedział, krótko mówiąc, że wszystko to, co uzyskał, a uzyskał bardzo wiele, zostanie odrzucone. Powtarzam, uzyskał bardzo wiele. Z 13 bodajże punktów, które zostały postawione, zostały zrealizowane wszystkie poza tym taktycznym. Takie były wtedy realne możliwości Polski, które zostały całkowicie wyczerpane. Jeżeli chodzi o ratyfikację, był ten sam mechanizm. Chodziło o kolejnego prezydenta, bo nie było żadnych szans na zwycięstwo. Nie było tak, że w ogóle tych szans nie było, bo były, wbrew temu, co się powszechnie twierdzi.Chodziło o to, że to[wybory]nie mogło się odbyć na zasadzie konfrontacji z Unią Europejską. Jeżeli by do niej doszło, przyszły prezydent wszystko by ratyfikował. Krótko mówiąc, to są zarzuty całkowicie oderwane od rzeczywistości."

Z powyższej wypowiedzi wyraźnie wynika, że realizacja polskiej racji stanu i sposoby jej eksponowania zależą od kalendarza wyborczego i wyborczych kalkulacji.

Obłok wyznaje zasadę, że kampania wyborcza nie może wpływać ani na rację stanu, ani na generalne racje Rzeczpospolitej. Te nie mogą podlegać ani kalkulacjom, ani młócce propagandowej, uprawianej na użytek kampanii.

Nie może być tak, aby rzeczywistość świadomie przedstawiano w fałszywym świetle, lub przyjmowano jej przycięty, wybiórczy obraz - tylko po to, żeby uzyskać jak więcej wyborczych głosów.

Nie może być tak, żeby ważne decyzje polityczne były dyskutowane i podejmowane pod wpływem kalendarza wyborczego.

To niegodne, aby siły polityczne posługiwały się taką wynaturzoną narracją wyborczą i praktyką polityczną. Zarzut dotyczy to nie tylko postaw prezentowanych przez samych polityków i sztaby informacyjne.

To, że Kaczyński gra straszakiem zagrożenia dla polskiej tożsamości w imię skutku wyborczego jest obraźliwe dla Polaków, bo sugeruje, że Polacy nie są w stanie przyjąć i zasymilować jakiejś tam grupy ludzi o obcej kulturze i odmiennym światopoglądzie. Nie wiem skąd to stanowisko, sugerujące narodową lichość Polaków.

Z kolei Kopacz (urzędujący premier !) nie potrafi postawić sprawy jasno i otwarcie -TAK, rząd jest za solidarnością europejską i przyjmie przybyszów, podporządkowując się wspólnym uzgodnieniom Unii, bo Polskę na to stać organizacyjnie,materialnie i mentalnie- więc kluczy wokół podrzucanych jej populistycznych kłód. Przyjmuje tym samym prymat kampanii wyborczej nad stanowiskiem rządu.

Wart Kaczyński Kopacz i Kopacz Kaczyńskiego.

Ile są warci politycy i ich gry każdy ocenia swoim rozumem. Powinien to robić przez analizę ich postaw i wypowiedzi. Tymczasem w kampanii wyborczej coraz większą rolę odgrywa tworzenie atmosfery niechęci, czy wręcz wywoływanie pogardy i nienawiści do przeciwników politycznych.

Tę atmosferę tworzą publicyści. Chodzi nie tylko o główny nurt publicystyczny, jaki każda partia ma na swoje usługi - a więc instytucjonalnych, zawodowych kondotierów propagandy politycznej. Ci robią to na własne ryzyko kariery zawodowej - zyskania lub utraty posad bądź pozycji w w tak zwanym mainstreamie (cokolwiek to znaczy).

Równie ważna jest sterowana przez centra partyjne na wpół anonimowa publicystyka na portalach społecznościowych. Kiedyś ta publicystyka miała charakter żywiołowy i autonomiczny. Stanowiła autentyczny indywidualny przekaz myśli obywatelskiej i była prezentacją osobistych przemyśleń autorów.

Obecnie dominuje zasada sterowania tym przekazem. Sterowanie odbywa się w trzech nurtach.

Pierwszy obejmuje inicjowanie "obywatelskich" publikacji przez aparaty propagandowe partii - tak co do używanych metod agitacji, jak i celów do osiągnięcia. Nadrzędnym celem jest przeniesienie weryfikacji sugerowanej oceny zdarzeń - ze sfery intelektualnej w sferę emocjonalną. Elektorat ma kochać i nienawidzić - ale nie myśleć. Stąd fobie i uprzedzenia są głównym sztafażem tej publicystyki. Nie liczą się realne analizy i gołe fakty - podstawą jest gra powierzchownych skojarzeń na bazie fałszywych uogólnień (np. szariat w Szwecji kontra sekta smoleńska, islam to IZIS kontra zgubna ksenofobia). Uogólnienia takie są prezentowane "do wierzenia" i przedstawiane są jako bezsporne, przy pogwałceniu prawdy i logiki.

Dowolnie kształtowane są proporcje między wagą poszczególnych epizodów lub obrazków - a formułowanym zasięgiem ich konsekwencji (interpretacje zdjęcia martwego dziecka na plaży z jednej strony i wybranych fotek pokazujących migrantów w złym świetle z drugiej). Ważnym chwytem jest "objawianie skrytych myśli i celów" dowolnej osoby - czy to konkretnego polityka, czy anonimowego emigranta. "Publicyści" używają tu wpisanej w nakaz polityczny wyobraźni - opisywane osoby "myślą" bowiem to, co pasuje "publicyście" do jego narracji. To powszechne nadużycie jest jedną z głównych podpór tworzenia atmosfery odbioru emocjonalnego - skoro bowiem wiemy, co ktoś (rzekomo!) myśli, to już pozostaje nam wyłącznie pochwała lub przygana, miłość lub nienawiść.

Wiąże się z tym drugi nurt kształtowania emocji politycznych. Jest to bezpośredni hejt (szerzenie nienawiści) uprawiany przez zorganizowane ekipy komentatorów publikacji. Nurt najgroźniejszy, bo płynie poza regułami rozmowy, logiki czy rzetelności faktograficznej, a opiera się głównie na deprecjonowaniu osób, a nie dyskusji z ich poglądami. Nurt jest skierowany tak przeciw autorom niewygodnych publikacji i przeciw czytelnikom komentującym publikacje inaczej niż chcą organizatorzy hejtu. Hejt skupia się także na bohaterach publikacji.

Hejt operuje powierzchownymi, lecz silnie negatywnymi ocenami OSÓB. Hejterzy najpierw przypisują upatrzonym, lub wskazanym, osobom wybrane przez siebie, dowolne cechy, poglądy i myśli, a następnie lżą wykreowany przez siebie obraz lub pogląd. Poddają tym czytelników skrótowi emocjonalnemu. Ma on z założenia odrzucać poglądy osób objętych hejtem, bo to głupcy lub szkodnicy

Hejterzy sa zgrupowani w formacje wspierające się w tych ocenach, co ma stworzyć wrażenie, że wyrażają vox populi, a więc powszechną rację. Hejterzy walą na oślep, na zasadzie odruchu Pawłowa. Szukają fragmentu, do którego mogą odnieść schemat nienawiści i uruchamiają swój arsenał. Nie rozumieją narzędzia życzliwej, pomocnej krytyki. Taka krytyka wymaga odbioru analitycznego, posługiwania się rozumem, a zadaniem hejtera jest eliminowanie rozumu z przestrzeni publicznej.

Ostatecznym celem zorganizowanego hejtu jest publiczne zdegradowanie osoby, do której przypięli łatkę wroga. Odbiorca ma pominąć racje osoby degradowanej - bez względu na to, że nie zostały odczytane. Hejt operuję pomówieniem, a podpiera się błędną logiką i dowolną interpretacją, najczęściej odniesioną do pojedynczej, wyrwanej z kontekstu frazy. Nie ma to znaczenia, bo istotna jest wyrazistość obelżywej konkluzji, a nie podstawa merytoryczna osądu.

Trzeci nurt sterowania ogólnym przekazem w kampanii wyborczej jest dość skryty, a wyraża się przez politykę redakcyjną portali dyskusyjnych. Z grubsza polega ona na preferowaniu publikacji tendencyjnych, nakierowanych na emocjonalny odbiór, a wpisujących się w linię polityczną portalu. W zasadzie nie jest to zarzut, tylko konstatacja. Wszak obiektywizm nie jest obowiązkiem, a nawet bywa poczytywany za wadę.

Gdy jednak wszystkie trzy opisane nurty płyną przez określony portal jednym strumieniem, w służbie jednej określonej opcji wyborczej, to taki portal staje się platformą wyborczą, a nie miejscem wymiany niezależnych myśli.

Z tego powodu Obłok zamieszcza niniejszym (nieistotny powszechnie) komunikat:

Na okres od dnia 22 września do 25 października 2015 roku zawieszam swoją aktywność na portalu Salon24. Wobec toczącej się tutaj kampanii wyborczej zamieszczanie tutaj moich publikacji nie ma najmniejszego sensu, gdyż ich odbiór odbywałby się w rzeczywistości manipulowanej.

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka