Na PiS (Zjednoczoną Prawicę) oddało głosy 5,7 mln, czyli 37,54% aktywnych wyborców. Na inne ugrupowania, które dostały się do Sejmu, głosowało 6,9 mln osób, czyli 45,63% ogółu głosujących. Mimo to PiS uzyskał 50,43% mandatów poselskich, a wybrańcy większej ilości wyborców łącznie tylko 49,57% mandatów.
Statystycznie jednego posła PiSu wybrało 24 619 wyborców (5 711 687 : 232), każdy inny statystyczny poseł potrzebował ponad 30 tys głosów (6 935 815 głosów podzielone na 228 mandatów daje 30 420 głosów na mandat)
Nie biadolę nad rozdziałem mandatów i różnicą ich wagi (wyrażonej przez liczbę elektorów). Taką mamy ordynacje wyborczą i już. Z powyższej analizy nasuwa się jednak ważny wniosek: - wyłoniona w ostatnich wyborach większość parlamentarna nie odzwierciedla decyzji elektoratu, bo wyraża wolę jego mniejszości.
Reguły demokracji każą szanować i taki kulawy werdykt wyborczy, jednak powyższa analiza jest przestrogą i nauczką dla nowych rządzących:- dysponując większością parlamentarną nie dysponujecie większością społeczną i nie macie takiego poparcia, na jakie wskazywałaby ilość uzyskanych mandatów. Mając zaplecze w mniejszości społeczeństwa nauczcie się patrzeć na nie jako na całość i uwzględniać je jako całość, z szacunkiem dla jego zróżnicowania. Jakiekolwiek próby przyporządkowania większości społecznej woli popierającej was mniejszości będą działaniem wbrew Polsce i Polakom.
To tyle Nowej Władzy na dzień dobry.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)