Obłok Obłok
251
BLOG

Szara koalicja, czyli wokół nowego rządu

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 2

Duet Szydło-Kaczyński przedstawił skład spodziewanego rządu, przy czym Prezes PiS-u przywołał okoliczność, że skład ten był konsultowany z Prezydentem. Komentatorzy polityczni wygadują rozmaite banialuki o dominującym wpływie tej czy innej osoby na obsadę ministerstw, jakby nie rozumieli, że konfiguracja rządowa jest wynikiem zwykłego faktu, że PiS jako partia nie uzyskał większości parlamentarnej.

Większość rządową w sejmie uzyskali posłowie wybrani spod szyldu "Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość" - jednak część z nich, bodaj 15 czy 17 to członkowie lub zwolennicy innej partii niż ta, zarządzana przez J. Kaczyńskiego. Ambaras w tym, że bez tych kilkunastu posłów PiS jako partia nie sięgnęłaby po większość sejmową.

Przypomnijmy. PiS (Jarosława Kaczyńskiego) zawarł na wiosnę porozumienie o wspólnym starcie w wyborach do Sejmu z Polską Razem (Jarosława Gowina) i Solidarną Polską (Zbigniewa Ziobry). Obie małe formacje nie weszły jednak tym samym do PiS-u - mają swoje statuty i niezależne władze. W sensie prawnym i rzeczywistym są odrębnymi partiami. Porozumienie zakładało, że posłowie wybrani z poręki wszystkich trzech partii stworzą po wyborach jeden klub parlamentarny i zapewne tak się stanie. Nie oznacza to pozbawienie "przystawek" autonomii politycznej i nie ustala bezwzględnego podporządkowania ich posłów woli J. Kaczyńskiego (czy innej pisowskiej egzekutywy).

Mamy do czynienia z koalicją, tyle że powołaną inaczej niż to bywało - przed wyborami, a nie w ich następstwie. Natomiast rozkład sił w tej koalicji jest już wynikiem wyborów. Jako postronny obserwator mam mały kłopot z ustaleniem wagi członków tej koalicji - dotyczy on jednak tylko wkładu partii Jarosława Gowina.

Wkład Ziobrystów jest policzany w pełnym wymiarze. Partia zamieściła na swojej stronie internetowej wykaz swoich kandydatów - podano nazwiska, okręgi w których starują, oraz miejsca na liście. Nie obyło się bez pomyłek (jednego pominięto w tym wykazie, innemu biedaczkowi przekręcono nazwisko) - mimo to wiadomo, że Ziobryści wystawiając 29 kandydatów na rozmaitych, niekoniecznie " biorących" miejscach, zdobyli 9 mandatów.

W sumie cała drużyna Solidarnej Polski zebrała 234 707 głosów - zatem na jeden mandat przypadło średnio 27 740 głosujących, a więc więcej niż średnia w całym Komitecie Wyborczym (24 305). Można śmiało stwierdzić, że Ziobryści zarobili na siebie z nawiązką, która zasiliła resztę.

 

Trudniej jest z Gowinianami. Podobno ich Szef opublikował na facebooku listę swoich kandydatów, ale link nie działa, a na stronie Polski Razem niczego takiego nie znalazłem. Na stronie Marka Jurka znalazłem listę kandydatów do Sejmu, za katolickość których ręczył gospodarz - wśród nich był tuzin Gowinian, ale to nie wszyscy. Z tego tuzina mandat zdobyło 4 posłów, przy niewielkiej średniej, bo tylko 18 380 głosów na mandat (licząc 45 tys. głosów na lidera). Tymczasem Wiki podaje, że Polska Razem ma 6 posłów, a dodatkowo 2 mandaty zdobyli startujący z poręki J. Gowina dwaj bezpartyjni. Niepełne dane nie pozwalają mi wyliczyć wagi mandatów tej partii - czy pojechała na grzbietach masy kandydackiej całego komitetu wyborczego, czy też Gowinianie są tak jak Ziobryści - per saldo - na plusie.

 

W podziale stanowisk rządowych - na 26 foteli - dwa przypadły Ziobrystom, jeden Gowinowi. Statystycznie - za 6,3% mandatów "przystawki" dostały 11,5% foteli. J. Gowin dostał stołek podwójny - być może w podzięce za owych 2 bezpartyjnych posłów, których zarekomendował na listy.

 

Rozpisałem się sporo o "przystawkach" w przyszłym klubie parlamentarnym Prawo i Sprawiedliwość (czy jak tam się będzie nazywał), bo w rozdaniu rządowym na początku trzeba było uwzględnić te właśnie ugrupowania - wszakże mamy do czynienia z regularną koalicją! Kierownictwa Ziobrystów (na pewno) i Gowinian (zapewne) nie można było zaspokoić byle ochłapem w postaci kierowania komisją sejmową, czy siodełkiem w jakiejś państwowej agendzie. To nieważne, że te partie startując samodzielnie nie weszłyby do Sejmu - ważne, że weszły do wspólnej drużyny wyborczej.

Ordynacja proporcjonalno-większościowa promuje wysokie wyniki - każdy głos ponad to, co uzyskały inne partie. od pewnego poziomu przewagi, liczy się podwójnie czy nawet potrójnie przy podziale mandatów, bo taki mamy kalkulator wg. metody d`Honta (być może na inaugurację sejmu zdążę z notką zawierającą stosowne analizy). Start wyborczy Polski Razem i Solidarnej Polski u boku PiS-u był przemyślaną kalkulacją. Taka szara, mało eksponowana w chwili zawarcia, koalicja dała partii J. Kaczyńskiego dominującą rolę w nowym parlamencie - jednak po osiągnięciu celu związek musi być skonsumowany przez wszystkie strony.

 

Taki był pierwszy obowiązek j. Kaczyńskiego po wyborach - bo to on, a nie B. Szydło, konstruował wiosną tę szarą koalicję. Oczywiście, przy zaspokajaniu koalicjantów (podziale stanowisk) musiał brać pod uwagę także naciski ze strony różnych środowisk własnej partii, gdzie coraz większą rolę odgrywa młodsza generacja polityków, ale stara gwardia wcale nie myśli popuszczać.

Kompromis wewnętrzny został osiągnięty podług różnic mentalnych między grupą radykałów, którzy istotę władzy widzą w resortach siłowych - a młodszymi pragmatykami, skoncentrowanymi na układzie społeczno-ekonomicznym.

Wyciąganie z tego ciągu kompromisów wniosków co do kierunków i sposobu pracy rządu i roli nowej Premier jest całkowicie nieuzasadnione i ma charakter andrzejkowego lania wosku na wodę. Jakby nie patrzył wszystko pokaże się w praktyce i będzie efektem gry poszczególnych osobowości tworzących układ władzy. Oczywiście maszyna ta ruszy ze zgrzytami i zacięciami - inaczej być nie może. Jednak wszelkie krakania i nadmierne nadzieje uważam za nieuzasadnione. Do jednego i drugiego nie ma żadnych wyraźnych przesłanek. Nie sądzę, żeby J. Kaczyński powtórzył manewr z Marcinkiewiczem. Raczej skoncentruje się na roli mentora i arbitra łagodzącego starcia. Oddanie rządowi Adama Lipińskiego wyraźnie wskazuje na utrzymanie szarej koalicji i równowagi wewnętrznej w samym PiS-ie - jako podstawy działania przyszłego rządu i jego parlamentarnego zaplecza.

PiS i Ziobryści nie należą do moich faworytów politycznych, Gowina kiedyś lubiłem, ale już mi przechodzi. Generalnie do nowej ekipy podchodzę z dużą rezerwą - tak jak do każdej zresztą, bo po owocach, a nie po promocyjnej gadaninie ich poznajemy. Niech rządzą najlepiej jak potrafią - tyle sobie od nich życzę, choć na dzień dobry niewiele się spodziewam.

Gdyby zaś oni chcieli czegoś ode mnie, to zg óry zapowiadam, że dostaną to, co najlepsze - surową krytykę pociągnięć głupawych i akceptujące przyjmowanie do wiadomości działań mądrych.

Z ocenami jednak poczekam na konkretne działania, bo nie umiem odnosić się do przyszłości pisanej palcem na wodzie pod dyktando uprzedzeń i widzimisiów. Wolę interpretować i komentować fakty.

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka