Obłok Obłok
253
BLOG

Jaźń

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 10

Każdy obywatel ma dostęp do oficjalnej strony internetowej  Prezydenta Rzeczpospolitej. Prowadzi do niej następujący link: www.prezydent.pl .
U dołu tej strony mamy szereg głównych zakładek tematycznych:   - Aktualności - Prezydent - Pierwsza Dama - Kancelaria - Legislacja - Dla mediów - Archiwum , a pod każdą z nich kolejne adresy wewnętrzne. W kolumnie  -Legislacja-  jako trzecia znajduje się zakładka *Prawo łaski * Po kliknięciu na nią otwiera się strona www.prezydent.pl/prawo/prawo-laski/
Czytamy tam:
"Prawo łaski
Prawo łaski jest szczególnym, określonym w art. 139 Konstytucji RP, uprawnieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Istotą tego uprawnienia jest całkowite lub częściowe uwolnienie skazanego od skutków karnych prawomocnego wyroku sądu.  [1][podkreśl. - Obłok]
 Akt łaski nie zmienia wyroku sądu i nie podważa winy skazanego.   Celem postępowania ułaskawieniowego jest ustalenie, czy po wydaniu prawomocnego wyroku zaistniały w życiu skazanego szczególne wydarzenia powodujące nadmierną dolegliwość wymierzonej kary. Prezydent stosując prawo łaski rozważa opinie i sugestie pozostałych organów, biorących udział w procedurze ułaskawieniowej, to znaczy stanowiska sądu orzekającego w sprawie, opinie administracji zakładów karnych oraz wnioski Prokuratora Generalnego.
 Prośby o ułaskawienie przekazuje się na podstawie art. 565 § 2 K.p.k. Prokuratorowi Generalnemu celem nadania im biegu w trybie art. 561 K.p.k. (tzw. „tryb pierwszy”) albo w trybie art. 567 § 2 K.p.k. (tzw. „tryb drugi – prezydencki, z urzędu”).
 (…) [opuściłem średnio dokładną wykładnię przepisów rozdziału 59 k.p.k. , której  szczegóły  nie są istotne, ważny jest fakt, że kancelarii Prezydenta znane są przepisy tej ustawy - przyp. Obłok]
Prezydent może zastosować prawo łaski z pominięciem wskazanej procedury bezpośrednio na podstawie Art. 139 Konstytucji RP.  [2][podkreśl. - Obłok]
Konstytucja wyklucza możliwość stosowania prawa łaski wobec osób skazanych przez Trybunał Stanu."

Należy przyjąć, że powyższy tekst opisuje dokładnie, w jaki sposób Prezydent pojmuje prawo łaski i  w jakim kontekście prawnym je stosuje.
Co do meritum tego pojmowania - nie ma w nim żadnej sprzeczności z powszechnie uznawaną doktryną prawną. Przytoczmy go raz jeszcze, mimo że już to wyakcentowałem podkreśleniem w tekście prezydenckim: Istotą tego uprawnienia jest całkowite lub częściowe uwolnienie skazanego od skutków karnych prawomocnego wyroku sądowego. Dodajmy jeszcze kolejne objaśnienie zawarte w prezydenckim tekście: Akt łaski nie zmienia wyroku sądu i nie podważa winy skazanego. 

Zatem – akt łaski, według wykładni prezydenckiej, może dotyczyć osoby prawomocnie skazanej i odnosi się do konkretnych skutków prawomocnego wyroku (bo wcale nie musi znieść wszystkich jego skutków, a tylko ich część).
Tymczasem ułaskawienie z dnia 17.11.2015 dotyczyło 4 osób, które nie zostały prawomocnie skazane i nie odnosiło się do skutków prawomocnych wyroków. Jest to wyraźnie sprzeczne z zaprezentowanym powyżej pojmowaniem prawa łaski przez Prezydenta – bo dotyczy osób wobec których nie zapadły prawomocne  wyroki, a odnosi się do postępowania sądowego a nie samych prawomocnych wyroków. 
Ot, taki zgrzyt. 
 
W komentarzach politycznych (lecz już mniej w sferze prawniczej) przywołuje się jednak fragmenty prac i wypowiedzi konstytucjonalistów,, ot dla gawiedzi. .

Dominujący to odwołanie się do pojęcia abolicji indywidualnej. która jakoby mieści się w pojęciu prawa łaski, a przynajmniej Konstytucja nie wyklucza jej stosowania pod pojęciem ułaskawienia. Podobno Prezydent nie tyle ułaskawił, co zastosował tę formę abolicji i nawet gdyby  ułaskawienie i abolicja nie były tym samym, to Konstytucja na to pozwala, bo nie zabrania, więc hulaj dusza.    

Na poziomie profesorskich debat z zakresu teorii prawa i jej zastosowań w wykładni są to rozważania fascynujące, ale zrozumienie wybranych cytatów wymaga znajomości szerokiego kontekstu na wysokim poziomie wiedzy prawniczej. 

Na początek mamy tu stary problem – dozwolone jest wszystko, co nie jest zabronione, czy też dozwolone jest tylko to, co prawo dopuszcza.  Pierwsze, czyli funkcja gwarancyjna prawa, nie dotyczy działania władzy lecz tylko obywateli. Organy władzy (Państwa) działają w oparciu o zasadę legalizmu – a szerzej o zasadę praworządności. Oznacza ona, że urzędnik może tylko to, na co mu prawo literalnie pozwala – albo inaczej – może podejmować decyzję tylko w oparciu o przepisy prawa stanowiące prerogatywy jego urzędu, oczywiście w ramach stosowania (interpretacji) tych prerogatyw w kontekście całego systemu prawnego Państwa. W systemie państwa praworządnego żadna prerogatywa, nawet prezydencka, nie zdejmuje takich ograniczeń.

Zasada praworządności obowiązuje w Rzeczpospolitej na podstawie art.7 Konstytucji, który mówi że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.  W odniesieniu do Prezydenta istota tego zapisu wraca w Konstytucji ponownie w rozdziale dotyczącym tego Urzędu, w Art 126, ust. 3, który mówi “Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.”

Dyskusje konstytucjonalistów obracają się w o wiele bardziej subtelnej I abstrakcyjnej materii. Otóż nauka prawa wyróżnia praworządność normatywną, czyli legalizm (zasady którego wyłożyłem wcześniej), oraz praworządność materialną, wedle której oprócz ram prawnych, organ powinien działać również zgodnie z szerszym systemem aksjologicznym i celami danego społeczeństwa (szczególnie spełniać wymogi sprawiedliwości).  

Profesura prawnicza w dysputach naukowych  nie tyle spiera się o dominację jednej (pod)zasady nad drugą, co argumentuje za uwzględnianiem, w stosowaniu prawa, obu zasad we wzajemnym uzupełnieniu (a nie przeciwstawnie, jak to rozumieją politycy). Dysertacje naukowe mają jednak swoją (raczej ukrytą) dynamikę polemiczną, a ich Autorzy swój (raczej skrywany) temperament I dominantę osobistą wywodu.

Dla zorientowanych w całości materii są to czasem trochę igraszki – bo Profesura dokładnie wie jak daleko jest od nauki prawa do jego praktyki. Jednak cytaty z tych wywodów są podnoszone w dyskusjach publicystów I polityków – ktoś rzuci jednym, wyrwanym z kontekstu, zdaniem prawniczego autorytetu I ma to za broń w bojach o polityczny cel, choć ta polityczna wykładnia cytatu jest ubrana w takie prawnicze bzdury czy herezje, że nawet łysi doznają wrażenia jakby włos im się jeżył na głowie.

Gdyby jednak na chłodno rozważać konflikt między postępowaniem wg. zasady praworzadności materialnej a legalizmem, to świat prawniczy jest zgodny, że taki w ogóle nie powinien zaistnieć, to znaczy, że organ władzy realizując pryncypia społeczne nie może łamać zasady legalizmu. 

Problem w tym, że “walka” obywa się wokół jednego artykułu konstytucji – o prerogatywie prezydenckiej do zastosowania aktu łaski. Jedna strona odwołuje się do możliwości stosowania przez Prezydenta zasady praworządności materialnej we wszystich jego działaniach związanych ze stosowaniem prawa łaski. Drudzy twierdzą, że oparcie się w decyzjach o tę zasadę nie może prowadzić do niszczenia tkanki legalizmu w systemie prawnym Państwa. 

Patrząc z boku możemy szukać przyczyny przyczyny powstania tego kryzysu prawnego gdzie indziej niż w skutkach. 

Otóż gdy piszemy “Prezydent”  możemy mieć na myśli szacownego obywatela RP, któremu Naród powierzył najwyższą funkcję państwową, ale człowieka z krwi I kości, omylnego przeciez jak inni, który para się od lat polityką, ma wyraziste poglądy i walczy o ich ucieleśnienie. 
W innym miejscu pisząc “Prezydent” mamy na myśli najwyższy urząd Rzeczpospolitej, jej reprezentanta, jeden z dwu organów władzy wykonawczej, gwaranta ciągłości władzy państwowej, strażnika Konstytucji. 

Prezydent-człowiek zawsze będzie dążył – choćby podświadomie – do oparcia się w działaniach na zasadzie praworządności materialnej. Stosownie do temperamentu I poglądów politycznych będzie realizował swój system aksjologiczny I cele społeczne, jakie sobie założył. 
Natomiast Prezydent–urząd, stanowiący część Państwa zawsze będzie musiał podlegać zasadzie legalizmu – ba – być wzorcowym realizatorem tej zasady. 

Złożenie w jedno człowieka I urzędu nie jest zadaniem łatwym. Zgrzyt między opisananiem a zastosowaniem prawa łaski,  jaki miał miejsce w pałacu prezydenckim I został opisany na poczatku notki, pokazuje to wyraźnie. 

Obecna kadencja rozpoczęła się całkiem niedawno, więc nic dziwnego, że doszło do zgrzytu między Człowiekiem a Urzędem, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę gorącą sytuację wprowadzania we władzach państwa znaczących zmian.  

Nagorsze co moga zrobić komentatorzy polityczni, to wspierać jednego Prezydenta przeciw drugiemu, wbijając Człowieka w poczucie nieomylności (czyli pychę) pokrętnymi przeinaczaniem zwykłego kiksu na genialne zagranie tysiąclecia. Źle jest też, że druga strona używa sobie na Urzędzie, grając politycznie na dyskredytację osoby go piastującej. Ani jedni, ani drudzy nie pomagają tym Prezydentowi – czyli swojemu Państwu przecież.

Nie może być też tak, że wylane mleczko przyschnie, a plamę w końcu się wytrze niepamięcią. Prawne skutki  niefortunnego ułaskawienia niewinnych (w świetle prawa) ludzi będzie musiał doprowadzić - do stanu zgodnego z praworządnością – sąd. Sprawy raczej nie umorzy, bo k.p.k nie przewiduje możliwości umorzenia postępwania w następstwie aktu łaski Prezydenta. 

Prof. Łętowska rzuciła wczoraj ciekawą propozycję, aby sąd uznał akty łaski za ważne (nie ma zresztą innego wyjścia), lecz odczekał do zakończenia postepowania z wręczeniem ich... no właśnie komu? Skazanym? Niewinnym? Niewinnym raczej nie, bo - w razie zakończenia postępowania odwoławczego uniewinnieniem - akty łaski tracą sens. Więc pójdą do kosza, albo zostaną odesłane nadawcy? Byłby to afront trochę. (Ciekawe za ile poszły by te pisma na aukcji Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy).

Żeby nie było afrontu I ułaskawienia miały sens, wówczas sąd musiałby skaząć podsądnych I wymierzyć jakąś karę. Dla satysfakcji Prezydenta, żeby nie wyszło, że biedził się na darmo? Prof Lętowska przyznaje, że tu jest słaby punkt jej propozycji -  sąd będzie się musiał natrudzić, by przy wyrokowaniu nie ulec presji otrzymanych już ułaskawień. Przypomnijmy, władza wykonawcza nie ma prawa wywierać presji na władzę sądowniczą. 

Tu jest właśnie klucz. To sedno nauczki, którą trzeba wytknąć i którą Prezydent musi wynieść ze sprawy. Otóż gdy podejmuje decyzję zgodnie z zasadą praworządności materialnej musi baczyć, że ta nie uderzyła w praworządność formalną, czyli legalizm organizmu Państwa. Gdyby tylko zgodnie ze swoim sumieniem ułaskawiał skazanych, to nic nikomu do tego – ma taką prerogatywę i już. Gdy jednak już popuścił reżimowi praworządności, to sprawa przestała mieć wymiar między Prezydentem a ułaskawionymi – bo odbiła się na innych, niezależnych  organach władzy.
Przypomnijmy Konstytucję:
Art. 10
1.   Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.
2.   Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.

Każdy z tych organów ma ustawy regulujące jego prerogatywy I żaden nie jest uprzywilejowany względem drugiego. Żaden z tych organów nie funkcjonuje w pełni autonomicznie, lecz jest powiązany z pozostałymi przez akty prawne – nie tylko Konstytucję, ale także ustawy (lecz nie przez widzimisie). Żaden nie może wykonywać swoich prerogatyw ze szkodą dla porządku prawnego państwa (ustaw) , a więc także przepisów, które regulują funkcjonowanie innych ośrodów władzy.  
Delikatna sprawa styku między wladzą sądowniczą a władzą wykonawczą w postaci Prezydenta została opisana (być może zbyt ogólnie w Konstytucji) I szczegółowo w ustawie Kodeks Postepowania Karnego.

Ogólność art. 139 Konstytucji może sugerować dowolnośc zakresu I procedury stosowania zawartej tam prerogatywy, ale tylko fryzjerzy I kosmonauci czytają każdy artykuł konstytucji z osobna I interpretują go nie patrząc na resztę ustawy zasadniczej.
Podam przykład – ten feralny:art.   139.   
"Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu".
Gdyby skupić się tylko na zapisie tego artykułu, to można by powiedzieć, że Prezydent nie może ułaskawić skazanego przez Trybunał Stanu, ale może śmiało ułaskawić  osobę postawioną w stan oskarżenia przed tym Trybunałem – a gdzie jest napisane, że abolicja indywidualna nie obejmuje takiej możliwości? No gdzie?

Dlatego wzywam kancelarię Prezydenta, by z  prezydenckiej strony internetowej poświęconej prawu łaski czym prędzej usunęła bałamutne zdanko, które wcześniej podkreśliłem w cytacie, a tu je powtórzę: “Prezydent może zastosować prawo łaski z pominięciem wskazanej procedury bezpośrednio na podstawie Art. 139 Konstytucji RP.”. 

Owszem, takie zdanie może się pojawić – ale dopiero po stosownej zmianie ustawy (KPK). Inaczej równowaga władzy wykonawczej z sądowniczą będzie w Rzeczpospolitej naruszona. 

Na koniec – nie jest grzechem popełnienie błędu, lecz brak refleksji nad takim zdarzeniem. Jednak gdy błąd stara się przedstawić jako osiagnięcie I zasługę, to wchodzi się na ścieżkę prowadzącą na manowce. Opuszczam więc na całą sprawę zasłonę milczenia, niech cisza sprzyja zastanowieniu, a w efekcie  polepszeniu sposobu sprawowania prezydentury mego pięknego kraju. Niech Osoba I Urząd dojdą w spokoju do jednolitej  jaźni.  

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka