Przed bodaj godziną pan Sasin przedstawił w telewizorze swoją "law story" (od ang. law - prawo) o uchwałach sejmowych. Powtarzał w kółko, że uchwały sejmowe są sprawą Sejmu i Trybunałowi Konstytucyjnemu nic do nich.
To prawda. Jednak w zakresie treści i skutków swoich uchwał Sejm RP nie ma dowolności. Tak jak każdy organ publiczny Sejm może tu stanowić na podstawie i w granicach prawa (Art. 7 Konstytucji RP).
Co do uchwał w sprawie wyboru sędziów - te zostały podjęte na podstawie ustawy o TK z dnia 25 czerwca 2015, oraz jej nowelizacji z dnia 19 listopada 2015. Oba te efekty działań ustawodawczych zostały zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego.
Ustawę z 25 czerwca zaskarżono dwukrotnie - 23 października i 17 listopada - a więc już po podjęciu w dniu 8 października 2015 uchwał sejmowych o wyborze sędziów TK. Oznacza to, że te uchwały podjęto w oparciu o prawo, które nie zostało do dnia podjęcia uchwał zakwestionowane.
Listopadową nowelizację tej ustawy zaskarżono do TK niezwłocznie po jej przyjęciu przez Sejm, a więc uchwały z dnia 25 listopada podjęto w w oparciu o przepisy ustawowe zakwestionowane przed podjęciem tych uchwał.
Ta różnica jest miarą "bezczelności uchwałodawczej". 8 października Sejm podejmował uchwały w oparciu o prawo w danym momencie nie zaskarżone (a PiS miał na to 2 miesiące czasu). Inaczej było 25 listopada - Sejm podejmował uchwały w oparciu o prawo zaskarżone (mimo że na jego zaskarżenie było ledwie tydzień czasu).
Oczywiście "bezczelność uchwałodawcza" jest kategorią polityczną, a nie prawną - ale zadowolenie bijące z twarzy pana Sasina jest w sensie etycznym co najmniej dziwne.
Trybunał Konstytucyjny będzie badał zgodność obu aktów ustawodawczych z Konstytucją. Dopiero z wniosków Trybunału w tym zakresie będzie się można odnieść do ważności uchwał - jako skutków prawa dobrego lub złego i po kolei naruszeń prawa dobrego (bo dobre prawo nie traci swej ważności, mimo że ktos je naruszył).
To odniesienie się może dotyczyć opinii o każdej z uchwał - wniosek o takie rozpoznanie dodatkowe złożyła Krajowa Rada Sądownicza.
Nieustannie przypominam, że chodzi o 10 uchwał, bo 8 października nie było głosowania nad pakietem sędziów, tylko każdą kandydaturę głosowano z osobna. Co ważne, każdy taki pojedynczy wybór uznawano 25 listopada za nieważny odrębną uchwałą. Nie ma więc złej uchwały pakietowej z 8 października, co z uporem podkreślił pan Sasin, jakby nie wiedząc co uchwalili jego partyjni koledzy.
Każda z 10 uchwał będzie więc badana z osobna "mędrca szkiełkiem i okiem", a nie, jak chciałby pan Sasin, krzepką dłonią ludowej sprawiedliwości, którą przedwczoraj Sejm wziął za swoją wytyczną (a co tam mędrkującym Trybunałom do ludowej sprawiedliości !)
Cały blok wynurzeń prawnych pana Sasina ma taki sens prawny i odniesienie do praworządności Państwa Polskiego jak utwór wokalno-instrumentalny "Zabawa na śniegu" z filmu "Love Story" (czyt. law story).



Komentarze
Pokaż komentarze (15)