Obłok Obłok
247
BLOG

Naród - władza - prawo (i Kornel Morawiecki)

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 6

Dzisiejsza Polska - suwerenem jest naród, a władza jest jego sługą.

Każda władza jest sługą - czyli ustawodawcza (sejm i senat), wykonawcza (rada ministrów i prezydent), oraz sądownicza (sądy i trybunały). Każda z tych władz służy narodowi w odrębnych aspektach, które jednak przenikają się wzajemnie.

Aby poszczególne organy władzy współdziałały w swojej służbie narodowi, ustanowiono coś takiego jak ustrój państwa.

Ustrój państwa o nazwie Rzeczpospolita Polska jest oparty o zasadę praworządności. Zasada ta określa warunki sprawowania służby narodowi przez organy władzy. Działają one wyłącznie na podstawie i w granicach prawa.

Oznacza, że organy władzy w wykonywaniu swojej służby podlegają PRAWU, albo inaczej, dobitniej - naszymi władcami w naszym imieniu rządzi Prawo.

Prawo jest formułą, więc nie może się zbiesić, chcieć się zaprzedać, czy dla utrzymania się przy władzy porzucić służebność narodowi - na rzecz opresyjnej nad nim dominacji..

To wszystko mogą jednak zrobić LUDZIE służący narodowi z jego wyboru - nadużywając udzielonego im mandatu.

Prawo reguluje i ogranicza sprawowanie władzy przez jej organy tak, aby te nie mogły zwrócić się przeciw suwerenności narodu.

To, że ludzie władzy nadużywają prawa lub je łamią, wcale nie oznacza, że prawo jest niepotrzebne, lub nie służy narodowi.

Także to, że obowiązujące prawo uwiera czasem wybrańców narodu wcale nie oznacza, że musi im być podporządkowane, by zapewnić komfort decyzyjny i dowolność działań.

Mój dom nie funkcjonuje tak jak chce gosposia czy kamerdyner, lecz według zasad, które ustaliłem.

Nasze Państwo, czyli instytucja służebna ojczyźnie i jej obywatelom, instytucja służebna naszemu wspólnemu domowi, musi się rządzić ustalonymi zasadami - zbiór tych zasad to właśnie Prawo.

Jest jeszcze prawo, które reguluje życie każdego obywatela - przepisami dotyczącymi nas bezpośrednio. Aparat Państwa to egzekwuje, ale to wcale nie znaczy, że jest ponad prawem.

Na aparat Państwa jest nałożone prawo inne niż na jednostki i inna jest zasada jego przestrzegania.

Jednostka może wszystko, czego prawo nie zabrania, organy władzy mogą tylko tyle, na co prawo zezwala i przewiduje. To ograniczenie wyraźnie uprzywilejowuje zbiór jednostek składających się na naród (społeczeństwo), dając nam większą inicjatywę i dowolność działań niż organom władzy.

W ten sposób zasada praworządności państwa służy wolności i suwerenności narodu, jeżeli tylko zechce ją egzekwować od rządzących (oraz zapobiegać dowolnemu kształtowania prawa przez rządzących dla ich własnej wygody).

Prawo służy narodowi, gdy trzyma w ryzach wyłonione przez naród organy władzy, a ludziom gwarantuje maksymalny zakres swobody (jak najmniej zabrania).

Nie wiem z jaką myślą zagrzmiał Kornel Morawiecki z mównicy sejmowej, mówiąc, że prawo jest złe, gdy nie służy narodowi. Nie sądzę, żeby był to warunek następstw - czyli że prawo nie służy narodowi, gdy nie służy władzy wybranej przez naród. Ergo - prawo jest złe, gdy nie służy organom władzy przez przyznanie im takiego zakresu swobody, jaki przysługuje obywatelowi, czyli wszystko, co nie jest zabronione jest dozwolone.

Przyznanie władzy ustawodawczej i wykonawczej nieograniczonego mandatu na kształtowanie prawa, w dodatku bez jakiejkolwiek kontroli ze strony władzy sądowniczej, byłoby de facto bezwarunkowym podporządkowaniem narodu decyzjom sejmu, rządu i prezydenta, a w praktyce decyzjom egzekutyw partii politycznych.

Z uśmiechem politowania rozważam taką możliwość i jej spodziewane skutki. Przeżyłem już podobne funkcjonowanie państwa polskiego - czyli czasy peerelu. Pamiętam sporo ludzi protestujących w różnych formach przeciw tej patologii ustrojowej, wśród nich pewnego niepokornego fizyka z mego uniwerku (którego wyautowano później na polibudę). Nazywał się Kornel Morawiecki.

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka