Zastanawiam się, co dokładnie oznacza formuła "sędzia składa ślubowanie wobec Prezydenta". Na pewno stroną czynną jest sędzia, zaś Prezydent bierną. Sędzia wypowiada rotę ślubowania i to jest decydujące - w końcu to akt sumienia sędziego, a nie Prezydenta.
Prezydent może wyłaczyć się i myśleć o niebieskich mogdałach, albo mieć uszy zatkane wacikami i nic nie słyszeć, może mieć oczy zakropione atropiną i nic nie widzieć - jednak ślubowanie bedzie ważne i skuteczne.
Skoro tak, a na pewno tak, to należy uznać za wystarczający całkiem przypadkowy i nieświadomy udział Prezydenta wobec faktu złożenia ślubowania.
W takim stanie rzeczy sędzia TK może udać się gdzieś, gdzie chwilowo znajduje się Prezydent i mając go w zasięgu wzroku wypowiedzieć rotę ślubowania. Niech to będzie w przytomności notariusza, który potwierdzi wykonanie czynności śłubowania w obecności Prezydenta.
Sprawa załatwiona.
Co w tym stanie rzeczy ma zrobić Prezydent, który za wszelką cenę nie chce dopuścić do złożenia ślubowania przez sędziego?
Nie pozostaje mu nic jak unikać pobytu w miejscach publicznych i zamknąć się w Pałacu, pod czujną strażą, która nie wpuści niechcianego sędziego, by ten, broń Boże, gdzieś na korytarzu, nie zaskoczył ślubowaniem przechodzącą Głowę Państwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)