Nie wiem na jaki mandat większościowy powołuje się obecna władza, gdy odnosi to do Narodu.
I.
W swobodnej części elekcji prezydenckiej kandydat Duda otrzymał niecałe 35 % głosów – w liczbie bezwzględnej było to niecałe 5 mln 200 tyś głosów.
W dogrywce kandydat Duda dostał znacznie więcej, bo ponad 50 % głosów (ok 8,5 mln głosów) – ale nie była to swobodna płaszczyzna wyboru. Wolę obywateli ograniczono do wyboru między dwoma kandydatami.
Na tym etapie elekcji wyborcy byli zmuszeni zrezygnować z wyboru pierwotnie wybranych wartości na rzec ograniczonej alternatywy.
Nikt nie wiedział i nie wie ilu z wyborców zagłosowało pozytywnie – czyli podzieliło pogląd kandydata Dudy na sprawy Rzeczpospolitej.
Nikt nie wie ilu głosowało na kandydata Dudę jako mniejsze zło. Wybór mniejszego zła wcale nie oznacza, że staje się ono automatycznie absolutnym dobrem.
Duda wygrał w dogrywce z Komorowskim, co wcale nie oznacza, że zagarnął wolę wszystkich Polaków (czy inaczej wolę Narodu, czy też ludu) dla modelu dobra, które chce czynić.
Kandydat Duda wygrał drugą turę wyborów - czyli wybór warunkowy. Warunek niesie prosty skutek– wybrany Prezydent musi realizować nie tylko to, co dało mu 35% głosów , czyli jego autorski projekt dla Rzeczpospolitej, ale patrzeć na elektorat „”dodatkowy”
Kolokwialnie rzecz ujmując:
Jędrusiu, bezwzględnie możesz powoływać się na wolą trochę więcej niż pięciu milionów Polaków. Cała reszta, która dała ci urząd (będzie tego dobrze ponad trzy miliony) oczekuje abyś ich słuchał (a nie narzucał im wolę pierwszyzny, która dała ci druga turę, lecz nie urząd).
Rozumiem, że trzy miliony głosów „ekstra” z drugiej tury współtworzy „naród Dudy” nieco na wyrost.
Jednak powyższe nie załatwia dalszej „liczby Narodu” – tych, którzy w drugiej turze nie zgodzili się z kandydaturą Dudy na prezydenta. Było to ok 8 mln ludzi. Ważne, ze jest w tym ponad 3 mln obywateli, którzy w warunkach otwartego wyboru nie głosowali na kandydata Komorowskiego, a dopiero w II turze wskazali jego jako mniejsze mniejsze zło niż kandydat Duda.
Najpierw nie byli za Komorowskim, później tak – więc może to nie całkiem niePolacy, ale jacyś jacy tacy? Cóż z nimi – od razu na Syberię, czy może jednak reedukacja do myśli Pana Prezydenta? Powyższe pytanie nie jest głupkowate – bo wszystko wskazuje, że Pan Prezydent nie przeedukuje swojej myśli na uwzględnienie racji tych obywateli.
Jeszcze trudniej jest z byciem Prezydentem tych „wszystkich Polaków”, którzy od początku głosowali zdecydowanie na Komorowskiego. Następne 5 mln. Wsłuchiwać się w ich racje i uwzględniać je choćby po części w wykonywaniu prezydentury? Jakże to może zmieścić się w pojmowaniu Pana Dudy ?
Zliczmy to wszystko w grubych cyfrach
5,2 miliona wsparło Dudę bezwarunkowo od początku (lud wspierający)
3,3 miliona wsparło Dudę warunkowo w II turze (lud do wysłuchania)
3 mln wsparły kontrkandydata Dudy warunkowo (lud do wysłuchania czy odrzucenia?)
5 (niespełna) mln wsparło kontrkandydata bezwarunkowo (lud do odrzucenia czy wysłuchania)
a oprócz tego ok. 16 mln obywateli (ok. połowy ludu, czy też Narodu), która milczała w czasie wyborów.
To nie jest tak, że Naród ma myśleć jak chce jego Władca, choćby ten został wybrany jakimś demokratycznym filtrem, To Władca ma myśleć jak chce Naród jakim jest - w swojej całości i zróżnicowaniu.
Władca może słuchać echa „swojej części” Narodu i postępować według tego co słyszy – jednak wtedy jest władcą tylko swojej części Narodu.
Drugą część rozważań – poświęconą legitymacji władzy ustawodawczej i władzy wykonawczej wyłonionej przez parlament opublikuję jutro bądź pojutrze,



Komentarze
Pokaż komentarze (21)