Parlamentarna większość nie ustaje w wierceniu dziur w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Nazywa to "ustawą naprawczą", choć w istocie jest to kolejna próba nowelizacji niektórych tylko postanowień tej, jakoby zupełnie niekonstytucyjnej, ustawy.
Co ciekawe - „naprawczość” nie dotyczy procedury wyboru sędziów Trybunału. Tu wszystko jest już "o kej" i nie wymaga zmian. Widać ten wrogi, niecny, pełowski Trybunał orzekł w tej sprawie wszystko po myśli nowej Władzy - no może poza drobiazgiem personalnym - ale to już przeszłość. Pozostała mała czkawka czy przeszkoda z trzema sędziami, ale jest już projekt walca, który przyjdzie i wyrówna
Od teraz Sejm będzie wybierał sędziów tak, jak stanowi ustawa, którą - w tym akurat przedmiocie - PO pogwałciło konstytucję. Gwałt gwałtem, ale ofiarę można molestować dalej - byle to robiła nowa większość parlamentarna.
Czego więc nowego chce od Ustawy z 25 czerwca 2015 obecna Władza?
Zacznijmy od dowcipasa. „Ustawodawcy” chcą obniżyć rangę urzędu Prezydenta RP, zdejmując z niego obowiązek i zaszczyt reprezentowania majestatu Rzeczpospolitej wobec ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Teraz sędziowie będą mieli ślubować wobec marszałka sejmu, a nie prezydenta.
Wredni ludzie powiedzą, że ten przepis ma ma charakter rozstrzygnięcia incydentalnego, w interesie jednej osoby.
Ma zwolnić prezydenta Dudę od wykonania orzeczenia TK, bo po wejściu w życie nowelizacji prezydent Duda, wzywany do dyspozycji ślubujących, wzruszy ramionami i powie - idźcie do Kuchcińskiego.
Marszałek Kuchciński wzruszy ramionami i powie - orzeczenie Trybunału dotyczyło prezydenta a nie mnie, piszcie na Berdyczów. - Wypnie się, by wszyscy jasno wiedzieli, gdzie mogą go pocałować.
(Na marginesie. Przedwczoraj (15 XII) wieczorem Pani Premier zgrzytnęła zębami, ale wypaliła na wstępie swego "orędzia", że orzeczenie TK zobowiązujące jej „golema” - pana A. Dudę - do przyjęcia ślubowania sędziów TK zostanie opublikowane w Monitorze Polskim (przez co nabierze mocy prawnej). Miał-że to być przełom – zdziwili się niezorientowani co do możliwego zakresu krętactw nowej Władzy? Pani Premier powiedziała, bo wiedziała, co po dwu godzinach trafi do sejmu - jako nowelizacja ustawy o TK - i jak to wyzwoli jej Jędrusia z prawnych ambarasów).
Zostawmy na boku duperele godne prowincjonalnego adwokaciny, ratującego klienta jak się da byle wybiegiem.
Spójrzmy, czego istotnie chce Władza od nowej ustawy.
Generalnie chce ubezwłasnowolnić Trybunał Konstytucyjny, nakładając na niego wzięte z polityki ramy funkcjonalne. Przede wszystkim odbiera Trybunałowi wybory procedur orzekania, co było jego dotychczasową prerogatywą. Od wejścia w życie nowelizacji to uczestnik postępowania ma dyktować Trybunałowi w jakim trybie będzie rozpatrywana skarga konstytucyjna.
Uczestnik postępowania to nie tylko skarżący niekonstytucyjność przepisu jakiejś ustawy, ale i reprezentant ustawodawcy.
Na mocy zmian art 44, art. 81 i art. 93 Trybunał będzie musiał procedować w takim trybie, jakiego zechce polityk z władzy ustawodawczej ( a czasem wykonawczej). Generalnie prowadzi to to sytuacji, że Trybunał właściwie w każdej sprawie wewnętrznej naszej Rzeczpospolitej będzie musiał orzekać z składzie trzynastu sędziów, co całkowicie sparaliżuje jego pracę. (Pisałem o tym we wczorajszej notce "Naprawa Trybunału, albo szewska pasja").
Narośnie góra spraw nierozpatrzonych, a sprawcy paraliżu będą judzić – po licho nam taki fujarski Trybunał ? !!!
Gdyby jednak i tak Trybunał miał coś orzec, to orzeczenie może zablokować 1/3 składu orzekającego - co jest już złamaniem nadrzędnej zasady prawnej, że rozstrzygnięcia sądowe zapadają zwykłą większością głosów sędziowskich.
Pomijam nieczytelne dla zwykłego zjadacza chleba krętactwa w zmianach procedury dowodowej - dość, że prowadzą do marginalizacji Trybunału na rzecz politycznego uczestnika postępowania.
Ostatnią zmianą, ( z tych o których mam cierpliwość pisać) jest ingerencja w wewnętrzne procedury Zgromadzenia Sędziów Trybunału.
Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest organem prawnym zapisanym w Konstytucji, który ma prerogatywę stanowienia o ustroju Trybunału. Ujmując rzecz po polsku i chłopsku - jest to organ, który decyduje co i jak ma się dziać w Trybunale i nic nikomu do niego. Władze ustawodawcze i wykonawcze proszę won.
Obecna Władza włazi w to w zwykłym politycznym celu, który ma zapewnić jej eksponentom decyzję o wyborze Prezesa i Wiceprezesa Trybunału.
Obecnej Władzy udało się znaleźć w środowisku prawniczym pięć osób godzących się na wybór na sędziów TK w kontrowersyjnej procedurze rozpoczynającej się od unieważnienia wyboru ich poprzedników . Środowisko prawnicze patrzy na te osoby z .. hmmm ... rezerwą, bo ogląda rzecz przez pryzmat materii prawnej, a nie przez instrukcje dla politycznych bluzgaczy.
Istotą planowanej ingerencji w kompetencje Zgromadzenia Ogólnego jest (poza innymi skutkami) zapewnienie tej piątce decydującego wpływu na wybór Prezesa i Wiceprezesa Trybunału. W istocie jest to powtórka nieudanej nowelizacji z listopada, tyle, że napisana inaczej.
Przypomnijmy - wtedy Władza chciała, żeby Zgromadzenie Ogólne przedstawiło Prezydentowi po trzech kandydatów (wcześniej było dwu) na wymienione stanowiska w Trybunale, a ten zgodnie z prerogatywą wybierze kogo chce. Teraz zasadę powtórzono przez jakiś wydumany. wymagany blok trzech sędziów, który żeby złożyć kandydaturę musi podać trzy osoby kandydujące. Idem per idem.
W dodatku innym przepisem próbuje się złamać poprzednią zasadę niejawnego głosowania na "szefostwo", choć w obszarze bezpośrednich zależności personalnych jest ona bezwzględnie konieczna, by zachować wszystkie warunki osobistej niezawisłości - także w strukturze wewnętrznej Trybunału.
To wszystko to nic przy istotnym novum zaproponowanym w nowelizacji. Otóż Trybunał ma mieć możliwość ponownego rozpatrywania spraw już wcześniej rozstrzygniętych. Dopisano na te okoliczność całkiem nowe dwa artykuły ustawy. Ta iście gówniarska próba złamania zasady ostateczności orzeczeń Trybunału - dyskwalifikuje proponowaną legislację ostatecznie.
Rzygać się chce na tę "próbę naprawy" i wyjścia z impasu konstytucyjnego. W imię małych interesów personalnych i w interesie bolszewizacji rządzenia krajem, dokonywany jest rozbiór praw Rzeczpospolitej i zaostrzanie politycznego kryzysu do ostateczności.
Zanim pojawił się projekt nowelizacji sporo rozmyślałem na czym będzie polegała "naprawa ustawy o TK". Jestem wielkim optymistą, więc oczekiwałem jakiegoś przełomu w myśleniu Władzy. Przy całym swoim optymizmie jestem też realistą i najchętniej poruszam się w obszarze twardych faktów, a nie pobożnych życzeń.
Dlatego przedwczoraj rano - na jakieś 12 godzin przed złożeniem w sejmie omawianej nowelizacji – napisałem dla niej następującą prognozę:
(notka “ Prawodajnia *Kuchcik I przyjaciele*”) cyt.: P.S. - Niewykluczone, że Prawodajnia wypiecze rumiany i chrupiący, na oko, kaczy kuperek nadziewany tłuczonym szkłem i da go sejmowi pod szeroką, choć pośpieszną degustację. Gdy opozycja zacznie pluć, to heroldowie PiS-u ogłoszą – wszyscy widzą, jaki ten kaczy kuperek jest rumiany i chrupiący, dostali najlepsze, a nieodpowiedzialnie wybrzydzają !



Komentarze
Pokaż komentarze (22)