Obłok Obłok
428
BLOG

Kukiści już kraczą, albo odcięta ręka

Obłok Obłok Polityka Obserwuj notkę 18

Kukiści zgłosili koniunkturalny projekt zmiany Konstytucji w zakresie mocowania sędziów TK. Koniunkturalny, bo będący pochodną kryzysu politycznego. U samego założenia pomysł jest obarczony błędem myślowym. 

Kryzys wywołali politycy swoją nieumiejętnością poruszania się w materii konstytucyjnej. Kukiści założyli, że skoro politycy czegoś nie umieją, to trzeba zmienić Konstytucję, żeby umieli. Rzecz w tym, że ugrupowania polityczne nie umieją wypracować porozumienia w obrębie ustanowionego prawa i żadna zmiana Ustawy Zasadniczej ich tego nie nauczy.

Jeżeli politycy nie potrafią się porozumieć w sprawie skutecznego wyboru sędziów TK zwykłą większością głosów sejmowych, to gdzie jest napisane, że osiągną to porozumienie w warunkach większości 2/3 głosów - wszak ta wymaga większego poziomu porozumienia. 

Skutek podniesienia wymogu większości może być tylko jeden - skłócony Sejm nie będzie wyłaniał nowych sędziów Trybunału i instytucja ta powoli  umrze śmiercią naturalną. Ciekawe, czy to jest intencją kukistów?

Wątpliwości wzmaga kierunek rozwoju tej inicjatywy konstytucyjnej. Otóż w myśl rozszerzonej koncepcji wprowadzenie nowych zasad wyboru sędziów miałoby unieważnić, z mocy prawa, dotychczasowe mandaty sędziowskie. 

W dwa miesiące po wprowadzeniu w życie nowego zapisu Trybunał Konstytucyjny pozostałby bez obsady sędziowskiej i zachodziłaby konieczność wyboru kompletu nowych sędziów. Wystarczy konsekwentna obstrukcja 154 posłów i żaden wybór nie dojdzie do skutku (większość 2/3 pełnego składu sejmu  to 307 głosów).

Taka obstrukcja utrupi Trybunał całkowicie i momentalnie - pozostanie po nim szyld na budynku i puste zapisy w Konstytucji. 

Któż zaręczy, że ugrupowanie chcące zmarginalizować Trybunał (konkretnie PiS) nie zechce wykorzystać tej możliwości? Pytany o to przedstawiciel kukistów odparł, że wykluczyłoby to współpracę partii Kukiz15 z Prawem i Sprawiedliwością przy kolejnych "naprawach" Konstytucji.

Odpowiedź niby logiczna, ale oznacza tylko jedno - proponowana obecnie zmiana Konstytucji jest koniunkturalną i ryzykowną zagrywką polityczną, a nie próbą naprawy porządku prawnego Rzeczypospolitej, bo opiera się na domniemanych zachowaniach PiS - u a nie na sile prawa.

Pomstujący na partiokrację kukiści wchodzą w to błoto nierozważnie i z widmem porażki. 

Scenariusz jest następujący. 

Gdy dojdzie do wyboru sędziów Jarosław Kaczyński ogłosi, że - wobec aktu woli tak fundamentalnego dla praworządności państwa  - sięga po najwyższy stopień demokracji. Władze PiSu przy wyborze sędziów zniosą dyscyplinę partyjną! 

Patrząc niewinnie we frajerskie oczęta Kukiza lider PiSu doda, że wychodzi tym samym naprzeciw ideałom kukistów, którzy za zasadę mają niezależność posłów od decyzji egzekutyw partyjnych.

Dojdzie do do głosowania

 - za kandydatem  A, który ma konsensualne poparcie całej opozycji. odda głosy 80 posłów PiS - ale 154 będzie głosować - zgodnie z sumieniem -  przeciw temu kandydatowi. Ten przepadnie. Podobnie będzie z kandydatem B - wesprzego innych 80 pisowców, a inna grupa 154 będzie przeciw, więc na śmietnik... i tak dalej, do wyczerpania i odrzucenia wszystkich kandydatur. 

 

Może być jeszcze weselej. W kolejnych głosowaniach PiS "przepuści" do mandatów dziesięciu, powiedzmy, sędziów. Kompletu nie będzie, Trybunał w takim składzie nie będzie mógł czegokolwiek orzec, ale będzie... 

Błaszczak podejdzie do Kukiza i powie -  sorry, Paweł, tak wyszło przy zastosowaniu twoich ukochanych reguł demokracji poselskiej. Nie pękaj, może następnym razem wyjdzie lepiej. 

***

Jedyną możliwością uporządkowania kryzysu jest wyrwanie TK  ze szponów politycznych - raz i na zawsze. Jest to dość proste, gdy zdecydowani jesteśmy sięgnąć po zmianę Konstytucji.

Wystarczy powołać niezależnie ciało w ramach władzy sądowniczej - nazwijmy to Naczelną Radą Sędziowską, składającą się z sędziów obu Trybunałów i obu Sądów Najwyższych. 

Byłby to organ zbierający się wyłącznie do uzupełniania składu  w miarę wygasania kolejnych mandatów sędziowskich w tych czterech organach władzy sądowniczej, a robiłby to w myśl własnego regulaminu, co najwyżej przedłożonego sejmowi do akceptacji.

Należałoby też rozważyć przyznanie takiemu ciału inicjatywy ustawodawczej, wykonywanej wspólnie z Krajową Radą Sądownictwa - w przedmiocie ustaw dotyczących sektora władzy sądowniczej. 

***

Daję  sobie  odciąć  rękę, że taka propozycja nie uzyska akceptacji obecnych sił politycznych - w tym nawet kukistów. Jej realizacja oznacza bowiem faktyczne wprowadzenie w życie  zasad ustroju opartego na podziałe i równowadze - między władzami ustawodawczymi, władzami wykonawczymi i władzą sądowniczą.

Jest to co prawda zapisane w konstytucji - ale politykom wydaję się, że  ich podstawowym celem jest oparcie władzy  na dziurach wyszarpanych  w prawie - i w tej drodze zawłaszczenia wszystkich organów państwa przez rządzące ugrupowania polityczne (lub koniunkturalne konfiguracje).

Politycy utrwalają dogmat dominacji polityki nad prawem z kadencji na kadencję, bez względu na to jakie partie akurat ustanawiają większość rządzącą. Wyrywają sobie pałeczkę tej sztafety łamania praw Rzeczypospolitej, a to co nadszarpną poprzednicy, następcy rodzierają zupełnie. 

Zdecydowane oddzielenie władzy sądowniczej od politycznie zarządzanych organów ustawodawczych i wykonawczych utrudniłoby ten ciąg destrukcji - ale na to obecni "wybrańcy narodu" się nie zgodzą. Politycy zachowują swój imperatyw psucia fundamentu prawnego Państwa - choć jako zasłonę dymną podejmują się reform praw (byle w swym skutku nie udaremniały ich metod wykonawczych - niszcycielskich dla porządku prawnego, Co najwyżej mają niszczycielstwo ułatwiać ).

Okazuje się, że robią to nawet ci, którzy dopiero teraz - jako nowa siła - współdecydują o państwie. Reguła krakania wśród wron zwycięża - jak widać -  nawet najszczytniejsze ideały.

 

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka