74 obserwujących
1376 notek
1171k odsłon
  906   0

"Teściowie", komedia i tragedia

Właśnie do kin wszedł film pt. "Teściowie", wyreżyserowany przez Kubę Michalczuka, do scenariusza Marka Modzelewskiego. I miała to być komedia, a najczęściej jest tragedia, interesująca.

I: odbywa się wesele, tylko, że nie ma państwa młodych, bo zrezygnowali z przysięgi... i ponoć cierpią, każde samotnie. A tu wszystko opłacone, bo i lokal i orkiestra, nie mówiąc o jedzeniu i piciu. Zresztą i podróż poślubna jest opłacona, na Bali.

Goście się też zjechali, więc rodzice niedoszłego pana młodego, czyli Małgorzata /Maja Ostaszewska, świetna, prawdziwie apodyktyczna/ i Andrzej /Marcin Dorociński, rewelacyjny w każdym aspekcie/, na których spadła organizacja, bo byli przy kasie, muszą sobie jakoś poradzić. Także z rodzicami niedoszłej panny młodej, czyli z Wandą /Izabela Kuna, prawdziwie wredna/ i z Tadeuszem /Adam Woronowicz, niby dobroduszny, z zabawnym wschodnim akcentem/.

I czego tam nie ma, aż strach się bać...

Świetne, klimatyczne, zdjęcia w tym filmie wypracował Michał Englert. Natomiast energetyczna muzyka, to praca Jerzego Rogiewicza. Ale są tu też światowe przeboje.

Film "Teściowie" jest obrazem wrogości, braku możliwości dogadania się czy różnic, które są nie do przeskoczenia, nawet dla dobra własnych dzieci. Teściowie walczą z teściami, a dzieciom też trudno ich wszystkich - choćby - polubić. Dramat.

Komedia i tragedia, polana wspólnym - dobrym - sosem, więc jest zajmująco.



















Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura