Kolejny raz, na niesienie pomocy w górach, przeznaczono mniej pieniędzy w budżecie MSWiA.
W 2010 r. TOPR ma otrzymać 3,3 mln zł, a GOPR 5,7 mln zł.
W ubiegłym roku było odpowiednio: 3,5 mln i 6,3 mln zł, co z trudem wystarczyło na pokrycie kosztów, takich jak: pensje ratowników zawodowych, utrzymanie stacji ratunkowych i śmigłowca, w przypadku TOPR.
Pod koniec roku, jak twierdzą GOPR-owcy, zabraknie im pieniędzy na paliwo do samochodów, a nawet na środki opatrunkowe.
Gdyby nie ochotnicy, którzy z pasji działają za friko, byłoby jeszcze gorzej.
Najśmieszniejsze, ale i tragicze jest to, że przed przyznaniem funduszy, pierwszy raz rozpisano konkurs na ratownictwo górskie, chociaż z góry było wiadomo, kto musi wygrać. Podobno, takie są przepisy. A zatem, zamiast je zmienić, a był na to czas, rozpisano konkurs, który kosztował.
Jakoś dziwnie się to kojarzy z ministerstwem głupich kroków z "Latającego Cyrku Monty Pythona".
Inne tematy w dziale Polityka