Byłam w kinie, na filmie "Sherlock Holmes", wyreżyserowanym przez Guy'a Ritchie.
Idąc zastanawiałam się, czy warto, bo przecież już wiele wersji opowiadajacych o słynnym Holmesie, widziałam.
Było warto.
W tym filmie został złamany stereotyp, sztywnego, aż do bólu, detektywa z fajką.
Ten Sherlock jest pełnym uroku, niezwykle inteligentnym, abnegatem. Gra go Robert Downey Jr i robi to z wdziękiem podobnym do tego, jakim postacie przez siebie grane, obdarzał kiedyś Tony Curtis.
W filmie są świetne zdjęcia, szczególnie mrocznego Londynu. We wnętrzach jest dbałość o szczegóły, porównywalna do tej, którą zauważyłam w malarskiej wręcz ,"Dziewczynie z perłą". Kamera operuje czasami zaskakująco, niespodziewanymi najazdami.
Jest, również ciekawa muzyka, która ma swoje tempo, zmieniające się w zależności od rozwoju akcji.
W "Sherlocku Holmesie" jest klimat, zagadka, ciekawe obrazy, kawał kina akcji i nienachalny humor.
Czy to przełoży się na Oscary, trudno powiedzieć. Dziś króluje "Avatar". Tyle kosztował, że trzeba go promować.
Życzę rezyserowi i ekipie, która brała udział w realizacji "Sherlocka Holmesa", aby jednak coś uczknęli z "tortu". Choćby za reżyserię, zdjęcia, scenografię, muzykę czy rolę pierwszoplanową.
Póki co, rozdający Złote Globy, zauważyli Downey'a.
Inne tematy w dziale Kultura