Zagotowało się w Salonie i nie tylko. Premier Tusk nie chce kandydować w wyborach prezydenckich.
PiS, ręka w rękę z SLD, krytykują premiera, twierdząc, że stchórzył. Zapominają przy tym, że jego przewaga nad innymi kandydatami była wciąż znaczna.
Dlaczego premier podjął taką decyzję? Twierdzi, że chce realnej władzy, a nie tylko honorów.
Premier zdaje sobie sprawe, że po jego ewentualnym wyborze na prezydenta, w Platformie mogłaby nastąpić walka o przywództwo. Chyba, również dlatego zrezygnował.
Kto teraz mógłby kandydować z ramienia PO?
Grzegorz Schetyna twierdzi, że naturalnymi kandydatami są, Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski.
Ale jest ktoś, kto mógłby być może trochę nienaturalnym kandydatem, ktoś kto od pewnego czasu jest cichym doradcą premiera. Panowie, podobno nawet się zaprzyjaźnili. A G.Schetyna kiedyś publicznie powiedział, że takich ludzi w Platformie potrzeba i jego członkostwo byłoby jej wzmocnieniem.
Obecnie bezpartyjny, ale być może do czasu: WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ.
Oj, to byłoby dopiero trzęsienie ziemi, bo rekomendowany przez PO zebrałby jej elektorat, a również ten lewicowy i reszta kandydatów zostałaby "załatwiona" już w pierwszej turze.
Zaczyna być ciekawie.
Inne tematy w dziale Polityka