Jaki poseł Palikot jest, każdy widział i widzi.
W Sejmie i poza nim, urządzał pokazówki z gadżetami czy piciem wódki.
Prezydent i jego "ułomności", to motyw przewodni jego wypowiedzi. Często na granicy dobrego smaku.
Zawsze, jednak Platforma potrafiła wytłumaczyć takie zabawy posła.
Zresztą, wybryki posła Palikota sprawiały, wiele razy, wrażenie omówionych w Platformie, bo następowały wtedy, kiedy trzeba było odwrócić uwagę od innych spraw.
Teraz, jednak poseł ruszył "swojaka", jednego z kandydatów w prawyborach w PO, Radosława Sikorskiego. I za to grozi mu, podobno wyrzucenie z partii.
Palikot twierdzi, że w takiej sytuacji marszałek Komorowski zrezygnowałby z kandydowania w prawyborach. A to mogłoby oznaczać, że przesłanki na kandydowanie marszałka Komorowskiego były bardzo płytkie, bo po części oparte na pozycji posła Palikota w partii.
Niepotrzebne są takie przepychanki, nieprzemyślane wypowiedzi /patrz Sikorski czy Palikot/ i dziwne deklaracje.
I to w chwili, gdy PiS przygotowuje się do podboju kosmosu. A przecież, pewne doświadczenia już ma, choćby z zawładnięciem Księżyca. Może Ziemia dzięki temu będzie mniej narażona na zainteresowanie.
Platformie zalecam, aby swym "karnawałem" nie ułatwiała zadania przeciwnikom politycznym.
Inne tematy w dziale Polityka