Wyczyny posła Palikota mogły kiedyś zaskakiwać. Obecnie, tylko Palikot spokojny i zrównoważony, mógłby jeszcze szokować.
W partiach są różni ludzie, ale wszystkich członków obowiązuje lojalność i jednak pewne podporządkowanie zdaniu większości. Jeśli ktoś na siłę się wyrywa z blazeństwami, bo uważa, że nie musi liczyć się z kolegami, to powinien wystąpić z partii.
Mówiono, że poseł Palikot spełniał czasami pożyteczną rolę dla Platformy, gdy trzeba było jego wyczynami odwrócić uwagę od innych problemów rządzących. Możliwe. Ale dziś, rozpasanie i często brak samokontroli u posła, działa na niekorzyść partii. Zresztą i poseł Palikot traci. Powinien zauważyć, że zraził do siebie najbliższych mu, lubelskich wyborców.
Skądinąd inteligentny poseł Palikot robi z siebie błazna, bo pewnie to lubi. Dobrze, jeśli będzie to robił na własny rachunek.
A jeśli nie, to wyjściem byłoby założenie partii komików, na wzór tej z Islandii. A takich w naszym Parlamencie i poza nim, nie brakuje. Choćby: Nelly Rokita /w każdym wystąpieniu/, Stefan Niesiołowski /brutal od porno-grubasów/, europoseł Czarnecki /onegdaj ścigany przez paparazzich/, europoseł Migalski /ostatnio cowboy/, poseł Wenderlich /dowcipaśny, były skrzypek o.Rydzyka/, były premier Miller / dobrze zaczął, ale słabo skończył/, poseł Stefaniuk /wierszokleta z humorem pszenno-buraczanym/ czy pląsający poseł Kłopotek.
"Przypadków" jest wiele.
I, jak tak się głębiej zastanowić, to większość naszych polityków ma błazeńskie wyczyny na swoim koncie i trudno powiedzieć, kto by się ostał, poza "partią" Palikota.
Inne tematy w dziale Polityka