Po wczorajszych deszczach i burzach wreszcie się ochłodziło. Na termometrze mam 22 stopnie, wieje lekki wiatr i jest przyjemnie.
Wczoraj było piekło. Dlatego z niedowierzaniem patrzyłam na to, co wyczyniał na jednej z platform parady EuroPride 2010, niejaki poseł Kalisz. "Tańcował". A, przecież jest to mężczyzna "słusznej" budowy ciała.
Choć nie powinno mnie to dziwić, bo już wcześniej widziałam go w tym "stanie".
Kiedy byłam w 2005 r. na prawyborach we Wrześni, spotkałam tam też posła Kalisza. Chciał się wtedy bratać. Również ze mną. Podszedł do mnie i powiedział: Cześć, Rysiek jestem. Po krótkiej rozmowie pognał, aby po chwili znaleźć się już na jednej z estrad umieszczonych na Rynku. Tańczył /na sąsiedniej estradzie tańczył przewodniczący Lepper z dwiema Cygankami/.
Ryszard Kalisz musi być koneserem tańca, skoro 37 stopni ciepła nie potrafiło go powstrzymać.
W tym mógłby się zatracić:
Inne tematy w dziale Polityka