maia14 maia14
1006
BLOG

Fibak - "hodowla"...

maia14 maia14 Polityka Obserwuj notkę 27

Mamy aferkę obyczajową, bo oto ikona sportu - b. tenisista Wojciech Fibak - dał się sprowokować dziennikarce tygodnika "NIE", po czym materiał z tego wydarzenia został puszczony... we "Wprost". Historia skrótowo wyglądała tak:  dziennikarka znajduje kontakt do Fibaka i przedstawia się, jako miła pani, która szuka "cennych" kontaktów. On na to, że bardzo proszę..., bo pani jest inteligentna i miła, a on zna miłych starszych panów, którzy chętnie... itd.

Kiedy sprawa wypływa, Fibak mętnie się tłumaczy, że on działał - tak - tylko z dobrego serca, a nie dla kasy. I można mu nawet uwierzyć, boć jest osobą majętną. Tylko, po co było mu bawienie się w swatkę?

Czasami wchodząc w różne miejsca informacyjne, choćby na portale, widać, jak lansowane są niektóre panie, które znane są z tego, że są znane. I nawet pisze się o nich: gwiazdy.  Jedną z nich jest pewna - niby - modelka, która podobno miała - kiedyś - w Polsce chłopaka, ale przez Fibaka poznała bogatego Francuza i wyszła za niego za mąż. Później mężowi załatwiła /?/ jakieś dwa kontrakty, na których i sama zarobiła, dzięki czemu przy rozwodzie nie musiała liczyć na alimenty i do dziś może nie pracować oraz żyć z procentów. Jednak... w pewnym momencie zaświtała jej idejka, żeby może zostać aktorką, więc zaprzyjaźniła się / w jakiś sposób/ ze znanym polskim aktorem, chyba sądząc, że on załatwi jej role do zagrania. I niby był ślub, ale nie było ról, bo małżonek albo nie mógł, albo nie chciał wdawać się w protekcję. Czyli co? Rozwód. Tylko...  ostatnio ta pani stwierdziła, że ślubu nie było, więc nie ma kto się rozwodzić... Uff, skomplikowane było życie tej "gwiazdy".

Wojciech Fibak powiedział w rozmowie z dziennikarką-prowokatorką, że są tacy /mili/ panowie, który wolą "nieprofesjonalistki"... i pewnie powiedział prawdę, tylko można też wysnuć wniosek, iż są i inni panowie, a mianowicie tacy, którzy hodują sobie panie, czy to jako przyjaciółki, czy nawet przyszłe żony, tak dla siebie, jak i kolegów.  A związki te, jakoś dziwnie szybko się kończą. Bo pewnie - ten czy inny - materiał się zużywa.

A Fibak? Cóż, świetnie kiedyś grał w tenisa.  Intelektualistą nigdy nie był, bo też - jak to u sportowców często bywało i bywa - na inny rozwój  brakowało mu czasu. Ale zarobił kasę i zaczął brylować w środowisku artystycznym oraz celebryckim. Możliwe, że niosło to pewne uwarunkowania, jak np. popieranie się, a nawet wzajemne  organizowanie sobie życia. Tylko... ta ostatnia wpadka raczej kumpli Fibakowi nie przysporzy, ponieważ rzucił się na "towar"  podrzucony i niesprawdzony. I teraz koledzy mogą zacząć się zastanawiać, jak to wcześniej bywało i czy nie kupowali kotów w workach, narażając swoje reputacje, a nawet zdrowie.

maia14
O mnie maia14

"Uśmiech wędruje daleko"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka