Rzeź wołyńska była niewyobrażalnym okrucieństwem i nie da się tego zakłamać. Ludność całych wsi ginęła, tylko dlatego, że ich mieszkańcy byli Polakami. To były zbrodnicze czystki etniczne.
Polski Sejm pracował nad uchwałą upamiętniającą 70-lecie zbrodni wołyńskiej... i targowano się o słowa. W ostateczności przegłosowano, że nie będzie w niej ludobójstwa, a znajdą się jego znamiona.
Polską racją stanu jest, aby Ukraina znalazła się w strukturach UE, bo w innym wypadku, wciąż będzie trzymana w szachu przez Rosję, a to nie byłoby korzystne dla naszego bezpieczeństwa. Jednak, jak każdy kraj aspirujący do struktur unijnych, musi spełnić sporo warunków, jak i pewne sprawy naprawić. Polska, granicząca z Ukrainą, może być jej przewodnikiem, ale nie za cenę zakłamywania historii.
W niedzielę polski prezydent leci do Łucka, aby m.in. pomodlić się za ofiary zbrodni. Na tych uroczystościach nie będą - jednak - obecni oficjalni przedstawiciele Ukrainy. To, jak się to ma do rozliczenia ze wspólną historią? Chyba Ukraińcy jeszcze nie przerobili swoich win. Zbyt mało determinacji i odwagi.
Nam już się sporo udało, z tego, co Ukraińcy mają dopiero przed sobą. Dojrzeliśmy do rozliczenia się z własnymi winami, choćby w przypadku Jedwabnego, kiedy to polski prezydent miał odwagę, aby przepraszać za zbrodnię na ludności pochodzenia żydowskiego. Dziś prezydent Janukowycz nie ma jej nawet tyle, aby wziąć udział - wspólnie z prezydentem Komorowskim - w mszy, w katedrze w Łucku, żeby tylko upamiętnić ofiary... Spora droga przed Ukraińcami.
Inne tematy w dziale Polityka