Okazuje się, że ubojem rytualnym stoją polskie stosunki np. z Izraelem. Na nic wspólne posiedzenie rządów obu krajów w Jerozolimie, na nic wizyty na najwyższym szczeblu państwowym, gdy ubojem zwierząt można wszystko zniweczyć. Krucha ta współpraca.
W Polsce zakaz uboju rytualnego działa już od ok. roku i specjalnych emocji nie wzbudzał, dopiero ostatnie sejmowe podtrzymanie go, doprowadziło do gigantycznego rozgrzania - szczególnie - u społeczości żydowskiej: w USA, w Izraelu oraz pośród wspólnoty... zamieszkującej w Polsce. I Polska - w pewnym stopniu - została poddana szantażowi, co mnie się nie podoba. Nasz kraj jest suwerenny i ma prawo stanowić własne prawodawstwo.
A, jeśli chodzi o ubój dla wspólnot religijnych, działających na terenie Polski, to wg wielu prawników, a także ministra Boniego, ustawa - z 1997 r. - o stosunku państwa do gmin wyznaniowych, umożliwia owym gminom ubój rytualny, na potrzeby własnej wspólnoty religijnej. A jeśli tak, to w czym problem? Chodzi eksport mięsa, pochodzącego z uboju rytualnego. I na to, ustawa zakazująca tegoż uboju w Polsce - rzeczywiście - nie zezwala. Ale, to przecież tylko kasa...
Straszenie Polski jakimś "wykluczeniem", jest bezsensowne. Boć, przecież nas nikt - za friko - nie wspomaga, wszystko co uda się zbudować jest naszym własnym dziełem. Prócz tego, jesteśmy dosyć sporym krajem europejskim, który jest członkiem UE i nikt nas nie będzie bojkotować - za ubój - w jej strukturach. No i warto pamiętać, że takie kraje europejskie, jak Szwajcaria, Szwecja czy Norwegia, również zakazały uboju rytualnego u siebie i wciąż dobrze się mają. My też przeżyjemy tę ostatnią zadymę. A złym jej efektem może być jedynie, wzbudzenie - w niektórych - niechęci do tych, którzy ją wywołali. Byłoby szkoda...
Inne tematy w dziale Polityka