Uniósł się był - wczoraj - prezes Kaczyński na termin organizacji Szczytu Klimatycznego w Warszawie, bo jego obrady mają przypaść na dni od 11 - 22 listopada 2013 r. Widać, że gdy pan Prezes świętuje - wraz z "prawdziwymi patriotami", w tym z "dorodną" kibolską młodzieżą - to nie życzy sobie odwiedzin gości ze świata.
W Polsce już raz odbył się Szczyt Klimatyczny, a było to w 2008 r., w Poznaniu. Zjechało wtedy ok. 10 tys. osób. Gościliśmy też 190 delegatów z państw członkowskich ONZ. I przeżyliśmy. Jednak, od tamtego czasu, trochę się u nas zmieniło, bo choćby Święto Niepodległości, niektóre środowiska zaczęły wykorzystywać do bieżącej walki politycznej... z legalnie wybranymi władzami kraju.
Na dziś, pan Prezes podnosi problem, iż 11 listopada - na warszawskich ulicach - mogą zetrzeć się zaprzyjaźnione z nim grupy "patriotyczne", z jak stwierdził: "elementem awanturniczym" z zewnątrz /alterglobaliści/. I rzeczywiście może tak być, że krajowi awanturnicy będą mieli zagraniczną konkurencję. No i pan Prezes już dziś, winą za taki - ewentualny - przebieg wydarzeń obarczył władze kraju.
Tyle, że termin tegorocznego Szczytu został ustalony 5 lat temu, przez organizatora, czyli Sekretariat Konwencji Klimatycznej /UNFCCC/. I dotąd nie był oprotestowywany. Kto wtedy mógł przewidzieć, iż każde Święto - czy uroczystość państwowa - w Polsce, będą dobrym pretekstem dla "wzmożonych patriotów", do wywoływania burd czy niestosownego zachowania /patrz cmentarze/? Trzeba było myśleć i przewidywać wcześniej..., bo dzisiejsze obawy, to spóźniony zapłon.
Inne tematy w dziale Polityka