Sytuacja w Egipcie jest pokłosiem rewolucyjnych ruchów, które opanowały region Afryki Północnej. Zaczęło się od Tunezji i poszło... Dziś w żadnym z krajów, w których - podobno - miała zapanować demokracja, nie ma stabilności i pokoju. Ba, nawet trudno powiedzieć, kto jest kim, albo kto z kim walczy.
Egipt za rządów Mubaraka był dosyć stabilny, bo też mocno finansowany przez Amerykanów. Mubarak - człowiek armii - długo cieszył się władzą, ale lud na fali protestów społecznych w innych krajach regionu, miał dosyć autorytarnych rządów i bogactwa tylko dla swoich. Wyszedł na ulice i nie było odwrotu, armia musiała zgodzić się na odsunięcie satrapy od rządzenia oraz na rozpisanie wyborów. Tylko... chyba nie przewidziano, iż do rządzenia może się, aż tak mocno wmieszać Bractwo Muzułmańskie, które miało w planach narzucenie Egipcjanom dyktatury religijnej. A to nie podobało się zwykłym ludziom, jak i wielkiemu - zagranicznemu - sponsorowi, który nie tak się umawiał... No i znów w Egipcie nastąpiło zawirowanie i ponownie armia - jawnie - przejęła władzę. Lecz teraz sytuacja jest różna od tej po Mubaraku, bo nie ma jasności, kto kogo broni, a kto jest agresorem. Wszystko to może prowadzić do wojny domowej, podobnej do tej w Syrii. A to dla Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu może być materiałem wybuchowym, o wielkiej sile rażenia.
Tu i ówdzie można usłyszeć głosy, że Unia Europejska nie wie, jak się zachować w nowej np. egipskiej sytuacji. Bo też jest to trudna sprawa. Można mediować międy stronami, co też jest czynione, ale - podobno - to zbyt mało. A z drugiej strony, jeśli już któryś z urzędników unijnych konkretnie oceni sytuację..., to można usłyszeć i takie opinie, że Europejczycy nie rozumieją sytuacji w regionie, więc lepiej niech nie zabierają głosu. Pomylenie z poplątaniem. Choć może nie, może od UE wymaga się tylko pomocy dla działań innych, choćby w postaci "mięsa armatniego" czy pomocy militarnej bądź humanitarnej. Tyle, że jak po akcji przyjdzie do "zatankowania", to inni będą ładować swoje "baki". Taka sojusznicza - świecka - tradycja. Zatem, może lepiej się - póki co - nie wyrywać..., boć przecież "Wielki Brat" - podobno - czuwa /nawet będąc na wakacjach/ i pilnuje swoich interesów.
Inne tematy w dziale Polityka