Porobiło się. We wrześniu - w Warszawie - miały się odbywać zwarte mainifestacje, przeciwko jednemu wrogowi: Tuskowi. A teraz normalna "samowola".
"Solidarność" chce protestować i maszerować, ale pod nią podwiesza się "przesiębiorstwo" red. Sakiewicza. Leszek Miller twierdzi, że wszędzie tam, gdzie walczy się o prawa pracownicze, to on widzi i siebie i swoich ludzi. Na to Sakiewicz: ja go wywiozę, a potem będę manifestować. W tej sytuacji prezes PiS wydał oświadczenie, że w takim zgromadzeniu, to ani on, ani jego ludzie nie wezmą udziału. Zresztą wiadomo, że szykuje mu się wrześniowa impra - w rocznicę marszu w "obronie" TV Trwam, o. Rydzyka - więc nie będzie się rozdrabniać.
No i jeszcze dał głos Zbigniew Ziobro, który apeluje do prezesa PiS o spotkanie i szczerą rozmowę. Tylko, pan Prezes pomny możliwego - znów - piskliwego głosu europosła, może nie dać się skusić. W końcu, każdy ma swoją granicę wytrzymałości... na decybele.
W tych okolicznościach, raczej nie będzie porozumienia opozycji i jej przybudówek, co do wspólnego - wrześniowego - okazywania gwałtownych uczuć premierowi Tuskowi. Wielu tam chce zagrać na własną nutę, choć nie całkiem solo.
Polski wrzesień - pod względem politycznym - zapowiada się całkiem kabaretowo.
Inne tematy w dziale Polityka