Gdy posłowie PiS postanowili nie brać udziału w głosowaniu sejmowym nad nowelą budżetu państwa, pojawiło się pytanie: dlaczego? Przecież dali się wystawić w wyborach, uzyskali mandaty, a teraz mają skutecznie pracować. Łaski nie robią, bo są bardzo godziwie wynagradzani, na co łoży: pani, pan... czyli społeczeństwo.
Posłowie PiS uciekli od głosowania, a - w godzinach swej pracy - składali wieńce, namawiali się, aby w końcu pobiec pod siedzibę premiera, żeby mu nagadać, choć w powietrze, boć przecież on był w Sejmie. Pomylenie z poplątaniem.
Na mównicy ulicznej wystąpił sam prezes Kaczyński, który stwierdził, że w Polsce nie ma prawdziwej demokracji. Wyjaśnił też, dlaczego on jego ludzie nie przebywają w Sejmie. Otóż - podobno - dlatego, że ci którzy w nim pozostali są w opozycji, ale wobec: "Prawa i Sprawiedliwości". Straszne. Jak mogą? W końcu to są zbawcy.
I teraz, w tych dramatycznych okolicznościach, trudno sobie nawet wyobrazić, jak będzie wyglądał powrót pana Prezesa i jego ludzi do miejsca, w którym - wciąż - tak wielu "brzydali-opozycjonistów" pracuje. Może zupełnie przestaną się tam pojawiać i zrezygnują ze swych diet poselskich. Choćby dla zdrowia psychicznego.
Należy też nadmienić, że posłowie, którzy nie opuścili swego miejsca pracy, chwalili się dziś, że wyjątkowo przyjemnie i spokojnie im się pracowało, gdy w ławach... nie zasiadali koledzy z PiS. Nie doceniają tej zbawczej siły.
A nowela budżetu przeszła. I, jak to się mówi: nieobecni nie mają racji.
Inne tematy w dziale Polityka