Trwa wojenka polityczna między PO a PiS. Co znajduje swoje odzwierciedlenie - również - w sondażach. I bywa prawie równo, a potem mamy gwałtowny odskok, jednych albo drugich. A SLD czekał... i się doczekał, bo notuje coraz wyższe poparcie. Ostatnio ok. 12 %.
Gdy w 2005 r. - w wyniku wyborów - PiS "wziął" i rząd i prezydenta, Sojusz był w odwrocie. Zresztą z własnej winy, bo przez arogancję i pazerność swoich działaczy partyjnych. Żeby trwać i nie spaść poza główną scenę polityczną musiał się posiłkować - przed wyborami samorządowymi w 2006 r. - sojuszem z: SDPL, Partią Demokratyczną i Unią Pracy. Powstał LiD, który później "obskoczył" także wybory parlamentarne - w 2007 r. - i to z niezłym wynikiem 13,15 %, co dawało 53 mandaty poselskie. Jednak już wtedy politycy SLD uważali, że koalicjanci /a szczególnie SDPL - 10 mandatów/ wwieźli się do Sejmu na plecach Sojuszu.
Dziś nie dziwi, że SLD nie chce iść do eurowyborów w koalicji z tzw. Europą Plus. Bo, jeśli badania sondażowni są wiarygodne, to Sojusz może samodzielnie powalczyć o mandaty. A przewodniczący Miller i inni... zapewne wciąż uważają, iż na dzieleniu się SLD źle wychodził, więc w koalicję nie wejdą. A przynajmniej w tych najbliższych wyborach, bo przed przyszłorocznymi - jesiennymi - wyborami samorządowymi, punkt widzenia może się jeszcze zmienić. Dlatego furtka do porozumienia nie została zatrzaśnięta - na stałe - np. przed Aleksandrem Kwaśniewskim. Ta szorstka przyjaźń może jeszcze wrócić, gdy Sojuszowi zaczęłoby opadać...
Inne tematy w dziale Polityka