Wczoraj w Johannesburgu miała miejsce uroczystość, zorganiowana na pożegnanie zmarłego Nelsona Mandeli. Było to uhonorowanie ojca narodu, jak i oddanie mu hołdu przez dostojników z wielu stron świata.
Afrykańczycy płakali, ale i śpiewali, śmiali się, a także tańczyli. Chwilami przypominało to karnawał.
Nastrój wesołości udzielil się - również - prezydentowi USA, pani premier Danii oraz premierowi Wielkiej Brytanii. Rozmówki były miłe, więc skończyło się na strzeleniu wspólnej - pełnej uśmiechów - sweet fotki.
I tak, przy okazji uroczystości w RPA można było zobaczyć, że "boscy" tego świata czasami potrafią poluzować sobie hamulce, nawet, gdy mają wielką widownię.
No i tylko pani Michelle było żal, bo siedziała co prawda przy rozbawionym mężu, ale sądząc po minie, to weszła już w nastrój pogrzebowy. Ale nie ma obawy, przecież w domu mąż zostanie wyprostowany i wróci na poważne tory. A skruszony może i nawet znów czułym wzrokiem na żonę spojrzeć.
Inne tematy w dziale Polityka