Święta Bożego Narodzenia są magiczne i niosą pośród ludzi pokój oraz miłość... a przynajmniej tak powinno być.
Po domach pewnie - najczęściej - tak jest, ale NIE na naszym ulubionym portaliku. Tu jest wojna i nawalanka, bo... pewni państwo napisali książeczkę, która ma dowalić, poniżyć i zmanipulować... Bo, przecież są tacy, którym w branży wyszło lepiej i mają robotę w bardziej profesjonalnych mediach, a nawet są w posiadaniu lepszych butów. Trzeba zatem sięgać im aż do przodków, aby jakoś leczyć swoje kompleksy.
Ludzie notki pisali, te z dezaprobatą, ale też wspierające dziełko trójki "lustratorów", która sama żadną "leliją" nie jest, nawet w temacie: resort. I tak: pewna zasłużona Pani, starająca się - jednak - zachowywać pewien obiektywizm, została zdiagnozowana przez kiedyś sympatycznego blogera, u którego nastąpiła nagła metamorfoza w poglądach, bo przystał do tych, których jeszcze całkiem niedawno wyśmiewał, jako poczciwa /można różnie interpretować ten lekceważący ton/. Dalej: na komenty krytykujące jedną z autorek gorącego "dziełka", blogerzy otrzymali groźby, iż z "wieszczką "dobrej" nowiny mogą spotkać się w sądzie. Nastąpiły wycinki itd. Piekiełko i poruta.
Jednak sytuacja z ową "pozycją" książkową przyniosła pozytyw w postaci pełniejszego obrazu stanu umysłów, jak i przyzwoitości, tkwiących pośród znacznej części braci blogerskiej. Ujawnili się m.in. zwykli hipokryci, jak i tacy zadaniowani czy liczący, iż może jednak coś dla siebie ugrają... na ramieniu "twórców"... Żałość brała i bierze.
Ale, ale... przecież wciąż trwają Święta, więc kochajmy się... chociaż przez moment.
Inne tematy w dziale Polityka